Dzisiaj imieniny: Ireny, Kleopatry, Witalisa Poniedziałek, 20.10.2014

Halina Czerwińska: Znajdźmy wspólne wartości, które nas łączą

Kategoria: Rozmowy Sądeczanina 26-05-2013, 10:08 czytane:

 razy

Poszerzenie wiedzy na temat wychowania z uwzględnieniem wartości, ukazanie piękna miłości w wychowaniu seksualnym - to tylko niektóre z zagadnień jakie podejmowane będą podczas konferencji „Wychowanie w duchu wartości”. W poniedziałek – 27 maja organizuje ją Katolicka Szkoła Podstawowa im. Ks. Franciszka Blachnickiego w Nowym Sączu oraz Fundacja Ostoja. Przy tej okazji rozmawiamy z Haliną Czerwińską - prezes Fundacji Ostoja.

Najważniejszą rolę w procesie budowania w dziecku hierarchii wartości pełnią rodzice. Ale czasem brakuje im czasu nawet na zwykłą rozmowę. Jak zachęcić, jak nauczyć rodziców rozmawiać o wartościach?
- Myślę, że wartości to jest rzecz przekazywalna w sposób takiego doświadczenia, czy jakby wzoru postępowania. Jeśli wybierzemy sobie na przykład wartość służenia innym – rodzice, którzy pokazują „jesteśmy szczęśliwi, nic nam nie brakuje, pomóżmy więc innym” nic nie muszą mówić. To jest wtedy jakby naturalna wartość. Natomiast tam, gdzie nie jest to naturalnie wpojone, wówczas tych wartości trzeba uczyć i trzeba mówić o nich. Odkryliśmy w dziedzinie wychowania coś bardzo ważnego: nie wystarczy dobra komunikacja z dzieckiem, żeby ten rozwój całościowy był prawidłowy, ale konieczny jest też taki pomost między rodzicami a wychowawcą „znajdźmy wspólne wartości, które nas łączą”. Znacznie łatwiej rozwiązuje się wtedy problemy. Wyobraźmy sobie, że na przykład rodzic jest nastawiony na sukces dziecka, nauczyciel z kolei pragnie by nauczyło się ono współpracy. Występuję więc tu pewna rozbieżność. Ale kiedy odkryje się wartość, która nas łączy – może wzajemny szacunek, to wówczas będzie można razem temu dziecku pomóc. Wartości po pierwsze pomagają nam rozwiązać problem, po drugie prawidłowo stymulować rozwój dziecka.

Czy szkoła może, a może wręcz powinna uczyć rodziców jak wychowywać?
- Moja intencja jest taka, żeby nauczyciele stali się takimi przewodnikami dla rodziców w wychowaniu dzieci. Mało tego – powiernikami nawet. Idealnie byłoby, gdyby rodzice przychodzili radzić się wychowawcy w trudnych sprawach i razem szukali rozwiązania problemu.

Dlaczego tak ważne jest, aby przekazywać dzieciom wartości?
- Najbardziej dlatego, żeby stawać się coraz bardziej człowiekiem, takim człowiekiem, który ma swój cel. Człowiek z wartościami nie podda się zbyt szybko w życiu. Jeżeli ma taką jasność, przejrzystość celów do których zmierza, to będzie umiał nawet przeżywać porażki, będzie umiał mieć przyjaciół, będzie umiał zbudować trwałe relacje z druga osobą. Można powiedzieć, że jest to recepta na szczęśliwsze życie na ziemi, a później na życie wieczne.

Skąd rodzic ma wiedzieć, że przekazuje swojemu dziecku odpowiednie wzorce?
- Można powiedzieć, że wytyczne jakby są dwie: albo moje wartości chrześcijańskie - i to jest jakby najmocniejsza głębia - poczucie, że idę zgodnie z moim rozwojem duchowym, albo wytyczne dotyczące zasad i norm obowiązujących w danym środowisku. W żadnej szkole, w żadnej instytucji nie mówią „można kłamać”, „można oszukiwać”. Po co te wartości? Po to, aby wzbudzić zaufanie, żeby być bardziej skutecznym i później też bardziej kompetentnym w swojej dziedzinie. Także tu na poziomie duchowym to czystość sumienia - w moim odczuciu to powinna być główna wytyczna, ale jest też wytyczna reguł i norm wewnętrznych.

Czy dziś atrakcyjne dla młodzieży są wartości takie jak honor, Ojczyzna, uczciwość, lojalność? Co zrobić, aby tak się stało?
- Coraz częściej słyszę, że młodzież jest skłonna za tymi wartościami pójść. Weźmy chociażby pod uwagę liczbę młodych, którzy angażują się w wolontariat. Stało się to nie tylko modne, ale mam wrażenie, że jest to wewnętrznie jakby przepracowywane przez młodzież, bo każdy na świecie chce się czuć potrzebny i kochany. Jeżeli ja mogę w takim patetycznym ujęciu „oddać życie za kogoś”, to już mówimy o takiej wartości bardzo głębokiej, wielkiej. Mamy takie przypadki: chłopak, który wskoczył do jeziora i uratował tonącego mężczyznę, w innej miejscowości chłopiec z płomieni ognia uratował siostrę. Nie musiał tego zrobić, jednak te wartości są nam naturalnie dane. Myślę, że taka wartość jak patriotyzm, to także jest w jakimś sensie rozbudzone, tylko my to odczuwamy w momencie, kiedy czujemy zagrożenie utraty tego. Natomiast pewne wartości są tak powszechne, że my o nich nie mówimy i nie wracamy, bo one po prostu w nas tkwią.

Dziękuję za rozmowę


Rozmawiała Kinga Bednarczyk

Podziel się

DODAJ KOMENTARZ

Aby komentować artykuły na portalu należy zalogować się Zarejestruj się