Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 19 marca. Imieniny: Aleksandryny, Józefa, Nicety
15/12/2018 - 11:55

Andrzej Bargiel: skialpinizm to moja pasja, którą kocham…

Andrzej Bargiel (ur. 1988) jest znanym skialpinistą. Latem tego roku dokonał niewiarygodnego wyczynu, zjeżdżając z drugiego pod względem wysokości szczytu Ziemi - K2. Zjeżdża z największych gór świata, mieszka w Zakopanem, w Kuźnicach.

Andrzej Bargiel: skialpinizm to moja pasja, którą kocham…

Obejrzeliśmy właśnie fragmenty powstającego filmu z Pana wyprawy na K2.  Długo trwały przygotowania?
- Ten sukces, to wynik rozwijania przeze mnie rożnych form sportu, łączenia rozmaitych dyscyplin. Wspinaczki, narciarstwa, budowania wydajności poprzez uprawianie kolarstwa i biegów górskich.

Główne moje przygotowania koncentrują się w Małopolsce. Uważam, że polskie góry mają duży potencjał.  Mimo, że wyjeżdżam w te najwyższe na świecie,  to jednak trenuję  w kraju, i dobrze się tu czuje,

Na ile ważna jest taktyka zjazdu?
- Dzięki niej staram się skracać czas spędzony na dużych wysokościach. Oczywiście zapewnia ona też bezpieczeństwo. Wraz z ekipą, próbujemy wejście i zjazd robić relatywnie szybko.

Tam, gdzie Pan zjeżdża na nartach, nie ma tras zjazdowych…
- Linie zjazdu precyzyjnie wytyczam sam podczas podejścia. W tamtejszych górach występują duże różnice temperatur i przewyższenia, wiec trzeba przygotować właściwy czas przejazdu  przez konkretne segmenty. Należy wiedzieć, jak to dobrze zrobić.

W tak wysokich górach zawsze coś może się wydarzyć niespodziewanego..
- Tak, dużo się dzieje. Za każdym razem spotykamy innych wspinaczy,  chcących zrealizować swoje cele. Czasem zdarzają się wypadki. Jestem ratownikiem TOPR, więc staram się pomagać w takich sytuacjach. Czasem to burzy moje własne plany, ale koniec końców udaje się zrealizować to, co sobie zamierzałem. To duża wartość móc nieść pomoc drugiemu człowiekowi.

I z przygodami…
- Kombinezon mi się przypalił, ale nie wpłynęło to na jego funkcjonalność, tak że mogłem kontynuować plany. Teraz wyląduje on na aukcji finalu 27. WOŚP. Jeśli ktoś ma ochotę mieć taki gadżet, dla mnie historyczny, gdyż byłem w nim na 8 tysiącach metrów, to namawiam do licytacji.

Podkreśla Pan wielokrotnie, jak  ważna w wyprawach  je nowoczesna technologia..
- W bardzo wysokich górach technologia jest bardzo ważna i  zupełnie inna. Musimy mieć łączność satelitarną, gdyż  nie ma innego zasięgu. Telefony i internet łączą się wyłącznie przez satelitę. Mamy w Polsce meteorologa, który określa nam lokalnie pogodę. Dla mnie to ważne ze względu na bezpieczeństwo. Komunikacja miedzy mną a bazą jest bardzo ważna, z ludźmi którzy mnie wspierają w tym działaniu. Jest też dron, luneta. To rzeczy, które pomagają mi w planowaniu linii zjazdu. Warto z tego korzystać.

Ma Pan ekipę wspierającą…
- Tak, moją własną, która mnie wspiera. To ludzie, których znam i im ufam, świetnie się ze sobą czujemy. To ważne, aby w teamie mieć dobra atmosferę.  Wcześniej w ekipie był starszy brat, teraz jest młodszy, który specjalizuje się w filmowaniu dronem Realizujemy zdjęcia telewizyjne. Od dwóch lat pracujemy nad filmem. W ubiegłym roku nie udało się zjechać ze szczytu, mimo tego z wyprawy przywieźliśmy mnóstwo zdjęć

Co jest takiego pociągającego w zjeździe na nartach z tak wysokich gór?
- To maja największa pasja. Bez tego nie robiłbym tego, czym się zajmuję.  Realizuję marzenia i cele, które sobie narzucam. Najciekawszy jest proces przygotowawczy, gdy rozkładamy projekt na czynniki pierwsze. Cieszę się, ze udało się zrealizować cel. To był challenge. Na pewno trzeba uważać. o nie jest narciarstwo szalone, myślimy rozsądnie, podejmujemy decyzje, wpływające na bezpieczeństwo.

Podziwia Pan po drodze krajobrazy? - Zdecydowanie tak. To nie wyścig na sto metrów. Zjazd trwa minimum kilkanaście godzin, więc jest czas na rozglądanie się i cieszeniem otoczeniem. Skialpinizm – to moja pasja, którą kocham…

Kolejne Pana wyzwania to ..
- Teraz muszę się skoncentrować na tym, aby dotrzeć w końcu do domu, bo ciągle gdzieś wyjeżdżam. Na pewno święta spędzę w Małopolsce. To czas, aby najbliższym wynagrodzić moją nieobecność i zaangażowanie w inne rzeczy. Zima, mam nadzieję, będzie śnieżna, więc będę trenować narciarstwo, wspinaczkę lodową i  bieganie. W polskich górach mogę się rozwijać. A na wiosnę planuje wyjazdy do Francji i Stanów Zjednoczonych. To właśnie są moje najbliższe cele.

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Kareńska. Fot. aut, screen z filmu

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji





Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin marzec 2019 roku