Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 24 listopada. Imieniny: Emmy, Flory, Romana
przewiń w dół
Data Publikacji: 
09/09/2017 - 23:10

Sandecja przegrała z Koroną Kielce


Spotkanie w Kielcach zapowiadane było, jako "mecz przyjaźni", gdyż kibice obu klubów od lat żyją ze sobą w zgodzie. Rzeczywiście na trybunach było widać wzajemną sympatię oraz atmosferę braterstwa. Na boisku natomiast dominowali piłkarze Korony i to oni wygrali.

Sandecja nie może zaliczyć tego spotkania do udanych, gdyż zwycięstwo Korony było w pełni zasłużone, a realnie oceniając sytuację wynik 1:0 również określić można, jako promocyjny. Kielecka drużyna miała tyle sytuacji, w które wlicza się również poważny błąd sędziego, że jej dorobek bramkowy powinien być wyższy.

Od pierwszych minut gospodarze przystąpili do zmasowanego ataku, co jednak nie przekładało się na efekt w postaci uzyskania prowadzenia. Po prostu zawodziła skuteczność, brakowało dokładności. Dobitnie ukazuje to sytuacja z 14 minuty, kiedy Jacek Kiełb strzałem głową skierował piłkę na poprzeczkę. Brakowało naprawdę niewiele.

Sandecja stworzyła sobie dwie niezłe sytuacje, jednak ich wykończenie zaprezentowane przez Bułgarów, pozostawiało wiele do życzenia. Najpierw nieznacznie pomylił się Alexandar Kolev, a następnie niecelną główką popisał się Plamen Krachunov. Naprawdę tego dnia biało-czarni niewiele mieli do zaoferowania w ofensywie.

Dużo szczęście nowosądeczanie mieli w 37 minucie meczu. Najpierw w niesamowity sposób Michał Gliwa obronił bardzo groźny strzał z bliska, natomiast chwilę później Tomasz Brzyski ręką wybił piłkę z linii bramkowej. Arbiter tego spotkania nie widział tej sytuacji, stąd nie było oczywistego rzutu karnego, jaki należał się Koronie.

W przerwie trener Radosław Mroczkowski postawił wszystko na jedną kartę i przeprowadził dwie zmiany. Boisko opuścili Plamen Krachunov i Filip Piszczek, natomiast w ich miejsce na murawie pojawili się Mateusz Cetnarski oraz Wojciech Trochim, zatem szkoleniowiec beniaminka chciał coś zmienić w rozgrywaniu akcji środkową strefą boiska.

Na tę zmianę skuteczniej zareagowała chyba jednak Korona, obejmując prowadzenie już cztery minuty po zmianie stron. Elia Solano, po dwójkowej akcji z Michaelem Gardawskim, uzyskał prowadzenie dla swojej drużyny. Technicznym strzałem z bliskiej odległości pokonał bezradnego bramkarza gości.

W końcówce meczu znów wykazał się Michał Gliwa. Najpierw wygrał on starcie sam na sam z Maciejem Górskim, a kilkanaście sekund później zatrzymał również dobitkę tego samego zawodnika. Jak to nie wpadło? To wie chyba tylko bramkarz Sandecji. Chwilę wcześniej Mateusz Możdżeń trafił w słupek. Dużo działo się w polu karnym sądeczan.

Korona Kielce - Sandecja 1-0 (0-0)

1-0 Elia Soriano (49.). 

Żółte kartki Jakub Żubrowski, Ivan Jukic. Sandecja - Lukas Kuban.

Korona Kielce: Zlatan Alomerović - Bartosz Rymaniak, Elhadji Pape Diaw, Adnan Kovacević, Ken Kallaste - Michael Gardawski (75. Łukasz Kosakiewicz), Mateusz Możdżeń, Jakub Żubrowski, Jacek Kiełb (84. Fabian Burdenski), Ivan Jukić - Elia Soriano (66. Maciej Górski).

Sandecja Nowy Sącz: Michał Gliwa - Tomasz Brzyski, Płamen Kraczunow (46. Mateusz Cetnarski), Dawid Szufryn, Lukas Kuban - Grzegorz Baran, Michal Piter-Bućko, Filip Piszczek (46. Wojciech Trochim), Adrian Danek, Bartłomiej Dudzic (58. Maciej Korzym) - Aleksandyr Kolew.

Michał Śmierciak ([email protected]). Fot. archiwum sadeczanin.info



 



Komentarze Facebook