Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 20 sierpnia. Imieniny: Bernarda, Sabiny, Samuela
13/02/2018 - 12:40

Nadia i Łukasz stracili wszystko co mieli. Ich plany legły w gruzach. Liczą na naszą pomoc [WIDEO]

Obudził ich swąd dymu i skwierczący ogień za ścianą. Nie mieli ani chwili na ratowanie dobytku. Ich życie było zagrożone. Musieli uciekać z płonącego domu. Nadia i Łukasz stracili wszystko co mieli. We wrześniu minionego roku wzięli ślub. Mieli wiele wspólnych planów. Wszystko legło w gruzach w nocy z 31 stycznia na 1 lutego.

Sądeczanie nie pozostawili rodziny Basiagów bez pomocy. Przyjaciele i rodzina zorganizowali zbiórkę pieniędzy. Udało się już zebrać 36 tysięcy złotych. To jednak wciąż mało. Potrzeba jeszcze 14 tysięcy złotych. Każdy, kto tylko zechce pomóc Nadii i Łukaszowi może wpłacić dowolną kwotę na specjalnie założone konto. Pieniądze zostaną przeznaczone na najpilniejsze potrzeby nowożeńców: dach nad głową, przedmioty pierwszej potrzeby, a także porządkowanie zgliszcz.

Zobacz też Stracili dach nad głową. Ich dom spłonął doszczętnie [ZDJĘCIA]


Nadia i Łukasz w kilkanaście minut stracili wszystko co mieli. To cud, że żyją. Teraz próbują otrząsnąć się po tragedii, która ich spotkała. Przypomnijmy. To była środa 31stycznia. Młodzi małżonkowie z Dąbrowej wspólnie położyli się do snu. Około godziny 2 obudził ich swąd dymu i szczekanie psa. Musieli szybko ewakuować się z budynku. Nie było czasu na ratowanie majątku. Wybiegli na zewnątrz w piżamach i bezradnie patrzyli, jak ich cały dobytek idzie z dymem.

Zobacz też Z ich domu zostały zgliszcza. Pomóżmy Nadii i Łukaszowi [WIDEO]

Ogień bardzo szybko się rozprzestrzeniał i zanim strażacy dojechali na miejsce, cały budynek płonął. Przez  pięć godzin pożar gasiło aż 29 strażaków, którzy polewali wodą płonący dach i garaż. Niestety nie wiele udało się uratować. Dom spłonął doszczętnie.

- To szok, że taka tragedia zdarzyła się takim pracowitym i porządnym ludziom. Dzięki Bogu żyją, ale teraz czeka ich wspólna ciężka droga, która będzie egzaminem na wytrwałość - mówi mieszkaniec Dąbrowy, z której pochodzi Nadia.

Budynek, który spłonął był domem rodzinnym Nadii. Jej rodzice wyjechali za chlebem za granicę już dobre kilka lat temu. Nadia została sama z siostrą w Polsce i podjęła się gospodarowania ich rodzinnym domem. Jak na tak młodą dziewczynę, radziła sobie świetnie. Niejeden męski gospodarz może jej pozazdrościć zaradności.Niestety, dom nie był ubezpieczony.

Zobacz też Nadia i Łukasz stracili wszystko co mieli. Liczą na naszą pomoc

Gdy rodzice wyjechali, Nadia musiała sama nauczyć się zarządzania domem. Osoba bardziej doświadczona prawdopodobnie przewidziałaby najczarniejszy scenariusz i pomyślałaby o polisie. Nadia nie była doświadczona. Popełniła błąd młodości, za który płaci teraz straszną cenę.Nie ma co gdybać - stało się. Ubezpieczyciel nie pomoże. Jedyna nadzieja jest w Was.

RG [email protected] Fot. PSP Nowy Sącz/ zrzutka

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.



Dziękujemy za przesłanie błędu