Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 24 maja. Imieniny: Joanny, Zdenka, Zuzanny
14/01/2024 - 16:00

Tak więc fundament naszej egzystencji stanowi więź, czyli relacja

Gdybyśmy chcieli streścić nasze życie w jednym słowie, z pewnością tym słowem byłaby „więź” lub „relacja”. Jesteśmy istotami żyjącymi w relacjach, od narodzin aż po kres życia.

Relacja jako fundament ludzkości

Gdybyśmy chcieli streścić nasze życie w jednym słowie, z pewnością tym słowem byłaby „więź” lub „relacja”. Jesteśmy istotami żyjącymi w relacjach, od narodzin aż po kres życia. Nasze życie poczyna się z relacji, która nas poprzedza i której nie wybieraliśmy, a która jest często naszym pierwszym doświadczeniem miłości: jesteśmy synami i córkami naszych rodziców. Byliśmy kochani, zanim mogliśmy odpowiedzieć na tę miłość. Więź dziecka z rodzicami streścić można słowami: „Miłość mnie poprzedza”. Wiara chrześcijańska oświetla to pierwsze doświadczenie poprzez szczególny akt, w którym Bóg tworzy nieśmiertelną duszę w początkach życia małego człowieka w łonie matki. (...)

Tak więc fundament naszej egzystencji stanowi więź, czyli relacja. Umieszczeni dzięki niej w życiu, stajemy się (często) braćmi i siostrami tych, których nie wybraliśmy sobie na rodzeństwo i którzy dzielą z nami dom. Stopniowo uczymy się koleżeństwa, a później przyjaźni. Z czasem odkrywamy nową obietnicę możliwego szczęścia: doświadczenie miłości uczy nas łączyć nasze życie z życiem drugiej osoby, aż do założenia nowej rodziny, opartej na wzajemnym dawaniu siebie tej drugiej osobie, dobrowolnie i na całe życie. I tak stajemy się mężem, żoną oraz często ojcem, matką. I nawet jeżeli to nie następuje, z rozmaitych powodów, na skutek wyboru czy przypadku, jesteśmy istotami połączonymi z innymi ludźmi więziami, które mogą wydać obfite owoce dla dobra innych, gdyż jesteśmy wolni i zdolni do dawania siebie innym. Szczęście istoty ludzkiej oparte jest na tworzeniu więzi miłości, które z czasem nabierają mocy, aż stają się niczym te stuletnie dęby w naszych lasach: stabilne i zdolne podtrzymać życie słabszych od siebie. (...)

Wszystkie te więzi rozwijają się w przestrzeni i w czasie, tworząc niezbywalne środowisko naszego życia, z którego nie możemy uciec i poza którym nie umiemy sobie wyobrazić dalszej egzystencji. Kiedy myślimy o czasie, natychmiast widzimy ciągłą oś, na której umieszczone są kolejne chwile, neutralne, nieokreślone, matematyczne. Jednak czas człowieka jest bogatszy: to czas jego życia, jego historii. Podobnie gdy mówimy o przestrzeni, spontanicznie pojawia się w naszym mózgu myśl o otaczającej nas pustce, w której krążą rakiety i statki kosmiczne, a rzeczy są punktami pozbawionymi ciężaru i formy.  

A przecież człowiek przebywa i mieszka w przestrzeni, ma w niej miejsca, które są dla niego ważne. Będziemy zatem traktować przestrzeń i czas jako pojęcia antropologiczne, czyli przynależne człowiekowi i zależne od jego doświadczenia, wywodzące się z jego wolnej woli.

Przestrzeń i czas jako ramy więzi

To punkt zasadniczy dla naszych rozważań. Spojrzenie z takiej perspektywy na funkcjonalny model, na którym oparte są urządzenia z ekranami, gdzie wszystko sprowadza się do liczby i kodu, algorytmu i symulacji, ma w sobie potencjał wyzwalający. Sztuczna inteligencja ujmuje człowieka i jego wolność w kategoriach liczbowych, digitalizuje i odtwarza w formie całkowicie zautomatyzowanej. I nawet jeżeli podobieństwo jest czasami zadziwiające, gdyż proponuje się nam dokładnie to, co nam sprawia przyjemność, nie należy zapominać, że te imponujące efekty nie mają nic wspólnego z naszym prawdziwym dobrem. Są tylko jego bladym naśladownictwem, karykaturalną podróbką, niemającą żadnego punktu stycznego z tym, czym naprawdę jesteśmy.

Jean Baptiste-Bienvenu, Zjadani przez ekrany, wydawnictwo W drodze







Dziękujemy za przesłanie błędu