Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 13 listopada. Imieniny: Arkadii, Krystyna, Stanisławy
12/11/2015 - 10:10

Komentarz Szewczyka: Komendant Rudnik siedzi na walizkach

Wróble ćwierkają, że w tych dniach, bodaj w poniedziałek 16 listopada, z okazałego, nowiutkiego gmachu Policji przy ulicy Grottgera w Nowym Sączu ewakuuje się komendant miejski, inspektor Marek Rudnik. To się musiało tak skończyć.

Na stanowisko Rudnika, jak wieść gminna niesie, szykuje się jego dotychczasowy pierwszy zastępca, mł. inspektor Jarosław Tokarczyk, co jest zaskakujące, zważywszy na powód dymisji Rudnika, a z kolei na miejsce Tokarczyka ma wskoczyć komendant Policji w Krynicy, podinspektor Ireneusz Maślanka, zresztą kumpel komendanta wojewódzkiego Policji w Krakowie, nadinspektora Mariusza Dąbka, który nb. też się ewakuuje.

„Chcą zdążyć przed zmianami władzy” - donosi mój informator, usadowiony w samym sercu sądeckiej komendy. Co z tych układanek wyjdzie – zobaczymy. Na horyzoncie majaczy nowy szef MSW…

Rudnik objął szefostwo komendy sądeckiej w lutym 2013 roku. Przyszedł do Sącza z Bochni, gdzie przez 17 lat mozolnie wspinał się po drabinie policyjnych awansów. Nie miał w Nowym Sączu złych wyników. Nie patrzę na statystyki, oceniam Policję jako przechodzień i kierowca; wydaje mi się, że niebiescy za Rudnika stali się bardziej widoczni na mieście. Rudnik prowadził też dobrą politykę informacyjną, współpraca z mediami – bez zarzutu.   

Cieniem na Marku Rudniku położyła się nieszczęsna interwencja mundurowych 27 września 2014 roku (to była sobota) pod pomnikiem Armii Czerwonej przy Alei Wolności i z tego się już komendant nie wygrzebał. Zawiesił sobie kamień u szyi!

Po co było wysyłać na garstkę śpiewających Mazurka Dąbrowskiego starszawych patriotów z Krakowa, Śląska i Nowego Sącza, z piękną kartą opozycyjną, pluton „uzbrojonych” po zęby funkcjonariuszy, nie pojmuję? Po  co były tarcze, hełmy, pałki, paralizatory na tych „dziadków”? Po co była szarpanina, popychanie, wywracanie, legitymowanie „na chama”, wreszcie esbeckie chwyty. Otóż najmłodszego uczestnika demonstracji, szesnastolatka spod Nowego Sącza, oskarżonego o rzucanie jajek-wydmuszek z czerwoną, łatwo zmywalną farbą plakatową w znienawidzony monument, policjanci po cywilu (nazwiska tych ptaszków są znane) zgarnęli na przystanku autobusowym. Następnie były strachy i „podchody” na komendzie i wymuszone na nastolatku zeznania. Tak działała SB i Rudnik tą akcję firmował swoim nazwiskiem, a Tokarczyk, ówczesny szef sądeckiej prewencji, dowodził „drabami” w mundurach i po cywilnemu.    

Sąd uniewinnił demonstrantów. Pierwszy był słynny sędzia Andrzej Kuźniar z Sądu Rejonowego, chodząca sprawiedliwość Nowego Sącza (dlatego pewnie nie zrobił kariery w wymiarze sprawiedliwości). Potem był drugi wyrok uniewinniający, a ostatnio dotkliwa porażka komendanta Rudnika w Sądzie Okręgowym, do którego apelował od wyroku pierwszej instancji i nawet nie raczył się pojawić na rozprawie odwoławczej.  

Wszystkie sądy zgodnie orzekły, że demonstranci sprzeciwiający się obecności pomnika Armii Czerwonej ćwierć wieku po obaleniu komuny w sercu sporej wielkości, powiatowego miasta na południu Polski, nie naruszyli polskiego prawa. Warto dodać, że pierwsze wyroki zapadły jeszcze przed nieoczekiwanym triumfem Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich, a potem poleciało, ale czy taki Rudnik mógł wyczuć wicher dziejów?

Manifestanci po obaleniu pomnika Sowieciarzy i wyprowadzeniu szczątków Czerwonoarmistów na poświęconą ziemię (to ich zasługa) postawili twardy postulat: „Rudnik musi odejść!!!”. Tak zakomunikowało nieustępliwe, a jednocześnie bardzo medialne Porozumienie Organizacji Niepodległościowych i Kombatanckich w Krakowie  i to się rozniosło po prawicowych portalach, a nawet zagranicą.  Od tego momentu dni komendanta Rudnika były policzone, a teraz będziemy świadkami ostatniej odsłony dramatu.

Co Rudnika zgubiło? Głupota, to najprostsze wytłumaczenie. Myślę, że do  głupoty należy dołączyć ówczesny klimat polityczny, w tym postawa władz Nowego Sącza (przypomnę, że prezydent Nowak bronił pomnika Sowieciarzy, jak niepodległości, demonstrantów nazywał  „oszołomami”, zachowały się gazety). To by niejednego zmyliło, a co dopiero komendanta Rudnika. Chłop się w tym wszystkim pogubił, pytanie za sto punktów: Rudnik sam z siebie pacyfikował patriotów pod pomnikiem Armii Czerwonej w Nowym Sączu, czy też wykonywał rozkazy Krakowa, a może Warszawy?  To robota dla badaczy dziejów ośmioletnich rządów PO-PSL. Sądzę, że kiedyś poznamy prawdę.

Zawiało nowym. Także w Policji trzeba mądrych ludzi, z kręgosłupem, ideowców, nie Rudników. Policja jest ważna, Policja jest potrzebna, bez Policji trudno sobie wyobrazić silnego Państwa Polskiego…

Henryk Szewczyk           

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji





Dziękujemy za przesłanie błędu