Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 17 listopada. Imieniny: Grzegorza, Salomei, Walerii
27/10/2015 - 23:30

Komentarz Szewczyka: Matki wymodliły zwycięstwo PiS

Bardzo mi się podobają wyniki wyborów parlamentarnych, a najbardziej, że Leszka Millera i Janusza Palikota nie będę więcej oglądał w Sejmie. Niestety, zasiew trucizny, szczególnie polityka z Biłgoraju, pozostał w przestrzeni publicznej. Ćwierć wieku czekałem na wyrugowanie popłuczyn bolszewizmu z polskiego Sejmu. Doczekałem się, ale stanowczo za długo to trwało.

Bardzo mi się spodobało przemówienie Jarosława Kaczyńskiego na wieczorze wyborczym, hołd oddany bratu, prof. Lechowi Kaczyńskiemu, prezydentowi RP, którego misja została tragicznie przerwana wiadomo kiedy i gdzie, a  szczególnie spodobała mi się deklaracja prezesa Prawa i Sprawiedliwości, że nie będzie szukał zemsty. To bardzo polskie i katolickie. Polacy nigdy nie wyżywali się na pokonanych przeciwnikach i dlatego polska kultura ma taką siłę  przyciągającą. Nie mieszałbym jednak miłosierdzia ze sprawiedliwością. Sądzę na przykład, że wymiar sprawiedliwości dopadnie organizatorów szatanistych orgii pod Pałacem  Prezydenckim w 2010 roku. Tego wymaga dobro wspólne, nasza moralność.   

Bardzo mi się podoba wynik wyborczy Jana Dudy w naszym  okręgu, nieustępliwego szefa zanikającej Solidarności rolniczej, rodem z Gołkowic, a zamieszkałego w Rdziostowie, z którym ćwierć wieku temu dzieliłem biurko w siedzibie odrodzonej Solidarności przy ulicy Pijarskiej 17 w Nowym Sączu. Jasiek był kierownikiem biura Solidarności chłopskiej, a  ja - kierownikiem biura Solidarności robotniczej (obaj bez zaplecza personalnego). Rzadkie spory między kierownikami rozsądzał, naturalnie, NADKIEROWNIK Andrzej Szkaradek, który ma, uważam, duży, choć cichy udział w niebotycznym triumfie PiS w okręgu 14. (Panie Andrzeju, czapka z głowy, te osiem mandatów  to w dużej mierze Pana zasługa!). W mandacie poselskim Jana Dudy stara solidarnościowa gwardia zyskała symboliczne zadośćuczynienie za lata walki i poniewierki. Zaimponował mi wynik wyborczy Arkadiusza Mularczyka, który z łatką „zdrajcy” i „zaprzańca prawicy” przeszedł przez okręg jak tsunami (36 tys. głosów). Mularczyk dowiódł, że warto być ze zwykłych ludzi, że w ostatecznym rozrachunku ludzie odpłacą z nawiązką. To pokrzepiająca nauka.   

Bardzo mi się podoba wynik Platformy Obywatelskiej. Polacy właściwie ocenili krętactwo, interesowność, a  przy tym bezideowość i bezprogramowość rządzącej partii. Pycha została ukarana. Dostali to co im się należało, tematu nie ma sensu rozwijać, bo cóż taki mózg pani Ewy Kopacz znaczy przy rozumie pana Jarosława Kaczyńskiego? Najgorsze, że pani Kopacz z  kumplami zostawili po sobie pobojowisko, które latam i trzeba będzie rekultywować.    

Nie spodziewam się cudów po rządach  PiS-u, chciałbym, żeby było normalnie,  bez dzielenia Polaków na moherów i nowoczesnych oraz „dożynania watahy”. Państwo polskie ma wiele problemów do rozwiązania, za granicą stoją ogromne wyzwania, wymagające rozwagi i roztropności sterników nawy państwowej, aby w ostatecznym rozrachunku polski los nie poszedł na zatracenie, bo od XVIII wieku walczymy, jako Naród, o należne miejsce w Europie i świecie.

Pod rządami PiS nie będzie idealnie, ale najważniejsze, żeby w polskim domu było miejsce dla wszystkich Polaków, również sympatyków PO. To właśnie  poczucia wspólnoty, tak mocno akcentowanego przez prezydenta Andrzeja Dudę,  najbardziej Polakom potrzeba po dekadach rozbijania jedności narodu przez ludzi małych i podłych.    

„Żeby mądrze, po chrześcijańsku rządzili Polską” – powiedziała moja Mama, wierna słuchaczka Radia Maryja. Matczysko odprawiło nowennę w intencji zwycięstwa PiS. Sądzę, że Jej modlitwa miała większą siłę niż moja pisanina.

Henryk Szewczyk

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji





Dziękujemy za przesłanie błędu