Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 12 grudnia. Imieniny: Ady, Aleksandra, Dagmary
23/04/2014 - 22:15

Sądecki PiS nie jest PIS-em z Warszawy

Nieoceniony "Martinoff", czyli „sądecki pniok” na wygnaniu w Londynie błyskawicznie zareagował na poświąteczną uchwałę Rady Miasta Nowego Sącza w sprawie zmiany, „korekty” symboli Nowego Sącza.

Przypomnijmy, że rajcy naddunajcowego, królewskiego grodu „przyklepali” we wtorek kontrowersyjne propozycję uczonych heraldyków  z Krakowa (sprawę "załatwiono" bez żadnych konsultacji społecznych!), z czego „Martinoff” kpi w żywe oczy, sięgając - uwaga! - do imponderabilii.
Gówna teza Autora sprowadza się do dyskusyjnego - wydaje się - stwierdzenia, że sądecki PiS nie ma wiele wspónego z partią Jarosława Kaczyńskiego.
"Martinoff" kwestionuje ideowość sądeckich działaczy najważniejszej partii opozycyjnej w kraju...
Ciężki zarzut!
Przy okazji nasz Bloger (salon24.pl) porusza inne, równie interesujące wątki z sądeckich spraw, jak np. dzieje budowy słynnej galerii handlowej  "Trzy Korony"  przy ul. Lwowskiej.
Zapraszamy do lektury tekstu „Martinoffa” i rzeczowej dyskusji.
Prosimy o kulturalne, merytoryczne wpisy, bez wycieczek osobistych. Sprawa symboli, znaków Nowego Sącza (herbu, pieczęci flagi, sztandaru Miasta) zasługuje na powagę.
Poniżej ciekawa korespondencja „Martinoffa” z Londynu.
Red.

**

PiS-owi nie podoba się hasło „Bóg Honor i Ojczyzna” na sztandarze? To, co to za PiS?


Z cyklu „martinoff nadaje z Londynu”  lub „głos rozsądku w Twoim domu”, parafrazując reklamę pewnego radia, bo jeszcze nad hasłem reklamowym się zastanawiam, pora na drugi komentarz. Tym razem nie ograniczę się do jednej zacnej osoby prezydenta miasta, tylko do całej Rady Miasta, która podjęła decyzję o zmianie godła i herbu Nowego Sącza.

Na tym portalu od dawna próbuję udowodnić, że sądeckie struktury PiS mają niewiele wspólnego z hasłami głoszonymi przez tę partię.

Ale, o ile trudno mieć „twarde dowody”, iż tak jest, jeśli nie złapało się nikogo za rękę. Tak na przykład było w sprawie kontraktu firmy geologicznej należącej do syna czołowego polityka PiS i jednocześnie przewodniczącego Rady Miasta z inwestorem budującym największą galerię handlową w mieście, gdzie teren został sprzedany przez prezydenta i zaakceptowany przez rajców.
Trudno udowodnić, iż doszło do zmowy między tym inwestorem a prezydentem, który organizował dwa przetargi nieograniczone, w których zgłaszał się jeden inwestor, który następnie nie wpłacał pieniędzy, co spowodowało unieważnienie procedury przetargowej. Po tych nieudanych próbach z przetargiem nieograniczonym prezydent mógł, zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych, w drodze rokowań z wybranym inwestorem sprzedać mu działkę. Wybranym inwestorem okazał się ten sam inwestor, który składał ofertę w przetargu nieograniczonym, a potem nie wpłacał pieniędzy.

Jaka jest różnica między ofertą złożoną przez inwestora w przetargu, a ofertą kupna działki podpisaną przez tego inwestora z prezydentem miasta? Tego się od prezydenta miasta z partii PiS nie dowiemy. Dowiemy się za to, że prezydent twardo negocjował dla dobra miasta sprzedaż działki z inwestorem, który złożył zamkniętą w kopercie i kompletną ofertę w przetargu, a potem się z niej wycofał.

Jakby taka sprawa dotyczyła któregoś z ministrów w rządzie, to jestem pewien, że posłowie PiS od razu by złożyli votum nieufności. I słusznie, tylko czemu tak samo partyjni działacze PiS nie zrobią w stosunku do swojego prezydenta miasta?

Ale teraz już mam, czarno na białym, twardy dowód, że sądecki PiS nie jest tym PiS-em z Warszawy.
Otóż miejscy radni orzekli, że Nowemu Sączowi potrzebny jest nowy sztandar i herb.
Pół biedy jeśli rajcy i ich lider, czyli prezydent miasta, chcą wydać przed wyborami pieniądze na jakieś drobiazgi, nikomu przecież niepotrzebne. Z przeprowadzonej ankiety (sondy – przyp. red.) na portalu sądeczanin.info wyraźnie wynika, że sądeczanie nie chcą żadnych zmian.

Ale już nie można przejść do porządku dziennego nad proponowanym hasłem umieszczonym na sztandarze: „Sądeczanie – Wierni – Prawi – Niewzruszeni”. Brzmi prawie jak „Wolność - Równość - Braterstwo”, piękne i szczytne hasło niesione na sztandarach Rewolucji Francuskiej. A u nas w Polsce hasło to jest lansowane jako przeciwieństwo naszego patriotycznego hasła: „Bóg – Honor – Ojczyzna”. Któż bowiem jest przeciwko Wolności, Równości i Braterstwu? Oczywiście nikt. I tym sposobem mówiąc o szczytnych wartościach, nic nie mówiąc o Bogu, przechodzi się do nowej ideologii.

Na sztandarze nie ma żadnego odwołania się do Boga, a przecież o to walczy cały czas PiS. Ten w Warszawie i przed kamerami telewizyjnymi, bo nie ten PiS w Nowym Sączu.

Nie bardzo bowiem wiadomo komu wierni mają być sądeczanie, gdy czasy takie niepewne i pełno jest dwuznaczności i relatywizmu? Czy królowi, którego już od ponad 200 lat nie ma?
„Prawi” według jakiego kodeksu mają być sądeczanie, gdy prawo i normy zmieniają się co chwilę?
Na co sądeczanie mają być niezruszeni? Na krzywdę bliźnich, czy na to co wyrabia kapitalizm w Polsce? A może na los Ukraińców, którzy walczą o swój kraj. Kiedyś przecież nosiliśmy na sztandarach hasło  "Za Wolność Waszą i Naszą" a dziś mamy być "Niewzruszeni"?

A czasy, jak mówię, są niepewne. Ideologia gender czy szerzący się, wojujący ateizm próbują różnych sztuczek, aby przedostać się do świadomości ludzkiej i zawładnąć umysłami.
I kto ma postawić temu wszystkiemu tamę jeśli nie tradycyjny i katolicki Nowy Sącz, gdzie według ostatnich badań 70% mieszkańców uczęszcza na niedzielną msze świętą? Tymczasem rządzący Nowym Sączem PiS, zamiast stanowcze i jasne przesłanie, wywieszone na sztandarze hasło o Bogu, Honorze I Ojczyźnie głosi modernistyczne i ateistyczne hasło.

Już pomijam fakt, że nowy herb zamiast smoka zielonego będzie miał smoka złotego, a święta Małgorzata, patronka miasta, zamiast w prawej, to w lewej dłoni będzie trzymać krzyż. Być może takie zabieg są potrzebne, bo dostosowują herb do XXI wieku. Jak przekonują profesorowie heraldycy, herb trzeba dostosować, aby był „herbem na miarę XXI wieku”. A ja myślałem, że heraldycy to tradycjonaliści, którzy walczą z przemijającą modą.
Ale to są tylko narzekania nieznającego się na rzeczy zwykłego pnioka, który kasy za zmianę koloru smoka nie weźmie, a zapłacić będzie musiał ze swoich podatków, choć nikt się go o zdanie nie pytał.

„Martinoff”
Londyn, 23 kwietnia 2014 r.

Ps. Od razu uprzedzę pytanie od takich bystrzaków jak „N..S”, „sosiki”, „obywatelRP” - tak płacę podatki, które muszę, w Polsce.

**
Tożsamość Autora jest znana redakcji.
Fot. archiwum