Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 6 grudnia. Imieniny: Dionizji, Leontyny, Mikołaja
14/11/2019 - 09:30

Dobra książka: Jadwiga Marzec, "Marzenia nie liczą lat" (4)

Najbardziej utkwiły mi w pamięci z tamtego okresu surowa dyscyplina, modlitwa, wczesne poranne pobudki i chłód.

U sióstr Benedyktynek

– Kiedy mama zmarła, miałam zaledwie dwanaście lat, a moja siostra osiem. Trafiłyśmy do sierocińca prowadzonego przez siostry Benedyktynki w Staniątkach koło Niepołomic. W tym klasztorze siostrą zakonną była też siostra mojego ojca Maria, która przyjęła imię zakonne Ernesta. W klasztorze panował rygor, obowiązywała klauzura. Ja nigdy nawet nie byłam w pokoju mojej cioci. Najbardziej utkwiły mi w pamięci z tamtego okresu surowa dyscyplina, modlitwa, wczesne poranne pobudki i chłód. I nie chodzi tylko o zimno, bo stare potężne mury trudno było dogrzać, a mnie było zazwyczaj zimno. Już w dzieciństwie miałam odmrożone końcówki palców, tak marzły mi dłonie. Do tego jeszcze dochodził chłód emocjonalny.

Czułam się nie kochana, nikomu niepotrzebna. Siostry wychowywały nas w duchu pokory i miłosierdzia dla drugiego człowieka. A mnie brakowało ciepła rodzinnego i poczucia bezpieczeństwa. Dokuczał mi brak jakiejkolwiek prywatności. Duże, nieprzytulne sale, w których umieszczonych było 12 metalowych łóżek, na których spało 12 poranionych emocjonalnie dziewcząt, każda z tragiczną historią, cierpieniem i marzeniami, żeby kiedyś było lepiej. Ja oprócz swoich problemów i swojego cierpienia miałam jeszcze siostrę, która ciągle popłakiwała i pytała: „Dlaczego tu jesteśmy, dlaczego zmarła mama?” Wieczorem, kiedy siostry szły spać i panowała cisza,

Dola wskakiwała do mojego łóżka i razem przytulone próbowałyśmy zasnąć, razem było nam cieplej. To było oczywiście surowo zabronione, ale czasem tak ryzykowałyśmy. Siostry przestrzegały reguł i dbały o to, co najważniejsze, zapewnienie nam dachu nad głową, wyżywienie i wychowanie nas w duchu pobożności. Dzień rozpoczynał się modlitwą i poranną mszą świętą. Modlitwa towarzyszyła nam przed posiłkiem i po nim, wspólną modlitwą kończył się każdy dzień.

Jadwiga Marzec, „Marzenia nie liczą lat. Historia prawdziwa sądeckiej malarki Grażyny Kulig”, wydawca: spółka Flexergis, Nowy Sącz 2018

Wybór fragmentów: Jadwiga Marzec

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu