Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 6 grudnia. Imieniny: Dionizji, Leontyny, Mikołaja
15/11/2019 - 09:30

Dobra książka: Jadwiga Marzec, "Marzenia nie liczą lat" (5)

W Krakowie pojawiłam się w 1955 roku z przekonaniem, że znajdę tu swoje miejsce na ziemi. Miałam przecież nakaz pracy, chciałam podjąć tę pracę zgodnie z wykształceniem.

Przystanek Kraków

– Do Krakowa trafiłam jako osoba pełnoletnia, z nakazem pracy. To ważne miejsce w moim życiu. Wcześniej z dzieciństwa miałam niezbyt miłe wspomnienie związane z Krakowem. Prawie nie pamiętałam, że jest taki piękny. Wszystko przez te przykre wspomnienia. Podróżowałam kiedyś razem z mamą, w Krakowie byłyśmy przejazdem, zatrzymałyśmy się tylko na chwilę, ale to właśnie tutaj mama została okradziona. Mama miała taką elegancką czarną torebkę, z lakierowanej skóry, wyłożoną wewnątrz czerwonym atłasem i tę torebkę jej ktoś ukradł. Nie bardzo pamiętam, co się później działo, tylko szok i rozpacz mamy. Nie pamiętam, skąd miałyśmy pieniądze na dalszą podróż. Ale torebkę pamiętam bardzo dobrze. Mama bardzo lubiła eleganckie przedmioty. Grażynka podąża śladem swoich wspomnień… Mama była bardzo elegancką kobietą – podkreśla z dumą. – Jak ona pięknie nosiła kapelusze. Mówiła, że „elegancka kobieta nie wychodzi z domu z gołą głową, bo w ubiorze najważniejsze jest nakrycie głowy i bucik”. Miała w sobie grację, lekkość, dumę… – I znów oczy nabierają szklistego blasku.

– Może wróćmy do wspomnień o Krakowie – mówię i ściskam ją za rękę, bo wiem, że inaczej trudno będzie wieść dalej opowieść o życiu.

– W Krakowie pojawiłam się w 1955 roku z przekonaniem, że znajdę tu swoje miejsce na ziemi. Miałam przecież nakaz pracy, chciałam podjąć tę pracę zgodnie z wykształceniem. Jakież było moje rozczarowanie, kiedy zjawiłam się z walizką w Spółdzielni Kaletniczej, a pierwsze słowa skierowane do mnie brzmiały: „My tutaj do pracy nikogo nie potrzebujemy, damy pani zwolnienie z nakazu pracy”. Te słowa trafiły mnie jak grom z jasnego nieba, rozpryskując wszystkie moje marzenia o przyszłości, o sztuce. Rozpłakałam się i wymamrotałam: „Ale ja nie mam dokąd wracać”. Miejsce się znalazło, pracowałam w biurze przy normowaniu surowców, projektowałam formy torebek dla spółdzielni. Nasz szef –

Jadwiga Marzec, „Marzenia nie liczą lat. Historia prawdziwa sądeckiej malarki Grażyny Kulig”, wydawca: spółka Flexergis, Nowy Sącz 2018
Wybór fragmentów: Jadwiga Marzec

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu