Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 16 grudnia. Imieniny: Albiny, Sebastiana, Zdzisławy
09/11/2019 - 09:30

Dobra książka: Piotr J. Tengowski, „Dzieje Rzemiosła Nowosądeckiego” (6)

Aby rzemieślnik (zwłaszcza spoza Nowego Sącza) mógł stać się pełnoprawnym majstrem cechu sądeckiego, musiał spełnić kilka warunków formalnych i jeden niezupełnie formalny

Kobiety zajmowały się rzemiosłem sporadycznie. Nie istniało wówczas pojęcie kobiecych zawodów czy specjalizacji, a panie, prowadzące działalność gospodarczą, były zapewne wdowami, które przymuszone koniecznością szukały środków do życia. Zupełnie inna sytuacja istniała w handlu, gdzie znaczny procent kramów znajdował się w rękach kobiecych – ale to nie wchodzi w zakres niniejszej pracy. Istniał jednak niewątpliwie „problem kobiecy” w rzemiośle sądeckim. Otóż, aby rzemieślnik (zwłaszcza spoza Nowego Sącza) mógł stać się pełnoprawnym majstrem cechu sądeckiego, musiał spełnić kilka warunków formalnych i jeden niezupełnie formalny. Po pierwsze – być fachowcem w danej dziedzinie, po drugie – posiadać własny warsztat, po trzecie – legitymować się obywatelstwem miejskim.

Warunek nieformalny jest nieco bardziej skomplikowany. Kandydat powinien dać gwarancję stabilizacji życiowej – a poprzez to rozumiano stan małżeński. Za bardzo korzystny mariaż uważano związek z wdową dziedziczącą warsztat po mężu. Zachował się, pochodzący z 1632 roku, anegdotyczny opis perypetii opierającego się małżeństwu mistrza rzeźniczego Jana Kitlicy. Gdy dokuczano mu coraz bardziej, wytykając stan kawalerski i pozbawiając w ten sposób godności cechowych, mistrz Jan zmuszony był szukać pomocy u burmistrza. (Przy okazji warto zwrócić uwagę na głęboko ludzkie, empatyczne i niespotykane już dziś potraktowanie petenta przez urzędnika samorządowego.)
Jak rzecz przedstawił ks. Sygański:  „Burmistrzował właśnie Stanisław Rogalski, żartami wcale nie gardzący. Poważnie wniesiony żal rozśmieszył go, więc sam zaczął przymawiać bezżenności jego. Kitlica zaś najusilniej obstawał za swym bezżennym stanem, i twierdząc, że wcale nie myśli się żenić, odwoływał się na uczciwe i w obyczajach nieposzlakowane życie. W końcu przystał na zapłacenie beczki piwa, jeżeli odtąd w cechu będzie miał spokój. Rogalski chętnie zawyrokował: „iż Jan Kitlica, który w żaden sposób małżeńskiemu jarzmu nie chcąc się poddać, w bezżenności pozostać pragnie, przyjmuje raz na siebie nałożonej cechowej kary; odtąd przez wszystkie dni życia swego od wszelkich w tej mierze niepokojeń wolny pozostać ma. Cech rzeźnicki wśród śmiechu przystał na taki wyrok, a Kitlica rad był spokojowi”. Z żalem należy zauważyć, iż nawet w środowisku rzemieślników nazwisko burmistrza Rogalskiego jest już zupełnie zapomniane.

Piotr J. Tengowski, „Dzieje Rzemiosła Nowosądeckiego”, Wydawca Cech Rzemiosł Różnych i Przedsiębiorczości w Nowym Sączu, 2017

Wybór fragmentów: Piotr J. Tengowski
 



Dziękujemy za przesłanie błędu