Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 12 sierpnia. Imieniny: Hilarii, Juliana, Lecha
15/11/2016 - 10:55

Ile sądecka drużyna "wyrwie" z nowego budżetu Małopolski?

Przychody, dochody, planowanie inwestycji i pytanie komu, ile i na co dać. Z tym problemem mierzy się wojewódzki samorząd, który finiszuje z opracowaniem budżetu dla Małopolski na przyszły rok. Ile z tego uda się „wyrwać” dla Sądecczyzny? Czy politycznie zróżnicowana drużyna lokalnych radnych będzie działać razem? Na te pytania odpowiada pochodząca z Limanowej przewodnicząca sejmiku małopolskiego Urszula Nowogórska.

Końcówka roku to czas dopinania przez samorządy planów finansowych na rok kolejny.  Na jakim etapie znajdują się pracę nad budżetem Małopolski?

Zarząd województwa już zatwierdził projekt budżetu. Teraz trwa procedura związana z przygotowaniem dokumentu, co przede wszystkim wiąże się ze zgłaszaniem  poprawek w poszczególnych komisjach sejmiku. Od tego momentu prace nad budżetem nabierają rozpędu.

Wstępnie więc dokument jest już jest przygotowany. Kogo należy uznać za głównego strażnika wojewódzkiego budżetu?

To wynik prac zarządu, sejmiku oraz pracowników departamentu budżetu i finansów urzędu marszałkowskiego. Bardzo ważna jest tu także rola głównego księgowego i skarbnika. Ale trzeba podkreślić, że wszystkie departamenty wnoszą swoje propozycje. Są także sugestie radnych. Generalnie opracowanie dokumentu opiera się w dużej mierze na tym, co już do tej pory było procedowane, czyli między innymi na budżecie tegorocznym. Do tego trzeba dodać wiele nowych potrzeb pojawiających się w trakcie całego roku, a stanowiących nowy element całego planu finansowego który, podobnie jak w roku ubiegłym, ma charakter proinwestycyjny. 

Gospodarowanie samorządowymi pieniędzmi wygląda podobnie jak planowanie domowego budżetu z miesiąca na miesiąc. Liczymy dochody, przychody i wydatki. Zacznijmy od dochodów. W roku 2016 dochody województwa wyniosły nieco ponad 1 mld 163 mln złotych. Czy w budżecie planowanym na kolejny rok możemy mówić o podobnej sumie?

Mamy to szczęście, że nasze województwo ciągle się rozwija. Efekty tego procesu każdy z nas widzi wokół siebie. Ów rozwój ma też przełożenie na kwoty znajdujące się w budżecie. Im większe pieniądze, tym szersze perspektywy rozwoju. W projekcie uchwały budżetowej województwa małopolskiego na rok przyszły kwotę dochodów określono na ponad 1 mld 657 mln zł, a więc więcej niż w roku 2016.

A co z przychodami? Chyba trudniej je przewidzieć, bo w dużej mierze zależą od kondycji gospodarczej całego kraju, a w konsekwencji poszczególnych samorządów czy też znajdujących się na ich terenie przedsiębiorstw.

To bardziej pytanie do finansistów, którzy przygotowują prognozy dla gospodarki. W projekcie budżetu, którego pierwsze czytanie odbędzie się 21 listopada, założono przychody przekraczające 320 mln zł.

Części składowe przychodów budżetu wojewódzkiego to przede wszystkim dochody z podatków PIT, CIT. To także środki unijne. Jaki procent w przychodach Małopolski będą stanowić pieniądze z Brukseli?

Dotacje na programy europejskie stanowią około 35 proc. Natomiast w 2017 roku te kwoty na pewno ulegną zwiększeniu.

W jakim stopniu unijne fundusze mają wpływ na dobre gospodarowanie  budżetem?

Ogromny. Chodzi tu przede wszystkim o szereg inwestycji samorządu województwa. Powstają obwodnice naszych miejscowości, buduje się i modernizuje drogi wojewódzkie i szpitale, powstają nowe instytucje kultury, z których jako Małopolanie możemy być dumni. Wszystko to i wiele innych kwestii składa się na rozwój regionu i w zasadniczy sposób wpływa na życie nas wszystkich. Nie byłoby tych inwestycji bez funduszy unijnych, a i sam budżet województwa byłby bez tych pieniędzy niewątpliwie skromniejszy.

Podkreśla pani, że przyszłoroczny budżet, podobnie jak ten na rok 2016, będzie miał  charakter proinwestycyjny. Województwo realizuje największy w historii program budowy dróg. Przypomnijmy, że w Małopolskim Planie Inwestycyjnym zarezerwowano na ten cel aż 1,6 mld zł. Czy w tym roku również priorytetem będą inwestycje drogowe ?

Ten program będzie kontynuowany i jedno jest pewne. Środki przeznaczone na inwestycje, remonty i modernizacje dróg jeszcze wzrosną. Do projektu budżetu wpisano bardzo ważne inwestycje, jak choćby rozbudowa dróg wojewódzkich, na przykład drogi nr 969 Nowy Targ-Stary Sącz, drogi nr 971 w Krynicy Zdroju, drogi nr 975 Paleśnica-Bartkowa Posadowa-Dąbrowa, czy drogi nr 965 Zielona-Limanowa. Choćby po tych przykładach widać niezbicie, że województwo małopolskie traktuje rozbudowę i modernizację sieci dróg priorytetowo.

Przy rozmowie na temat drogowych inwestycji nie sposób nie wspomnieć o drodze szybkiego ruchu Brzesko-Nowy Sącz, która ma nam otworzyć drogę do krakowskiej autostrady. To co prawda inwestycja krajowa, a nie wojewódzka, ale może gdyby samorząd „dorzucił” się do tej kosztownej dla Krajowej Dyrekcji Dróg i Autostrad Inwestycji, to szybciej zostałaby zrealizowana.  

Oczywiście nie można wykluczyć takiego rozwiązania, bo wiele tego rodzaju inwestycji realizuje się przy wspólnym udziale jednostek samorządowych, ale to wymaga konkretnych rozmów, umów i porozumień. Póki takie ustalenia nie zapadną, mamy do czynienia wyłącznie z dywagacjami. „Sądeczanka” jako droga krajowa, a nie wojewódzka, ściśle wiąże się z budżetem krajowym.

Małopolska stawia nie tylko na ofensywę drogową. Rozwija też transport kolejowy.

Już za miesiąc Koleje Małopolskie przejmą trzecią trasę z Krakowa do Tarnowa i dalej, do Krynicy, przez Nowy Sącz. Na tory wyjadą zupełnie nowe pociągi. Do dyspozycji pasażerów oddamy bardzo komfortowe składy wyposażone w klimatyzację, WiFi czy udogodnienia dla osób niepełnosprawnych. I kolejna dobra wiadomość, sama podróż będzie nie tylko bardziej wygodna, ale też szybsza.

Jednak należące do samorządu Koleje Małopolskie to spółka niedochodowa. Nie tylko stanowi duże obciążenie dla budżetu województwa, ale jeszcze trzeba do niej dopłacać. Planowane są inwestycje w rozwój transportu kolejowego. Ale to transport pasażerski, na którym się nie zarabia.

Ważny jest nie tylko rachunek ekonomiczny, ale też potrzeby oraz dobro i wygoda mieszkańców Małopolski. Jeśli chodzi o inwestowanie w transport kolejowy, to najpierw trzeba wykonać duży krok w przód, żeby po jakimś czasie można było rozmawiać o zwrocie inwestycji. Nie każda inwestycja przynosi od razu dochody. 

Ile środków na transport kolejowy znajdzie się w przyszłorocznym budżecie? Ile pieniędzy trzeba będzie dorzucić do worka z napisem Koleje Małopolskie?

Do tego kolejowego worka budżet małopolski musi się dorzucić, ale w dużej mierze stawiamy na środki unijne, bo to są ogromne inwestycje związane przede wszystkim z infrastruktura kolejową. Nowoczesny tabor może jeździć tylko po zmodernizowanej linii. Poza tym taki nowy tabor niewątpliwie przyciąga pasażerów. Dlatego do budżetu wpisano kwotę prawie 160 mln złotych na zakup elektrycznych zespołów trakcyjnych dla rozwoju kolei małopolskich.

Zasoby małopolskiego budżetu są ściśle związane z rozwojem regionalnej przedsiębiorczości. Mamy tu do czynienia z mechanizmem sprzężenia zwrotnego. To, ile pieniędzy jest w budżecie zależy od podatków płaconych przez przedsiębiorców. Żeby te podatki płacić, przedsiębiorcy muszą swoje firmy rozwijać. Żeby tak się stało samorząd wojewódzki musi wspomagać rozwój przedsiębiorczości w regionie, szczególnie małe i średnie firmy. Jaka jest związana z tym polityka budżetowa na 2017 rok?

Stałym wsparciem dla regionalnego biznesu jest Małopolskie Centrum Przedsiębiorczości, które cały czas prowadzi konkursy związane z tworzeniem i wdrażaniem nowatorskich rozwiązań . Niezależnie od tego są też środki związane z kreowaniem rynku pracy, za co odpowiada między innymi Wojewódzki Urząd Pracy. Są także dotacje z ministerstw. To wszystko tworzy wspólny worek, który daje możliwość wspierania przedsiębiorczości. 

W tym roku powszechne poruszenie wywoła informacja, że sejmik ustanowił Nagrodę im. Jana Pawła II Veritas Splendor dla osób szczególnie zasłużonych dla regionu i otwartych na inne kultury. Nagroda miała wymiar finansowy. Równowartość 100 tysięcy dolarów amerykańskich. Czy naprawdę jako region jesteśmy aż tak bogaci? Stać nas na taką rozrzutność, tym bardziej, nagroda powędrowała do …Afryki. W tym roku także sejmik będzie miał taki gest?

W 2017 roku nie będziemy na ten cel rezerwować pieniędzy w budżecie województwa, ponieważ zdecydowaliśmy, że nagroda będzie przyznawana co dwa lata. Fakt, że nagroda trafiła w tym roku  do bardzo potrzebującego rejonu świata, jakim jest Afryka, jest ze wszech miar słuszny. Co do wątpliwości związanych z ustanowieniem samej nagrody …myślę, że postać Jana Pawła II w sposób szczególny była bliska mieszkańcom Małopolski, bo przecież stąd pochodził. Ale była to także bliskość ze względu na ideę jedności i działania ponad podziałami, które papież propagował. Ta nagroda stanowiła ukoronowanie Światowych Dni Młodzieży. Wydatkowanie z budżetu województwa środków na ten cel, ma przede wszystkim wartość moralną, której przecież nie da się wycenić.

Co sprawia największy problem przy pracy nad budżetem województwa?

Najtrudniejsze jest racjonalne przemyślenie wszystkich kierunków i potrzeb. Chodzi o takie zaplanowanie budżetu, żeby można je było zrealizować. Te plany, oczekiwania i zamierzenia muszą dodatkowo współgrać z polityką i strategią rozwoju. To wyzwanie dla każdego samorządu. Nie tylko wojewódzkiego.

Zatwierdzanie budżetu to jest także ścieranie sie interesów poszczególnych subregionów.  Pochodzący stamtąd radni chcą wycisnąć dla swoich jak najwięcej, bo w kolejnych wyborach samorządowych będą rozliczani ze swojej skuteczności. Czy ten lobbing  często stanowi punkt zapalny w ostatecznych pracach nad budżetem?

Sejmik województwa małopolskiego stanowi trzydziestu dziewięciu radnych reprezentujących różne zakątki naszego regionu. Każdy z nich ma swoją specyfikę. Wiadomo, że radni zabiegają o poprawę jakości życia i o szeroko pojęte inwestycje  na danym obszarze. Od pierwszego czytania rozpoczyna się proces zgłaszania poprawek. 

Dyskusje są bardzo gorące?

Gorące to za dużo powiedziane. To raczej bardzo żywa, merytoryczna dyskusja nad kierunkami i zakresami działania.

Bywa, że ktoś „kładzie się Rejtanem” za swoim regionem?

Myślę, że każdy z nas zabiega o to, żeby w regionach, które reprezentujemy działo się jak najwięcej. To, że w niektórych kwestiach toczą się prawdziwe batalie nie jest tajemnicą. Natomiast musi być w tym wszystkim zdrowy rozsądek, zrozumienie potrzeb innych i możliwości budżetowych. Bo przecież budżet nie jest z gumy. Trzeba to wszystko racjonalnie  rozplanować. 

Za czym „Rejtnem będzie się kładła” ekipa z Sądecczyzny, do której i pani jako przewodnicząca sejmiku należy?

Przede wszystkim trzeba podkreślić, że to nie jest tak, że my się uaktywniamy tylko przy pracy nad budżetem. Pracujemy cały czas. Sądecczyźnie, Limanowszczyźnie i Gorlicom zależy przede wszystkim na inwestycjach drogowych oraz wspieraniu lokalnej przedsiębiorczości. To oczywiście wiąże się ze ścisłym współdziałaniem z samorządami gminnymi i powiatowymi. Teraz na przykład ogromnie ważne jest, aby w Starym Sączu powstała strefa aktywności gospodarczej. 

Jaką skutecznością wykazuje się reprezentacja sądecko-limanowsko-gorlicka?

Mogę wszystkich uspokoić, że nasza sześcioosobowa ekipa jest bardzo mocna i naprawdę dbamy o to, żeby w subregionie sądeckim działo się dobrze. Choć reprezentujemy trzy partie - PO, PiS i PSL - to działamy ponad politycznymi podziałami. 

Na poziomie samorządu topór wojenny jest zakopany i razem „wyrywacie” pieniądze dla Sądecczyzny?

Dla nas region jest najważniejszy.

Rozmawiała Agnieszka Michalik







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)