Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 5 czerwca. Imieniny: Bonifacego, Kiry, Waltera
18/05/2020 - 15:25

Sądeckie salony fryzjerskie wreszcie otwarte. Tak działają „po nowemu”[WIDEO]

Tęsknili do siebie blisko dwa miesiące. Teraz wreszcie się spotkali i nie mogą się sobą nacieszyć. Dziś swój wielki dzień mają fryzjerzy i klienci. Ci pierwsi, wreszcie wrócili do pracy, ci drudzy wreszcie odzyskają swój dawny wygląd i przestaną walczyć ze swoimi nieuporządkowanymi włosami, pozbawionymi fachowej ręki. Fryzjerzy już otwarci. Nareszcie!

- Tak czekałem na tę wizytę że nie spałem całą noc mówi ze śmiechem Mariusz Koziak – który miał to szczęście, że mógł obciąć włosy zaraz w pierwszym dniu po „odmrożeniu”  fryzjerów. –  Myślę, że my mężczyźni tęskniliśmy za otwarciem salonów nawet jeszcze bardziej niż kobiety, bo przecież z długimi włosami wyglądamy gorzej.

Czytaj też Za ile musi wyżyć bezrobotny? To po prostu nędza. Zasiłki mają iść w górę  

- A jak pan radził sobie bez fryzjera?

W ogóle sobie nie radziłem – odpowiada.

Ale nie tylko Mariusz Koziak nie spał tej nocy. Nie spała też właścicielka zakładu przy ulicy Barbarckiego w Nowym Sączu   Anna Kościsz.

- To jednak dla nas duży stres. Martwimy się, żeby w salonie nie skumulowali się klienci i  żeby  było bezpiecznie. Trzeba się przyzwyczaić do tych wszystkich procedur. To wymóg noszenia maseczek, dezynfekcja i  dwumetrowa odległość między klientami.  W zakładzie może przebywać  maksymalnie pięć osób, do tego czwórka pracowników. Musimy więc poukładać po nowemu grafiki i zapisy klientów.

Na pierwszy dzień szczęśliwie zapisała się też Monika Wojtoń-Pesz, która przyszła ufarbować włosy, na blond.

- Przez ten czas, kiedy salon był zamknięty, mąż smarował mi odrosty, ale to nie to samo. Dlatego z ulgą przyszłam dziś do salonu, choć  widok trochę jest smutny.  Moim zdaniem te zasady są na wyrost. Ale nie ma wyjścia,  trzeba się dostosować. Paniom na pewno trudno się pracuje. Miejmy nadzieje, że to się niebawem zmieni.

Czytaj też Koronawirusowe postojowe leje się milionowym strumieniem w Nowym Sączu

Jak się pracuje w maseczce, która zasłania usta i nos, a do tego jeszcze specjalny, ochronny fartuch?

- Na pewno jest ciepło, tym bardziej, że jeszcze chodzą suszarki - mówi Justyna Hojda Trochę trudno wytrzymać, ale dajemy radę. Najważniejsze, że mogłam  wrócić do pracy.

Zakład był zamknięty od połowy marca. Tak jak inni przedsiębiorcy, także Anna Kościsz liczy straty.  

 - Przez ponad dwa miesiące nie było żadnych przychodów. Przepadł nam cały przedświąteczny okres, kiedy klientów jest najwięcej, potem ten wiosenny. Klienci przychodzą do nas systematycznie, ale właśnie w tym czasie, kiedy salon trzeba było zamknąć, przeżywaliśmy największy boom.

- Ale najważniejsze, że klienci wrócili. Kalendarz mamy wypełniony na wiele dni do przodu.

[email protected] fot, jm, wideo Daniel Szlag

Po dwóch miesiącach, wreszcie u fryzjera!




fot. j.m






Dziękujemy za przesłanie błędu