Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 26 lipca. Imieniny: Anny, Mirosławy, Joachima
13/06/2021 - 14:55

Droga Krzysztofa Pawińskiego i Maspexu do międzynarodowych sukcesów

Firma Maspex - jak mówi sam Krzysztof Pawiński, Prezes Zarządu oraz jeden z założycieli firmy - firma przeszła drogę typową dla polskiego kapitalizmu po 1989 roku: od garażu do dużej europejskiej spółki

Marki Maspeksu. Fot, Maspex

Wszystko zaczęło się, gdy Polska wkraczała w nowy, demokratyczny rozdział historii i rodziła się wolnorynkowa gospodarka. Wówczas Krzysztof Pawiński, obecny prezes Maspexu, kończył studia na Akademii Górniczo-Hutniczej. Oprócz magisterki z budownictwa podziemnego na uczelni zrobił także doktorat z przepływów substancji fizycznych w podziemnych pomieszczeniach. Jako młody naukowiec często wyjeżdżał do Niemiec. Pod koniec lat 80. półki rodzimych sklepów świeciły pustkami, za to te na Zachodzie uginały się od towarów.

Krzysztof Pawiński nawiązał kontakty z producentami z Zachodu, zorganizował kolegów ze studiów i wspólnie zaczęli sprowadzać do Polski to, czego brakowało. Hitem okazały się zabielacze do kawy. W ten sposób w 1990 r. narodziła się firma Maspex. Założyło ją w Wadowicach pięciu kolegów: Krzysztof Pawiński, Zdzisław Stuglik, Jerzy Kasperczyk, Sławomir Rusinek i Józef Szczur. - W biznesie pomogła nam atmosfera i unikalny klimat tamtych lat. Nie było kapitału, był za to fantastyczny rynek, przyjazny i głodny. Kiedy rodził się kapitalizm, wszyscy pragnęli czegoś nowego, własnego, ale nie każdemu tę chęć udało się przekuć w sukces – opowiada o początkach firmy Pawiński.

Maspex zaczął od sprzedaży sprowadzanych z Niemiec produktów, które brandował własnymi nazwami: zabielaczy do kawy Coffeeta czy kakao DecoMorreno. Po trzech latach uruchomił własną produkcję – najpierw herbatki owocowe Ekoland, napój kakaowy Puchatek, cappuccino i gorąca czekolada La Festa.

A dlaczego się udało? Jak twierdzi prezes - po pierwsze: działali wspólnie. To wyjątkowe, bo robienie biznesu przez pięć, a potem sześć niezależnych osób jest dużym wyzwaniem. - Nie poróżniły nas pierwsze sukcesy i pierwsze zarobione pieniądze – mówi prezes. – Każdy wniósł do firmy maksimum tego, co mógł dać. Każdy był i jest ważny. To, co nas wyróżniało na początku, to wiara, że się uda, marzenia o stworzeniu polskiej firmy o europejskich standardach. Wyróżniała nas pasja do tego, co robimy. I ta pasja jest w nas do dziś.

Najbardziej znaczącym momentem był rok 1995 i pierwsze duże przejęcie sfinalizowane przez Maspex. Pod skrzydła spółki trafił wówczas zakład przetwórstwa owoców Polska Żywność z Olsztynka. To tam zaczęła się historia i późniejszy sukces soków Kubuś.

Firma dostrzegła potencjał w wytwarzanym tam soku marchwiowym, który do pewnego momentu kojarzył się tylko z cierpkim smakiem. Po połączeniu marchewki z owocami Kubuś stał się produktem, który ma doskonały smak, a mamy i dzieci go uwielbiają. Dzięki inwestycji w zaplecze produkcyjne, rozpoznawalność marki i dystrybucję z produktu lokalnego zrobił się ogólnokrajowy. Stopniowo nisza rynkowa przekształcała się w dużą kategorię - dzisiaj soki i napoje dla dzieci stanowią 18 procent ogółu rynku napojów.

Z roku na rok na koncie Maspexu zaczęły przybywać kolejne sukcesy. Dzięki kolejnym przejęciom firma stała się właścicielem takich rozpoznawalnych marek jak Cremona, Tymbark, Lubella, Mlekołaki, Plusssz, Tiger czy Malma. Stawiała też własne fabryki i coraz mocniej była obecna za granicą (ma spółki zależne i zakłady produkcyjne w Czechach, Rumunii, Bułgarii, na Słowacji, Węgrzech i Litwie). Dziś produkty Maspexu znajdziemy na sklepowych półkach w aż 50 krajach na świecie.

Do największej transakcji w historii spółki doszło w 2015 r. Wówczas od innego giganta spożywczego – firmy Agros-Nova (należącej do skandynawskiego funduszu IK Investment Partners) – kupiono siedem kolejnych marek: Łowicz (dżemy), Krakus (warzywa konserwowe), Kotlin i Włocławek (keczupy i koncentraty pomidorowe), Fruktus (majonezy, musztardy i sosy), Tarczyn i DrWitt (soki). W ręce Maspexu trafiły wówczas także dwa kolejne zakłady produkcyjne – w Łowiczu i Wąsoszu.

Rok później firma z Wadowic kupiła jeszcze trzy zakłady oraz markę Bucovina – wicelidera na rynku wody w Rumunii. W 2017 r. do portfolio trafiły także zakład produkcyjny wody mineralnej Velingrad w Bułgarii oraz sześć farmaceutyków. Po wielkich przejęciach i inwestycjach spółka ciągle inwestowała w kolejnych lokalizacjach. W Lublinie uruchomiła nowoczesny kompleks produkcyjny ze zautomatyzowanym centrum logistycznym o wartości 130 mln zł. Następnie otworzyła w Olsztynku kompleks produkcyjno-magazynowy wart 170 mln.

Maspex stale poszerza ofertę, aby jak najlepiej sprostać oczekiwaniom rynku i partnerów handlowych. W Łowiczu spółka stworzyła ogromną inwestycję, która objęła m.in. budowę zakładu produkcyjnego z instalacją nowoczesnych linii produkcyjnych, budowę zautomatyzowanego magazynu wyrobów gotowych, rozbudowę zaplecza służącego przetwórstwu owoców i warzyw, czy budowę centrum produkcyjnego. Biorąc pod uwagę zagraniczne oddziały, Maspex inwestuje równocześnie m.in. na Węgrzech, w Rumunii i Czechach.

Krzysztof Pawiński ma wszystko to, co ceni się w biznesie – jest inteligentny, konkretny i skupiony na działaniu. Wspólnie z kolegami zbudował siódmą największą prywatną polską firmę, której wartość ekonomiczna przekracza już 7 mld zł. Pawiński ma w portfolio 50 marek, w tym Tigera i Tymbark. Żartuje, że prezesem Maspexu został, bo był najmłodszy ze wszystkich pięciu wspólników firmy. Trzydzieści lat temu został Prezesem i do dzisiaj jest jedynym z założycieli, który wciąż zajmuje się w firmie bieżącym zarządzaniem. Pozostali dawno przeszli do rady nadzorczej. (Anna Surała)







Dziękujemy za przesłanie błędu