Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 28 maja. Imieniny: Augustyna, Ingi, Jaromira
30/01/2017 - 12:20

Kolejka na Krzyżową nie chodzi. Brakuje jednego papierka

Zima w pełni, a drugi odcinek kolejki krzesełkowej na przełęcz Krzyżową (812 m) w stacji narciarskiej "Henryk Ski" w Krynicy Zdroju nadal nie działa. Po staremu można dojechać tylko do wysokości ok. 700 m.

To miał być hit tegorocznego sezonu narciarskiego w perle polskich uzdrowisk, gdyż trasa z Krzyżowej w dół ma prawie 2 km długości. Pod tym względem może konkurować z najdłuższymi trasami na Jaworzynie Krynickiej.     

Wszystko jest gotowe, na stoku leżą dwa metry śniegu, trasa ubita, ale kolejka nie chodzi. Dlaczego? - dopytują się narciarze. - Czekamy na jedną pieczątką - tłumaczył w sobotę mężczyzna w okienku z karnetami.

Okazuje się, że sprawa jest bardziej skomplikowana

- Transportowy Dozór Techniczny nie chce odebrać kolejki, brakuje jednego papierka. Wykonawca oddał niepełną dokumentację techniczną i ciągle ją uzupełnia.

Chodzi o to, że ktoś nie może się wykazać niezbędnymi uprawnieniami, coś takiego  - tłumaczy Henryk Hajdziński, właściciel stacji narciarskiej "Henryk Ski". Skarży się, że sezon ucieka, kończy się styczeń i tego co stracił już nie odrobi.

Owszem, inwestor zastrzegł w kontrakcie z wykonawcą karę umowną w przypadku nieterminowego oddania do użytku obiektu, ale to "grosze". Tymczasem budowa drugiego odcinka kolejki krzesełkowej kosztowała, jak słyszymy, "kilkanaście milionów złotych". Bo tu chodzi nie tylko o stalowe przęsła i filary, ale również o basen z wodą do naśnieżania tras i inne potrzebne instalacje.
   
- Wziąłem kredyt, chcieliśmy ruszyć przed świętami Bożego Narodzenia, bo już były warunki do jazdy i od tego czasu "bujamy" się z Transportowym Dozorem Technicznym - mówi właściciel.

**
Jest nadzieja, że w końcu kolejka na Krzyżową ruszy. To co zrobił Hajdziński jest ciekawe. Nie przedłużył o kilkaset metrów starej kolejki w górę, lecz wybudował drugą kolejkę. Aby się dostać na Krzyżową trzeba będzie przesiąść się z jednej "kanapy" na drugą.

Czy to dobre rozwiązanie?  

- Celowo tak zrobiłem, ze względu na różny stopień trudności tras zjazdowych. Górny odcinek będzie ostry, dla zaawansowanych narciarzy - wyjaśnia właściciel. Dodał, że  gdy "eksperyment" nie powiedzie się, to zlikwiduje stację pośrednią i w górę będzie się jeździło bez przesiadki, na jednej kanapie.

Pan Henryk (biznesmen z Krakowa) znany jest z pomysłowości. Wcześniej, aby przedłużyć trasę zjazdową, wybudował wiadukt nad ulicą Zamkową. To się sprawdziło.         
(HSZ), fot. własne        
 

ośrodek narciarski "Henryk Ski" w krynicy Zdroju










Dziękujemy za przesłanie błędu