Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 23 czerwca. Imieniny: Albina, Wandy, Zenona
23/08/2023 - 07:35

To może być biznesowa rewolucja. Czy sądeccy sadownicy na tym dobrze zarobią?

To miał być biznesowy hit dla krajowych sadowników, także tych z Sądecczyzny. Kiedy ponad dziewięć lat temu w Polsce ruszyła produkcja cydru, trunek szybko zawojował rynek. Niestety, równie szybko zatopiły go smakowe piwa wielkich koncernów i niesprzyjające przepisy. W świetle prawa cydr jest winem i nie może być reklamowany. Trunek z jabłek dobiła też zbyt wysoka akcyza. Teraz ma przyjść dobra zmiana.

To miał być biznesowy hit dla krajowych sadowników, także tych z Sądecczyzny. Kiedy ponad dziewięć lat temu w Polsce ruszyła produkcja cydru, trunek szybko zawojował rynek. Niestety, równie szybko zatopiły go smakowe piwa wielkich koncernów i niesprzyjające przepisy. W świetle prawa cydr jest winem i nie może być reklamowany. Trunek z jabłek dobiła też zbyt wysoka akcyza. Teraz ma przyjść dobra zmiana.

To zmora wszystkich sadowników, także tych sądeckich. Co roku mają ogromny problem z zagospodarowaniem jabłek, które nie są pierwszej jakości, ale nie są też jabłkami przemysłowymi. Wystarczy, że mają uszkodzoną skórkę i już nie nadają się do sklepu. Nadają się za to na cydr. 

Smakowe piwa zatopiły cydr

Kiedy dziewięć  lat temu w Polsce ruszyła produkcja cydru, który szybko zaczął zdobywać rynek,  wydawało się, że to będzie idealne rozwiązanie kłopotów i jeszcze można na tym zrobić dobry biznes. Rozbudzone nadzieje lokalnych sadowników szybko okazały się płonne. Cydr zatopiły produkowane przez wielkie koncerny i lokalne browary smakowe piwa i niesprzyjające przepisy. Sadownicy alarmowali, że trunek potrzebuje reklamy, co jednak jest zabronione, bo w świetle prawa cydr jest winem. Do tego doszły jeszcze problemy z akcyzą.

Będzie zerowa akcyza na cydr

Czy  teraz rządowa ekipa poszła po rozum do głowy? Właśnie zapadła decyzja w sprawie zniesienia akcyzy na cydr jabłkowy oraz gruszkowy znany pod nazwą "perry". Od października trunki produkowane na bazie tych owoców mają być sprzedawane bez banderoli w znacznie niższej cenie. Mowa o tych, w których poziom alkoholu nie przekroczy 5 proc.

Nowa regulacja  ma spowodować  obniżenie cen detalicznych cydru i perry o około 10 proc. W praktyce ma to oznaczać, że za 0,75 litra cydru klasycznego, który obecnie kosztuje 14,50 zł, od jesieni amatorzy trunku zapłacą około13 złotych.

Ostrożny optymizm sądeckich sadowników

Co na to sądeccy sadownicy? Jan Golonka, prezes Grupy Producentów Owoców i Warzyw „Owoc Łącki” do tych zmian podchodzi z ostrożnym optymizmem. 

- To malutki krok w dobrym kierunku, natomiast produkcja cydru nie rozwiąże nam produkcji sadowniczej, bo na cydr idzie sto, dwieście tysięcy ton, a branża w skali roku produkuje od czterech do pięciu milionów ton.  Kwestia podatku  czy zakaz reklamowania  to nie  jedyny problem. To też kwestia jakości i umiejętności doboru odpowiednich odmian. Jako branża zaczęliśmy  cydr produkować na hurra i chyba nie bardzo byliśmy do tego przygotowani.

Każdy sposób przeroby jabłek jest dobry i jak podkreśla Golonka, branża powinna postawić na przetwórstwo. Dowodzi tego coraz większa popularność, także na Sądecczyźnie, tłoczonych soków czy półproduktów na szarlotkę.

- Dobrym przykładem tego, że dużo więcej można zagospodarować na własnym rynku, jest Austria.  Ale tego nie da się osiągnąć z dnia na dzień,  bo to kwestia nawyków i tradycji picia cydru, której w naszym kraju nie ma – tłumaczy Golonka i dodaje, że dla dużych koncernów piwowarskich wrzucenie na rynek nowych produktów to nie problem, dla małego przetwórcy to nie takie proste.

Czy to znaczy, że sądeccy  producenci nie będą wchodzić w ten  biznes?  - Nie do końca. Na pewno otwiera się szansa dla rynku lokalnego, takiego jak nasz.  Szczególnie w powiązaniu z agroturystyką czy miejscowymi restauracjami.  Myślę, że to mogłoby być uzupełnieniem oferty dla przetwórstwa.

Jak dotąd żaden z sadowników z grup producentów zrzeszonych w „Owocu Łąckim”  nie zdecydował się na produkcję cydru, bo się to po prostu nie opłacało.  Być może teraz otwiera się droga nowych możliwości.

Niszowy, lokalny produkt

Zdaniem Jana Golonki jest szansa na wykreowanie niszowego, lokalnego produktu, który jednak  musi być identyfikowany z regionem.  Bo przecież po to ludzie jeżdżą po świecie, żeby próbować tego, co jest  charakterystyczne dla określonej okolicy.  Niszowy lokalny rynek na świecie szybko się rozwija i w tym upatrywałbym nadzieję, na rozwój produkcji cydru na Sądecczyźnie – konstatuje prezes „Owocu Łąckiego”   

W tę niszę wszedł Krzysztof Maurer,  producent naturalnych soków. Jak na tym wychodzi?  Dalszą część artykułu można przeczytać w sierpniowym wydaniu miesięcznika "Sądeczanin" ([email protected]) fot






Dziękujemy za przesłanie błędu