Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 12 sierpnia. Imieniny: Hilarii, Juliana, Lecha
10/07/2020 - 15:35

Naćpany kierowca jeździ miejskim autobusem. To się może zdarzyć w Sączu?

Te sceny jak z horroru wywołały szok w całej Polsce. Kierowca miejskiego autobusu w Warszawie stracił panowanie nad kierownicą, uderzył w bariery estakady, by po chwili zsunąć się z wysokiego wiaduktu mostu na przebiegającą poniżej drogę szybkiego ruchu. W wypadku zginęła jedna osoba, ponad dwadzieścia zostało rannych. Okazało się, że kierowca wcześniej zażywał amfetaminę.

Ledwie kilkanaście dni później, także w Warszawie, miejski autobus zawadził o trzy stojące na ulicy samochody. Kierowca był trzeźwy, ale  tester narkotykowy wskazał w jego organizmie  substancje psychotropowe.  

Jak to możliwe, że naćpany człowiek siada za kółkiem i wozi ludzi? Trudno uwierzyć, ale nie ma przepisów, które umożliwiałyby badanie kierowców ruszających w trasy. Czy taki dramat może się rozegrać w Nowym Sączu?

Rozmawiamy z Jerzym Leszczyńskim, prezesem sądeckiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego   

Kiedy oglądał pan w telewizji, te mrożące krew w żyłach sceny, pomyślał  pan, że „mleko się rozlało”? Że dopiero. kiedy doszło do tragedii, wyszło na jaw, że obowiązuje absurdalne prawo?
|-
Ustawa o ochronie danych osobowych zawiera zapis, który mówi, że pracodawca nie może sprawdzać trzeźwości swojego pracownika, albo tego czy jest pod wpływem narkotyków, bo  chodzi o jego stan zdrowia, a to są dane wrażliwe. 

Kierowca takiego badania może odmówić? Takie jest prawo? To absurd. Chodzi przecież o bezpieczeństwo ludzi.  
-
Sądeckie MPK jest zrzeszone w Izbie Gospodarczej Komunikacji Miejskiej. Nasze zrzeszenie złożyło do premiera Morawieckiego pismo z wnioskiem o skreślenie tego zapisu, który w praktyce wyklucza  zbadanie kierowcy.

To pismo  zostało wysłane w reakcji na  podwójny horror, który wydarzył się w Warszawie?
-
Nie. Zabiegaliśmy o to  już wcześniej. Ja sam walczę z tym z problemem od ponad roku, od kiedy objąłem funkcję prezesa spółki.

No to jak to jest w sądeckim MPK? Hulaj dusza, piekła nie ma? „Wczorajszy” kierowca, po imprezie, od rana wozi ludzi?
-
Ja z tym nie mam problemów. U mnie kierowcy poddają się takim badaniom. Przecież taki człowiek miejskim autobusem nie tylko wozi pasażerów, jest też uczestnikiem ruchu drogowego. Ale jeśli kierowca badania odmówi, to nie mogę wyciągnąć prawnych sankcji.

To co w takim razie  może zrobić dyspozytor, kiedy rano zobaczy „wczorajszego” kierowcę, który balował do późnych godzin nocnych, a rano przyszedł do pracy?
-
Jeśli kierowca odmówi badania, dyspozytor może zadzwonić na policję z prośbą o  sprawdzenie jego stanu trzeźwości. Oczywiste, w sytuacji, kiedy ma wątpliwości co do dyspozycji kierowcy, nie pozwala mu siadać za kółkiem

Z wyłapaniem takiego kierowcy jest chyba najmniejszy kłopot. Chodzi bardziej o prewencję. Tylko jak to zrobić?
-
W tym problem. Rano przychodzi u nas do pracy ponad pięćdziesięciu kierowców. Nie zawsze możemy sobie pozwolić na oczekiwanie na przyjazd policji i dlatego takie badanie powinno być przeprowadzane w ramach wewnętrznej kontroli. Każdy rutynowo powinien być poddany badaniom alkomatem na obecność alkoholu w wydychanym powietrzu.

Teraz, gdyby chciał pan działać zgodnie z prawem, potrzebowałby pan do tego policyjnej ekipy. To niedorzeczne. Ale skoro mówi pan, że w sądeckim MPK nie ma z tym problemów… nagina pan prawo?
-
Nie naginam prawa, mam świadomych i odpowiedzialnych kierowców, którzy badań nie odmawiają, bo bezpieczeństwo pasażerów jest dla nas sprawą nadrzędną. Ale gdyby doszło do prawnego sporu, będę bronił swoich racji i będę obstawał przy obowiązku badania kierowców alkomatem. Mam nadzieję, że wkrótce wprowadzone zostaną odpowiednie regulacje, które ten problem rozwiążą.  

Skoro obstaje pan przy swoim, to jak pan robi te badania. Hurtem, wyrywkowo?
-
Logika nakazuje, że badania robione są po jakimś dniu wolnym czy święcie, ale kierowcy są też badani o dziesiątej wieczorem, kiedy kończą pracę. Nie ukrywam, że osiemdziesiąt procent badań robi się wcześnie rano, jeszcze przed wyjazdem autobusów na trasę.

Kierowcom, którzy przychodzą do sądeckiego MPK mówi pan „na wejściu”, że u pana spółce badań się nie odmawia?
-
Kierowcy oczywiście mają prawo odmówić, ale wtedy słyszą, że powinni szukać pracy gdzie indziej. Ja w tej firmie na taką odmowę nie pozwolę.

Kierowcę po alkoholu można namierzyć. Gorzej jak zażywa narkotyki, albo jakieś środki odurzające. Jak z tym pan sobie radzi?
-
To niestety problem bardziej złożony, bo wiąże się z kosztami. Testy na zawartość narkotyków czy środków psychotropowych są drogie. Kosztują od kilkudziesięciu do ponad stu złotych. Zamierzamy jednak kupić takie testy i będziemy robić wyrywkowo takie badania.

Taka decyzja to skutek tego co wydarzyło się w Warszawie?
-
Tak, choć myślę, że w Nowym Sączu nie mamy takiego problemu. Do tej pory nie zdarzyło się, żeby któryś z kierowców był pod wpływem środków odurzających, ale uważam, że prewencja jest konieczna. To u nas priorytet.

[email protected] fot. rtchiwum







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)