Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 13 czerwca. Imieniny: Antoniego, Gracji, Lucjana
21/01/2024 - 22:05

Ogrzewacie dom gazem albo węglem? Trzymajcie się mocno. Czekają was rachunki grozy!

Kampanie społeczne, rządowe dopłaty z programu „Czyste powietrze”, Polski Alarm Smogowy, który bije na alarm… od kilku lat mamy w Polsce pospolite ruszenie w sprawie wymiany kopciuchów na kotły gazowe. Miało być ekologicznie i tanio. Teraz okazuje się, że piece zasilane błękitnym paliwem też emitują zanieczyszczenia, a już niedługo za ogrzewanie trzeba będzie płacić rachunki grozy. Dlaczego? Bo właściciele budynków za emisję dwutlenku węgla do atmosfery zostaną obciążeni dodatkowymi kosztami, na tej samej zasadzie, co energetyka przemysłowa.

Już teraz rachunki za ogrzewanie są wysokie. Bogdan Stojda z  sądeckiego osiedla domów jednorodzinnych pokazuje swój rachunek z gazowni. - Za listopad i grudzień wyszło prawie dwa tysiące, choć budynek jest docieplony i mam szczelne okna. Rok temu było  pół tysiąca mniej.

Czytaj też Zarabiają pod Nowym Sączem setki milionów na ekologicznych bombach

Jest drogo, a będzie jeszcze drożej

Dlaczego? Bo gazowe kotły, które jeszcze niedawno uznawane były za ekologiczne, teraz ekologiczne już nie są, bo też emitują zanieczyszczenia. Właściciele budynków zapłacą za emisję dwutlenku węgla do atmosfery na tej samej zasadzie, co energetyka przemysłowa. Po kieszeniach dostaną ci którzy ogrzewają się węglem, gazem albo olejem opałowym.
Chodzi o  unijne przepisy, a dokładnie o system handlu uprawnieniami do emisji (ETS), który jest jednym z podstawowych instrumentów polityki klimatycznej Brukseli.  Dotychczas funkcjonował w branżach wysokoemisyjnych, takich jak energetyka konwencjonalna oraz przemysł energochłonny. Za trzy lata ten system obejmie również budynki.

Właściciel ogrzewający dom węglem, ekogroszkiem, gazem czy  olejem opałowym będzie musiał zapłacić około 45 euro za jedną tonę emisji, przy czym gospodarstwo domowe średnio zużywa 6 ton na rok co daje około 270 euro – wylicza serwis farmer.pl. W sumie zapłaci więc minimum, blisko 1,2 tys. zł za rok.  Według ekspertów opłaty te, wliczane w cenę opału, mogą wzrosnąć nawet do ponad 1,6 tys. zł rocznie w 2030 roku.

Za wprowadzeniem opłaty ETS 2 ma  iść finansowe wsparcie na przygotowanie się do obniżenia kosztów ogrzewania paliwami kopalnymi. Przewidziano dopłaty do termomodernizacji budynków, które tego wymagają, dzięki czemu emisja  dwutlenku węgla  powinna być zdecydowanie mniejsza. Na razie jednak nie wiadomo, jakie będą kryteria i kto będzie mógł z tego skorzystać.

Czytaj też Mały biznes zamiast pracy na etacie. Tyle można zarobić bez rejestracji i składek ZUS w 2024

Jeśli nie gaz i nie węgiel, to czym się ogrzewać?

Jedyne, co daje teraz pewność stabilnych kosztów ogrzewania na lata, to własne źródło taniej biomasy, na przykład  kawałek lasu. Ale i tu miejscami na przeszkodzie może stanąć uchwała antysmogowa z zakazem palenia drewnem -  pisze portal czysteogrzewanie.pl

Energia elektryczna wyprodukowana w instalacjach fotowoltaicznych zasilająca pompy ciepła to dziś optymalne rozwiązanie ogrzewania i chłodzenia domów – przekonują specjaliści.  Jest ono bezpieczne klimatycznie i energetycznie, a w obecnej sytuacji także geopolitycznie. Każdy kraj może produkować energię odnawialną we własnym zakresie.

Czytaj też ZUS już ruszył z wysyłką do milionów ludzi. Jednym zwróci pieniądz, innym każe dopłacić  

Unia Europejska zakłada zainstalowanie w krajach członkowskich około 20 mln pomp ciepła do 2026 roku i prawie 60 mln do 2030 roku -  pisał serwis muratordom.pl.  To wymaga zwiększenia produkcji urządzeń i ułatwienia dostępu do finansowania pomp ciepła. Aby spełnić taki warunek w Polsce, potrzebna jest interwencja państwa i wsparcie w finansowaniu nowoczesnych instalacji grzewczych i montażu pomp ciepła w domach jednorodzinnych, bo ze względu na ubóstwo energetyczne nie wszystkich będzie na to stać  – wskazuje branżowy portal. ([email protected]) fot.jm







Dziękujemy za przesłanie błędu