Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 23 czerwca. Imieniny: Albina, Wandy, Zenona
26/06/2022 - 13:15

Płakać się chce. Tak bieda zagląda do blokowisk w Nowym Sączu

Rosnące ceny benzyny, drogi gaz, drogi prąd i cenowy szok ze sklepowych półek. Inflacja i wojna na Ukrainie demolują nasze domowe budżety. Niektórzy tną koszty, gdzie się da, inni po prostu przestają płacić rachunki. Bieda wygląda z ogólnokrajowych statystyk. Ludzie nie dają rady. W Nowym Sączu też.

Nikt nie chce się przyznawać do biedy. To dlatego  mieszkanka osiedla na Gorzkowie nie  chce wypowiadać się  pod nazwiskiem. –  Powoli nie daję rady. Coraz trudniej wiążę koniec z końcem, bo zarabiam  tylko 2,5 tys. złotych na rękę. Jestem singielką, więc muszę utrzymać się sama. Inflacja  pożera moją pensję, a ja od trzech lat nie dostałam podwyżki.

Jak to wiązanie końca z końcem wygląda? – Co miesiąc płacę ratę kredytu hipotecznego. Ostatnio poszła w górę, więc wychodzi teraz tysiąc złotych.  Czynsz za mieszkanie to 600 złotych. No i jeszcze rachunki za gaz, prąd i telefon, zwykle wychodzi 200 złotych – wylicza nasza rozmówczyni.  - Na życie zostaje mi  ledwie 700 złotych. Oszczędzam na czym się da. Na  ubraniach, na jedzeniu, na kosmetykach. Płakać mi się  chce.  Po prostu zaczyna u mnie piszczeć bieda.

Czytaj Będzie demolka domowych budżetów? Szykują się rekordowe podwyżki cen prądu

Bieda wyziera też z ogólnopolskich statystyk. Z  sondażu przeprowadzonego na zlecenie przedsiębiorstwa windykacyjnego Kruk, wynika, że zdecydowana większość Polaków ograniczyła swoje wydatki w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Tylko 31 proc. ankietowanych nie musiało zrezygnować z zakupu usług lub produktów. 

Najczęstszym powodem rezygnacji z niektórych wydatków jest drastyczny wzrost cen – tak odpowiedziało 54 proc. badanych. Co trzeci ankietowany wskazał, że w ciągu ostatniego roku wzrosła jego świadomość konsumencka i uznał, że niektórych rzeczy nie musi kupować. Wśród powodów takich cięć na listach zakupów znalazło się też obniżenie wynagrodzenia w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy – tak wskazało 17 proc. Polaków.

Czytaj też Można się tylko łapać za głowę! Te produkty podrożały ostatnio najbardziej  

- Niepokojące jest to, że na liście wydatków, z których Polacy rezygnują, znalazły się również opłaty za bieżące rachunki, tj. prąd, gaz czy telefon. Z naszego badania wynika, że nie opłaca ich na czas 11 proc. badanych. Z kolei 6 proc. zadeklarowało, że przestało spłacać raty pożyczek lub kredytów. Warto pamiętać, że takie zobowiązania prędzej czy później trzeba będzie spłacić – komentuje Agnieszka Salach, rzeczniczka prasowa firmy Kruk – Dlatego warto dokładnie przyjrzeć się naszym domowym budżetom i sprawdzić, czy są w nich wydatki, które możemy odłożyć na później lub takie, bez których możemy funkcjonować.

Z jakich wydatków rezygnują Polacy? Jak wynika z badania, najwięcej, bo 52 proc. ankietowanych zrezygnowało z zakupu nowej odzieży.

Z kolei 45 proc.    badanych postanowiło zrezygnować z wakacyjnych podróży, a 42 proc. z wyjazdów na jakikolwiek wypoczynek. Inflacja sprawiła, że 38 proc. respondentów zadeklarowało, że wstrzymało się z zakupem sprzętu RTV lub AGD.

Czuyaj też Już wkrótce wielki przewrót w kodeksie pracy. Zatrudnienie i urlopy po nowemu  

37 proc.    zrezygnowało z zakupu droższych produktów spożywczych, w tym żywności ekologicznej. Co trzeci ankietowany postanowił ograniczyć wydatki na nowe obuwie, a także kosmetyki. Co czwarty zrezygnował z kupna samochodu, a co piąty postanowił ograniczyć korzystanie ze swojego prywatnego auta. Okazało się też, że 17 proc. wstrzymało się z zakupem mieszkania lub domu.

- Taka rezygnacja z niektórych wydatków może ustrzec nas przed problemem zadłużenia – wyjaśnia Agnieszka Salach reczniczka- Z naszych obserwacji wynika, że od czasu pandemii Polacy zaczęli rozważniej gospodarować swoimi wydatkami, o czym może też świadczyć nieznaczny wzrost średniego zadłużenia, jakie przypada na jedną zadłużoną osobę. Niewielki odsetek osób rezygnujących z terminowego wywiązywania się ze swoich zobowiązań finansowych może świadczyć o tym, że w kolejnych kwartałach sytuacja ta może się zmienić – dodaje.

Na koniec pierwszego  kwartału tego roku średnie zadłużenie obsługiwane przez spółkę Kruk  wyniosło 7163 zł i było wyższe od średniego zadłużenia z końca 4 kwartału 2021 roku tylko o 39 zł.  ([email protected]) fot. jm
 







Dziękujemy za przesłanie błędu