Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 21 października. Imieniny: Celiny, Hilarego, Janusza
17/09/2019 - 07:35

Przywłaszczył 200 tysięcy. Sądecka miejska spółka jak atrapa. Zrobili im audyt

Powołanie fundacji, która działa na szkodę fundatorów, wyprowadzenie ze spółki 200 tys. złotych, zawieranie umów bez zabezpieczenia interesów spółki i deficyt sięgający 1,5 mln złotych, taki obraz Sądeckiej Agencji Rozwoju Regionalnego nakreślili audytorzy, którzy na zlecenie władz miasta przeprowadzili kontrolę. – To atrapowa organizacja, która nieustannie przynosi straty – ocenili audytorzy.

Sądecka Agencja Rozwoju Regionalnego to kolejna spółka, która trafiła pod lupę audytorów. Czego się dokopali w papierach po miesiącu? Przedstawione podczas konferencji prasowej wyniki kontroli, dla odwołanych w grudniu ubiegłego roku władz spółki, są miażdżące.

- Spółka nie osiąga żadnych celów, do których została powołana – mówił Roman Batko z zespołu audytorów. - Jest jakąś atrapową organizacją, przynosząca nieustannie straty, chyba że sprzedaje jakiś swój majątek, realizującą niewielkie projekty o bardzo małym znaczeniu społecznym i małym ciężarze gatunkowym.

czytaj też Kurp w opałach? Jest doniesienie do prokuratury na rządy byłego zarządu STBS  

Audytorzy  podawali przykłady nieprawidłowości, do jakich dochodziło. Agencja powołała fundację Silver Economy, która działała na szkodę fundatora. Jak to możliwe? Zdaniem obecnego prezesa Jarosław Suwały, spółka nad fundacją nie ma żadnej kontroli.

- Umowę podpisał prezes Fundacji, który w tym czasie był jednocześnie dyrektorem zarządzającym w spółce. Obecnie mamy już drugi przetarg, w którym staruje Agencja, a jej konkurentem jest Silver Economy. Chyba nie po to spółka założyła fundację, żeby teraz startowała w przetargach składając kontroferty – oburzał się Suwała.

Według kontrolerów w spółce doszło do wyprowadzenia pieniędzy. Jak wynika z audytu, jeden z długoletnich pracowników Sądeckiej Agencji Rozwoju Regionalnego przywłaszczył sobie ponad 200 tysięcy złotych. Na kradzież poprzedni zarząd spuścił zasłonę milczenia. Połowę sumy udało się odzyskać, bo za tyle dług został sprzedany firmie zewnętrznej.

- Brak zwolnienia dyscyplinarnego tego pracownika i brak zawiadomienia do prokuratury to ewenement – komentował sprawę wyprowadzenia pieniędzy ze spółki obecny prezes.

Czytaj też Gwiżdż kontra ratusz. Poszło o pieniądze Gwiżdża

Audytorzy zarzucają byłemu zarządowi Agencji, że umowy były niejasne i nie zabezpieczały interesów spółki. Brakowało na przykład ewidencji pojazdów. Z kontroli wynika, że koszt paliwa kilku podróży służbowych tylko w 2017 wyniósł ponad 24 tys. złotych.

- Sądecka Agencja Rozwoju Regionalnego miała pomagać w tworzeniu nowych miejsc pracy i pozyskiwać pieniądze na realizację przedsięwzięć gospodarczych, a zamiast tego ciągle tylko przynosi tylko straty  - oceniają kontrolerzy.

- Spółka cały czas jest deficytowa. W swojej historii dwa razy tylko zanotowała zysk – mówi drugi z audytorów Janusz Sasak. - Za każdym razem dlatego, że sprzedawała majątek. Cały czas dokłada do swojej działalności. Obecnie jej deficyt sięga 1,5 mln złotych.

Co dalej? Czy Sądecka Agencja Rozwoju regionalnego zostanie zlikwidowana? Na razie ma do spłacenia kredyt i realizuje unijne projekty.

- W mojej ocenie - mówi prezes Jarosław Suwała -spółkę należałoby przestawić na realizowanie inwestycji. Nie chodzi jednak o finansowanie tego z własnej kasy, ale poprzez tworzenie konkretnych koncepcji czy wyznaczanie strategii – mówi Suwała.  

[email protected] fot. jm

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu