Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 25 października. Imieniny: Ingi, Maurycego, Sambora
22/09/2020 - 07:30

Rząd porządkuje śmieciówki. Po kieszeni dostaną i przedsiębiorcy i pracownicy

Bez urlopu, bez zwolnienia lekarskiego… tak się pracuje na śmieciówce. Będzie jeszcze gorzej? Rząd przymierza się do pełnego oskładkowania umów zleceń. Ci, którzy nie pracują na etatach dostaną na rękę mniejsze wynagrodzenie. Po kieszeni trzepnie też pracodawców.

Rząd zabiera się za porządki w śmieciówkach. Jak podaje dziennik „Rzeczpospolita” z początkiem roku przedsiębiorcy będą musieli zapłacić wyższe składki.

Konkretnie chodzi o wynagrodzenia tych, którzy pracują na co najmniej dwóch umowach zleceniach lub łączą pracę na zleceniu z etatem czy działalnością gospodarczą. 

– Pracujemy nad takimi zmianami – mówi w wypowiedzi dla gazety Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej. – Chcielibyśmy, aby weszły w życie jak najszybciej.

czytaj też Płaca minimalna idzie w górę, ale nikt nie jest z tego zadowolony

Skąd te zmiany? Zatrudnieni na śmieciówkach w prosty sposób omijają składki na ubezpieczenia społeczne, argumentuje resort pracy. Wedle ministerialnych szacunków dotyczy to miliona osób. Składki na ZUS nie obowiązują wyłącznie studentów do 26. roku życia i uczniów.

Zmiana  przepisów trzepnie po kieszeniach i przedsiębiorców i pracowników. Dlaczego? Bo   teraz pracodawca musi opłacać składki tylko od pierwszej umowy. Z kolejnych jest odprowadzana tylko składka zdrowotna.

- Takie rozwiązanie sprzyja nie tylko pracodawcy, ale i zleceniobiorcy, który otrzymuje wynagrodzenie wyższe o około 30 procent – zauważa ”Rzeczpospolita”, która wylicza, że wysokość dopłat od firm wyniesie 2,5 mld zł.

Są jednak i dobre strony takiego rozwiązania.

– Taka zmiana przepisów pozytywnie wpłynie na wysokość emerytur – argumentuje cytowana prze gazetę  Gertruda Uścińska, prezes ZUS. – W naszym systemie emerytalnym wysokość emerytury zależy od tego, ile składek odłożymy i w jakim wieku przejdziemy na emeryturę.

Co na to lokalny biznes?

- Ale sobie rząd wybrał porę na zmianę. Większość firm nadal nie może sobie poradzić z koronakryzysem, a teraz chcą nas dobić wyższymi składkami od umów zleceń - mówi jeden z sądeckich przedsiębiorców.

Czytaj tez Urzędnicy skarbówki trafili za kraty. Tego jeszcze w Nowym Sączu nie było

Czy zmiany wejdą w życie? Jak pisze „Rzeczpospolita”, nie bez znaczenia jest w tej sprawie opinia przedstawicieli branży biznesowej i związków zawodowych.

- Zasadnicze pytanie brzmi czy to jest stosowny czas na wprowadzanie takich zmian i zwiększanie obciążeń firm – mówi w wypowiedzi dla dziennika Robert Lisicki z Konfederacji Lewiatan.

Z kolei Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców zwraca  uwagę na chaos organizacyjny, który może towarzyszyć pełnemu oskładkowaniu umowy zlecenie. –

- Z pewnością nie zgodzimy się na jeszcze większe skomplikowanie systemu liczenia składek płaconych przez przedsiębiorców. Ten system powinien być prosty - ocenił Kaźmierczak.

I przedstawiciele biznesu i związkowcy podkreślają, że wiele firm nadal zmaga się z kryzysem, który wywołała pandemia koronawirusa. Ich zdaniem nałożenie obowiązku zapłaty wyższych składek od zleceń trudno uznać za wsparcie w wychodzeniu z kryzysu gospodarczego.([email protected])







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)