Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 19 czerwca. Imieniny: Gerwazego, Protazego, Sylwii
23/12/2014 - 08:06

Sądeccy sadownicy mają pełne magazyny jabłek. Rujnuje ich rosyjskie embargo

Ponad milion dwieście tysięcy ton jabłek przechowują w chłodniach sadownicy, którym rosyjskie embargo odcięło największy eksportowy rynek. Wśród nich także Grupa Producentów Owoców Zelsad z Tęgoborzy, która ma do sprzedania dziewięć tysięcy ton owoców. Bez przerwy słyszymy, że minister rolnictwa robi wszystko, żeby nam pomóc, ale te jego wysiłki są chyba tylko medialne. Tak naprawdę nie dzieje się nic - z goryczą komentuje dramatyczną sytuację sadowników szef Zelsadu Stanisałw Zelek.
Od początku roku Zelsad wyeksportował do Rosji ponad 5 tys. ton jabłek. Handel z Rosją stanowi 40 proc. rocznego obrotu firmy. Polityka odcięła firmie największy rynek zbytu. Ceny zalęgających na polskim rynku jabłek poszybowały w dół. Jedenastu sądowników wchodzących w skład Grupy Producentów Owoców Zelsad z Tęgoborzy na razie próbuje przeczekać cenowe dno. Kilogram najlepszych konsumpcyjnych jabłek kosztuje w hurcie pięćdziesiąt groszy. Ich produkcja to koszt od osiemdziesięciu groszy do złotówki.

- Na razie nie sprzedajemy jabłek. Może ruszymy po nowym roku. Ale ofert kupna nie ma zbyt wiele. O owoce z przeznaczeniem do sprzedaży w wielkich sieciach handlowych pytają Węgrzy, Rumuni i Słowacy. Ostatnio także Ukraińcy. Ale chcą płacić za kilogram najniższą cenę - pięćdziesiąt groszy za kilogram. Tych cen nie da się negocjować. Przecież za granicą dobrze wiedzą, że jesteśmy pod ścianą. Na razie jednak wstrzymujemy się ze sprzedażą. W naszych magazynach mamy dziewięć tysięcy ton jabłek, ale na szczęście nasze owoce są w chłodniach, które mają specjalne komory o niskiej zawartości tlenu, co pozwala na ich długotrwałe przechowywanie - mówi Stanisałw Zelek.

Resort rolnictwa zapewnia, że bardzo się stara, aby zdobyć dla polskich jabłek nowe rynki zbytu. Słychać o krajach arabskich, a ostatnio o Chinach. Ale Zelek i jego wspólnicy z grupy producenckiej mówią, że ministerstwo aktywne jest tylko w mediach, a tak naprawdę rząd nie robi nic, żeby zdywersyfikować rynki zbytu.

- Chiny to nie jest temat na ten sezon ani nawet na następny. Otwarcie dla nas tamtych rynków wymaga załatwienia mnóstwa formalności i to na szczeblu rządowym. Przecież w Chinach obowiązują zupełnie inne przepisy. To jest tylko takie gadanie. Ten ogromny zagraniczny rynek może być dla nas przyszłościowy, ale tego nie da się załatwić od ręki. Nie jest to możliwe w tym sezonie. Mam poważne wątpliwości czy w przyszłym roku będzie to możliwe. Z tego co słyszałem to ministerialni urzędnicy dopiero w listopadzie zaczęli starania o uznanie w tym Chinach naszych przepisów fitosanitarnych. Więc o czym tu mówić - komentuje Zelek.

Straty sadowników miały zminimalizować unijne rekompensaty za rosyjskie embargo. Producenci z Zelsadu złożyli stosowne wnioski w Agencji Rynku Rolnego. Otrzymają 800 złotych do jednego hektara upraw.

- Członkowie naszej grupy producenckiej właśnie otrzymali decyzje o dopłacie. Na razie nie widomo kiedy pieniądze będą wypłacane. Ale to i tak kropla w morzu. Co to jest 800 złotych dopłat do produkcji owoców. Skoro koszt produkcji 1 kg jabłek wynosi od 80 groszy do złotówki, a można przyjąć, że z jednego hektara produkuje się 50 ton jabłek, to łatwo wyliczyć jak się maja do siebie te sumy - mówi szef Zelsadu.

W listopadzie sadownicy z całej polski zrobili najazd na Warszawę. Protestowali przeciwko polityce rządu, który ich zdaniem nie zapewnia im wystarczającego wsparcia po wprowadzeniu przez Rosję embarga na polskie jabłka. To przede wszystkim na wschodni rynek trafiały jabłka z Polski. W zeszłym roku było to około miliona. Producenci owoców skarżą się, że dotychczasowa polityka polskiego rządu i Unii Europejskiej poniosła klęskę, a jeśli plantatorzy zostaną z niesprzedanymi owocami, grozi im bankructwo.

Polska jest największym producentem jabłek w Europie, do czego w dużej mierze przyczynia się Sądecczyzna, prawdziwe sadownicze zagłębie. W 2013 roku eksport polskich jabłek deserowych wyniósł w sumie 1,2 mln ton. Ich największym odbiorcą była Rosja, dokąd trafiło 677 tys. ton -  56 proc. całego eksportu - o wartości 256 mln euro.

Rosyjskie embargo na polskie jabłka obowiązuje od 1 sierpnia. Sankcje mają związek z kryzysem ukraińskim i wcześniejszymi restrykcjami nałożonymi przez Unię Europejską na Rosję.

Agnieszka Michalik
fot. sxc. hu
 






Dziękujemy za przesłanie błędu