Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 20 czerwca. Imieniny: Bogny, Rafaeli, Rafała
12/09/2016 - 16:05

Sadownicy najechali Warszawę. Mają biznes w ruinie

- Kto inny robi wielką politykę, a kto inny za nią płaci - tak dzisiejszy protest sadowników w Warszawie komentują sądeccy producenci, którzy podobnie jak cała branża skarżą się nie tylko na niską cenę skupu jabłek. Także na bierność rządu, który ich zdaniem, powinien zabiegać o zniesienie rujnującego ich sadowniczy biznes rosyjskiego embarga.

Jan Golonka, prezes Sądeckiej Grupy Producentów Owoców i Warzyw „Owoc Łącki” do Warszawy nie pojechał, ale w pełni popiera najazd sadowników na stolicę. Jak mówi ceny jabłek w punktach skupu są rekordowo niskie.

- Na Sądecczyźnie to 20 groszy za kilogram. W innych rejonach Polski to nawet poniżej 15 groszy. To najniższa cena od czasów wprowadzenia rosyjskiego embarga, która nie pokrywa kosztów produkcji.

Jak mówi Golonka, cena jabłek przemysłowych jest tak niska, że ich zbiór się po prostu nie opłaca. Problem dotyczy też owoców konsumpcyjnych. Cenowy kryzys dotyka sadowników już od kilku lat. Ten rok także będzie bardzo trudny, ponieważ jabłek w Polsce jest o 10 procent więcej niż przed rokiem.

- Mało płacą też rynki eksportowe - mówi Golonka. - Nasze jabłka kupują na Białorusi, w Rumunii i na Węgrzech, ale płacą od 50-60 groszy za kilogram. Na rynku krajowym ceny są podobne. Może w hurcie dochodzą do złotówki za niektóre odmiany, ale cena raczej spada niż rośnie.

Protestujący w Warszawie sadownicy wskazywali na konieczność i podjęcia rozmów między Polską, Unią Europejską i Rosją w sprawie zniesienia rosyjskiego embarga, które pogrążyło krajowych sadowników. Producenci owoców apelują do rządu i komisji europejskiej aby nawiązała dialog z Rosją. Jak mówią, bez dostępu do gigantycznego rynku po prostu sobie nie poradzą.

Przeczytaj też Czy Chińczycy będą jeść jabłka z Sądecczyzny?

- W Polsce produkuje się około 4 mln ton jabłek rocznie. Spożycie krajowe - i dotyczy to zarówno jabłek konsumpcyjnych jak i tych przetworzonych - to około milion ton - wylicza Jan Golonka. - Polowa z tego idzie na potrzeby przemysłu przetwórczego. Zostaje milion, który trzeba wyeksportować. Blisko 800 - 900 tys. ton szło do Rosji. Pytanie, gdzie te jabłka wyeksportować. Kto inny robi wielka politykę, a kto inny za nią płaci. To jest największy ból sadowników - dodaje prezes „Owocu Łąckiego” .

Przeczytaj też Czy parlamentarzyści pomogą sadownikom z Sądecczyzny? Duda proponuje nową ustawę

Zdaniem Golonki problem polskich sadowników wymaga kompleksowych rozwiązań ze strony rządu. Przede wszystkim należy przygotować program restrukturyzacji branży i  skonsolidować handel zagraniczny.

- Chodzi o to, żeby z rynkami zagranicznymi handlowało nie pół tysiąca podmiotów, tak jak to jest obecnie, tylko pięć -sześć, tak jak to jest na całym świecie. To wymaga kompleksowych, długofalowych rozwiązań i współpracy z branżą.

Agnieszka Michalik, fot: sadyogrody.pl







Dziękujemy za przesłanie błędu