Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 21 września. Imieniny: Darii, Mateusza, Wawrzyńca
27/07/2018 - 16:45

Sto lat sądeckiej przedsiębiorczości: drukarnie i początki przemysłu

Przemysł do Nowego Sącza zawitał wraz z pojawieniem się w mieście druku. Miasto szybko stało się ważnym punktem na mapie przemysłu poligraficznego południowej Polski. Chociaż zakłady miały charakter firm rodzinnych, rozwijały się bardzo szybko.


Tuż po Wiośnie Ludów, w Nowym Sączu drukarnię założył Józef Pisz. Interes szedł bardzo dobrze, dlatego rok później otworzył księgarnię. Pisz był rodowitym sądeczaninem (ur. 1821 r. w Nowym Sączu), ale jego rodzina zajmowała się książkami od dawna, prowadząc księgarnię w Bochni. Wówczas były to miasta podobnej wielkości, więc taki sam interes mógł sprawdzić się w Nowym Sączu. Ponadto Wiosna Ludów przyniosła w Europie pewne odprężenie, także i na Sądecczyźnie, co mogło wzmocnić czytelnictwo. Problem był jednak inny – analfabetyzm.

Na początku Pisz zatrudniał do ośmiu osób. Drukował na pierwszorzędnych wiedeńskich i lipskich maszynach. Z zakładu wychodziły głównie prace i sprawozdania profesorów sądeckich gimnazjum, książeczki do nabożeństw i pisma urzędnicze. Ponadto na parterze domu przy Jagiellońskiej 5 prowadził księgarnię i wypożyczalnię. W późniejszym czasie wydawał nawet katalogi wydanych książek. Na jego maszynach, od XIX w. tłoczono czołówkę sądeckich gazet: „Mieszczanina”, „Związek Chłopski”, „Ziemię Sądecką” i w pierwszych dniach wojny „Nowiny Wojenne”.

 Płacony przezeń podatek świadczy, iż całe przedsiębiorstwo funkcjonowało bardzo dobrze. Mistrz podjął się szkolenia uczniów – między innymi dalekiego krewnego, który rozpoczął karierę drukarską w Tarnowie i swojego syna a zrazem następcę Józefa Romana. Pisz stał się postacią rozpoznawalną w mieście, angażował się w politykę i działalność społeczną, m.in. jako zapalony cyklista. Można powiedzieć, że wręcz wspierał polską kulturę: wysłał Zakładowi Narodowemu im. Ossolińskich we Lwowie wszystkie swoje edycje prezentowane na Wystawie Krajowej. Aktywnie działał w Towarzystwie Wzajemnej Pomocy Drukarzy Krakowskich. Pracował aż do śmierci, 13 sierpnia 1891 roku.

Następnie interes przejął syn, któremu pod nosem wyrosła konkurencyjna drukarnia Jakubowskiego. Józef Roman Pisz był już wówczas marką: posiadał swoje przedstawicielstwo w Lwowie, Wiedniu, Podgórzu i Lipsku. Podobnie jak ojciec, tak i Józef był rajcą miejskim (od 1897 r.), brał czynny udział w budowie wodociągów, kanalizacji i elektrowni, był aktywnym członkiem Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” i prezesem Czytelni Miejskiej. Zmarł w 57 roku życia, 6 października 1924 roku.

Drukarnię prowadziła wdowa po mistrzu – Karolina z Cyganiewiczów. Siostra słynnego siłacza Zbyszko Cyganiewicza okazała się prawdziwą kobietą interesu. Przeprowadziła zakład przez trudny czas, choć firma miała poważne problemy finansowe, a jej kierownikiem był niedoświadczony Piotr Bautz. Podołał zadaniu, Bautz zaopatrywał drukarnie w najnowocześniejsze maszyny. W tym czasie z drukarni Pisza wychodziło wiele książek i tytułów prasowych: „Goniec Podhalański” ( później „Głos Podhala”) oraz „Zew Gór”. 

W 1933 roku zakład wydzierżawił Związek Polskich Kupców w Nowym Sączu. Wdowa Karolina Piszowa definitywnie sprzedała firmę w 1938 roku braciom Adamowi i Janowi Sieradzkim, a oficjalnie (względy podatkowe) Katarzynie Sieradzkiej. Wówczas, w tak znanej i prężnej drukarni zatrudniano średnio 5 osób. W czasie wojny Niemcy wywieźli urządzenia i maszyny Piszów, zresztą zrobili tak z wszystkimi sądeckimi drukarniami. Po 1945 r. księgarnię przejął Dom Książki. Do dziś przy Jagiellońskiej 5 można kupić dobrą książkę, a o barwnej przeszłości domu świadczy fasada, w którą Zenon Remi wkomponował atrybuty drukarskie.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu