Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 13 listopada. Imieniny: Arkadii, Krystyna, Stanisławy
07/08/2018 - 10:35

Sto lat sądeckiej przedsiębiorczości. Od rolnictwa do przemysłu, cz. 1

Nowy Sącz w XIX wieku wcale nie wyglądał na miasto przemysłowe. Hale produkcyjne i kominy fabryczne były mieszczanom sądeckim obce, mogli je oglądać tylko Ci, którzy wyjeżdżali do innych miast. Rozwój przemysłu był jednak nieuchronny.

Sądecczyzna,  w tym także miasto Nowy Sącz było nastawione głównie na produkcję rolniczą. Zjawisko to było widoczne szczególnie na obrzeżach miasta, ale też bliżej centrum. Zmiany wymusiła kolej oraz wielkie inwestycje miejskie na początku XX w. Dzięki rozwijającemu się przemysłowi, Sądecczyzna zaczęła przybierać bardziej nowoczesne oblicze.

Już w okresie zaborów, w latach 80. XVIII w. ludność cyrkułu sądeckiego trudniła się głównie rolnictwem, jednak z perspektywy gospodarczej stosunkowo duże znaczenie miały zakłady górnicze i hutnicze w Tatrach, hamernie (m.in. w podsądeckiej Nawojowej), kamieniołomy, cegielnie i rozliczne zakłady rzemieślnicze. Była więc to ludność trudniąca się głównie odwiecznymi zawodami, podobnie jak w całym kraju. Z racji, że cyrkuł był duży stąd możemy wymienić więcej takich zakładów. Gorzej wyglądała sytuacja w samym mieście cyrkularnym.   

Nowy Sącz nie odbiegał od innych miast galicyjskich. Mieszkańcy żyli raczej skromnie, klepiąc przysłowiową „biedę galicyjską”. Co gorsze, w tej części Imperium Habsburgów nie było widoków na spektakularny rozwój gospodarczy. Mówiono, że nasi przodkowie żyli na ziemi o której nie tylko zapominał sam Kaiser, ale i Pan Bóg… Ci, którzy chcieli osiągnąć sukces emigrowali, stąd spora diaspora sądeczan w Stanach Zjednoczonych i na zachodzie Europy.

Obraz ówczesnego świata, ale także galicyjskiej gospodarki, oddaje opis S. Szczepanowskiego: każdy Galicjanin pracuje za ćwierć, a je za pół człowieka. Nieudolność w pracy bez wątpienia w znacznym stopniu zależy od niedostateczności pożywienia. Galicjanin kiepsko pracuje, bo się nędznie żywi, a nie może się żywić lepiej, bo za mało pracuje. Jest to zaklęte koło z którego trzeba szukać wyjścia (..) Jak ogniwa jednego łańcucha, tak szlachcic - utracjusz, mieszczanin - kołtun, chłop - tuman i Żyd - pijawka trzymają się razem, są nierozerwalnymi rysami tego samego obrazu. Autor scharakteryzował też trafnie mentalność mieszkańców Galicji, która nie zapowiadała modernizacji gospodarczej: Przyswoiliśmy sobie potrzeby i pozory cywilizacji ale nie jej potęgę i twórczość. Pracujemy z nieudolnością barbarzyńców, a mamy gusta i potrzeby europejskie.

Kierunek rozwoju Nowego Sącza był zależny od aktywności zawodowej mieszczan. Według socjologów ona wyznacza funkcje miasta. Dlatego mówiąc o początkach przemysłu w naszym mieście, nie można pominąć statystyk. Według naukowców możemy wyróżnić ośrodki handlowe, przemysłowe, uniwersyteckie. Nowy Sącz do 1876 r. (otwarcie linii kolejowej) był miastem rolniczym. W epoce autonomii galicyjskiej przybrał oblicze ośrodka handlowego, ale aspirującego do ośrodka przemysłowego. Świadczą o tym spisy ludności, w których odbija się aktywność zawodowa sądeczan.

Pod koniec XIX wieku Nowy Sącz był miastem rzemieślniczym. W 1880 r.  29%, a więc najwięcej mieszkańców, pracowało właśnie w tej branży. Wielu było związanych ze środowiskiem kolejarskim, co w późniejszych latach przybierze na sile. To wokół dworca kolejowego zaczęła powstawać poważna infrastruktura industrialna, taka, o jakiej można było mówić w większych miastach. Podobna sytuacja miała miejsce w Rzeszowie, mieście zbliżonym wielkościowo do Nowego Sącza. To kolej i związani z nią ludzie mieli stworzyć podwaliny przemysłu.

Co warto podkreślić, to fakt, że rzemieślnicy w zasadzie pochodzili z rodzin chłopskich. Wysyłanie syna do nauki zawodu było coraz bardziej popularne. Niestety, chłopi cały czas uchodzili za ludzi bez horyzontów intelektualnych. Źródeł takiego postrzegania trzeba szukać we wcześniejszych epokach, a nawet zamierzchłych podziałach stanowych… Wykonywanie zawodu rzemieślnika było niejako awansem społecznym dla synów chłopskich, którzy uciekali ze wsi do miasta, do lepszego świata.

Nowy Sącz był więc na doskonałej drodze rozwoju w kierunku miasta przemysłowego, ale mówiąc kolokwialnie „coś nie zaskoczyło”. Mianowicie brakowało czegoś ważnego: surowca. Nie było tutaj ani węgla, ani soli, ani nafty. Dlatego produkcja, która odbywała się w małych zakładach polegała na wytwarzaniu rzeczy użytkowych. Stąd na początku XX w. wyrastają małe zakłady, które ciągle będą w cieniu warsztatów kolejowych. W tworzeniu małych zakładów dominowała ludność żydowska.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu


Sądeczanin MOTO 2019