Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 22 października. Imieniny: Haliszki, Lody, Przybysłšwa
24/08/2021 - 13:30

Wzrost cen, strach przed utratą pracy… Straszą, że nad nami ciemne chmury

Oswoiliśmy się z demonicznym wirusem, który sieje spustoszenie? To tylko pozory. Niemal 40 procent Polaków twierdzi, że ich zdrowie psychiczne ucierpiało w czasie pandemii. Prawie co czwarta osoba z tej grupy wskazuje, że głównym powodem tego stanu był… wzrost cen w sklepach. Ludzie boją się też utraty pracy.

Według sondażu, zrealizowanego przez Uce Research dla platformy ePsycholodzy, 37,6 proc.  Polaków uważa, że ich zdrowie psychiczne uległo pogorszeniu w czasie pandemii. Aż 23,3 proc.  z tej grupy twierdzi, że głównym powodem tego stanu jest wzrost cen. Jak zaznacza psycholog Marta Bańkowska, ceny dóbr i usług konsumpcyjnych w Polsce rosną najszybciej w UE. Mamy też najwyższą od wielu lat inflację. I to w zasadzie najbardziej obniżyło poczucie bezpieczeństwa rodaków.  Czytaj też  Zjada nasze pensje, pustoszy domowe budżety. Inflacja wystrzeliła w górę

– Ludzie nie przejmowali się specjalnie wzrostem cen, kiedy czuli się pewnie w kwestii dochodów i pracy. Natomiast w czasie pandemii zaczęli mocniej niepokoić się o zatrudnienie, a jednocześnie bardziej do nich dotarły podwyżki cen towarów i usług. Nałożył się na to jeszcze jeden czynnik. Wiosną ubiegłego roku inflacja była na poziomie około 3 proc., a teraz mamy 5 proc.   z tendencją raczej rosnącą – komentuje prof. Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny PwC w Polsce.

Wielu Polaków nie pamięta już, czym jest inflacja, co podkreśla Michał Pajdak z platformy ePsycholodzy.pl i ekspert Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu. Dla osób, które posiadają majątek, a w szczególności gotówkę, to czas nerwowych decyzji. Niskie stopy procentowe odstraszają klientów od bezpiecznych lokat bankowych. Z badania wiemy, że im starsza grupa respondentów, tym częściej wskazuje problem wzrostu cen. Przeważnie mówią o tym rodacy mający 56-80 lat – 30,4 proc.. Dalej w zestawieniu są ankietowani w wieku 36-55 lat – 25 proc. , 23-35 lat – 20,1 proc.  oraz 18-22 lata – 10,5 proc.  

– Osoby starsze gorzej znoszą inflację. Są mniej konkurencyjne na rynku pracy. Trudniej jest im wywalczyć podwyżkę lub dodatki do pensji. Niepracujący emeryci i renciści zdani są na rewaloryzację i tzw. dodatkowe emerytury. Wzrosty cen generują takie produkty, jak żywność i napoje bezalkoholowe, a także koszty utrzymania gospodarstwa domowego. Na budżet seniorów wpływają też coraz droższe farmaceutyki – podkreśla Michał Pajdak. To cię też zainteresuje Popełnili samobójstwo, bo nie mieli za co żyć. Śmiertelne żniwo koronakryzysu

Uwzględniając wielkość miejscowości zamieszkania, problem wzrostu cen w kontekście zdrowia  psychicznego najczęściej pojawia się wśród osób z miast liczących 100-199 tys. mieszkańców – 25,6 proc. Najrzadziej wskazują go badani ze wsi i z miejscowości mających do 5 tys. osób – 20,6 proc. Jak zaznacza ekspert z WSB, latem na terenach wiejskich wzrosty cen są mniej dotkliwe. Wielu mieszkańców korzysta z własnych płodów rolnych, obfitujących w tym okresie i nie zważa na sytuację w sklepach. Natomiast patrząc na miesięczne dochody netto, o wzroście cen najczęściej mówią respondenci uzyskujące 7000-8999 zł – 41,7 proc.

– Atmosfera rosnącej niepewności materialnej może oddziaływać bardzo silnie na tę grupę stanowiącą wyższą klasę średnią. Dla niej dotychczasowe dochody były wystarczające na pokrycie wydatków i zobowiązań. Dawały też poczucie spokoju i komfortu życia na spodziewanym poziomie, do którego się przyzwyczaiła. Zmiany cen drastycznie zmniejszają poziom bezpieczeństwa i stabilizacji finansowej. Pojawia się obawa przed tym, że wydatki przewyższą przychody – tłumaczy psycholog Bańkowska.

Wśród wymienianych przyczyn jest również obawa o utratę pracy lub zajęcia zawodowego – 14,4 proc.  Jak zaznacza prof. Orłowski, w Polsce póki co udało się uniknąć nadmiernego wzrostu bezrobocia w okresie pandemii. Pod tym względem jest lepiej niż na wielu zagranicznych rynkach pracy, ale to cena ogromnego wzrostu zadłużenia państwa.

– Sądzę, że choć można się było spodziewać większego wyniku niż 14,4 proc. to różne czynniki korzystnie wpłynęły na odczucia Polaków związane ze zdrowiem psychicznym w kontekście ryzyka utraty pracy. Od maja br. trwa luzowanie obostrzeń i stopniowe odmrażanie gospodarki. Ponadto na rynku jest więcej ofert zatrudnienia niż przed pandemią – analizuje Marta Bańkowska.

O obawach dotyczących utraty pracy lub zajęcia zawodowego najczęściej mówią mieszkańcy woj. świętokrzyskiego – 30 proc., a także lubuskiego – 20 proc.  Na drugim końcu mamy respondentów z województwa podlaskiego – 7,7 proc. , a także warmińsko-mazurskiego i zachodniopomorskiego – po 8,3 proc. (opr. jagienka.michalik@sadeczanin.info) fpt. jm







Dziękujemy za przesłanie błędu

100 firm Sądecczyzny 2021 - katalog