Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 15 grudnia. Imieniny: Celiny, Ireneusza, Niny
20/09/2018 - 16:20

Zadyma ministra z marszałkiem. W tle zagrożone inwestycje na Sądecczyźnie

Wojewódzki samorząd jest prymusem w wydawaniu unijnych pieniędzy? A może znajduje się na liście samorządowych maruderów ministerstwa rozwoju, którzy zbyt wolno inwestują płynącą z Brukseli kasę i dlatego może stracić 127 mln euro? Wersje są dwie. Jedna, rządzonego przez PO urzędu marszałkowskiego, i druga rządowa, a więc PiSu. Jeśli rację ma minister, pod znakiem zapytania stoją inwestycje na Sądecczyźnie, planowane z nadzieją na unijne fundusze.

Chodzi o wielkie, unijne pieniądze, które może stracić Małopolska. Resort rozwoju podniósł larum. Jak twierdzi minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński regiony słabo realizują programy europejskie. Według ministerialnych wyliczeń zagrożone jest 1,3 mld euro. Na liście maruderów jest Małopolska, która może stracić blisko 127 mln euro!

Jak to się ma do kreowanej przez urząd marszałkowski wizji prymusa, który świetnie sobie radzi z wydawaniem unijnych pieniędzy na inwestycje? Małopolska znalazła się na podium w rankingu wartości unijnych projektów realizowanych w latach 2007-2013  - podawał na urzędowej stronie wojewódzki samorząd. - Wartość wszystkich projektów zrealizowanych w regionie wspartych z poprzedniej perspektywy finansowej wyniosła 40 mld 800 mln zł.

Czytaj też Wyrastamy na prymusa. Nasz region na podium w prestiżowym rankingu 

Po doniesieniach resortu rozwoju zawrzało w rządzonym przez Platformę Obywatelską urzędzie marszałkowskim.

- Wszystkie środki są wykorzystywane zgodnie z planem i ze świetnymi efektami. Zdążymy na czas z rozdysponowaniem i rozliczeniem wszystkich dotacji – podkreślali w środę marszałek Jacek Krupa i wicemarszałek Stanisław Sorys. Małopolska realizuje obecnie drugi największy w kraju regionalny program operacyjny. Do 2023 roku do wydania ma w sumie aż 3 miliardy euro - czytamy na oficjalnej stronie urzędu marszałkowskiego.

Krupa twierdzi, że ministerialne informacje są fałszywe, a urząd marszałkowski nie ma problemów z wydawaniem unijnych pieniędzy.

- Realizacja  Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego  nie jest pod żadnym pozorem zagrożona – mimo licznych komplikacji ze strony rządu, jak między innymi  opóźnione przygotowanie kluczowych dla realizacji regionalnych programów operacyjnych dokumentów, ciągłe zmiany wytycznych czy powołanie spółki Wody Polskie, co wstrzymało projekty dotyczące między innymi bezpieczeństwa przeciwpowodziowego - mówi Krupa.

Z kolei wicemarszałek Stanisław Sorys podkreśla, że  trwająca aż 9 miesięcy kontrola CBA, która nie wykazała żadnych nieprawidłowości w małopolskim regionalnym programie operacyjnym, nie zagroziła w terminowej realizacji małopolskiego unijnego funduszu.

Czytaj też Mają fantazję? Poszli po 40 mln na warszawską giełdę

- Mimo tego, że przeciągające się postępowanie kontrolerów dezorganizowało pracę urzędu marszałkowskiego, pochłaniając tysiące godzin pracy naszych ekspertów– podkreślił Stanisław Sorys.

Krupa przytacza statystyki i wylicza, że w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego województwa małopolskiego na lata 2014-2020 w ramach konkursów i naborów jest „uruchomione” ok. 13 mld zł – to ponad 90 proc. unijnych środków, jakie otrzymała Małopolska. Stopniowo są ogłaszane kolejne.

- Jak widać, nie ma mowy o żadnym zagrożeniu. Tym bardziej, że mimo tego, że „okres programowania” to lata 2014-2020, to na zawieranie umów i ponoszenie wydatków mamy faktycznie czas aż do 2023 roku. A na rozliczenie z Komisją Europejską – aż do 2025 roku. Wszystkie teorie o możliwej stracie pieniędzy przez Małopolskę są więc kłamstwem - mówił Krupa.

[email protected] fot. UMWM

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.






Dziękujemy za przesłanie błędu