Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 1 marca. Imieniny: Albina, Antoniny, Radosławy
18/02/2021 - 09:10

Zrobili pod Limanową wielką imprezę w restauracji. Wymyślili jak obejść lockdown

Blisko osiemdziesięciu „testerów smaku” pracowicie spędzało wieczór w jednej z restauracji koło Limanowej, a policja z sanepidem zrobiła im nalot. Taką wersje wydarzeń przedstawiają przedsiębiorcy, którzy mimo zakazu otworzyli w Walentynki lokal i teraz mogą mieć przez to poważne kłopoty.

Na okres dwóch tygodni zostały odmrożone hotele, kina, stoki narciarskie, baseny i salony masażu. W tym gronie szczęśliwców nie znaleźli się restauratorzy. Zdesperowani przedsiębiorcy stosują prawne wytrychy, żeby prowadzić biznes. W Małopolsce  szlaki przetarł właściciel restauracji w Nowej Hucie, który mimo zakazu otworzył lokal „na testera”

Klient, który zechce zjeść w restauracji, staje się pracownikiem firmy. Ma umowę o dzieło na testowanie dań. Umowa wygasa razem z wydaną opinią. Praca testerów jest wykorzystywana przy „tworzeniu nowego menu i nowej strategii rozwoju." W krakowskim lokalu byli inspektorzy sanepidu, ale kary nie nałożyli.

Czytaj też I znowu lockdown? Wszystko przez „rebelię i warcholstwo” na Krupówkach [WIDEO] 

Do takiego gastronomicznego podziemia najwyraźniej zeszli właściciele  jednego z lokali w gminie Dobra koło Limanowej, którzy w walentynkowy wieczór zorganizowali imprezę na osiemdziesiąt osób. Służby nie zdradzają ani miejscowości, ani nazwy restauracji.  Do przedsiębiorców dotarł serwis Limanowa.in.

- Nie byli to nasi klienci. Wszystkie osoby podpisały z nami umowy, na mocy których podczas tego wieczoru stały się naszymi pracownikami. Ich zadaniem była ocena potraw, ale też obsługi, wystroju lokalu i ogólnych wrażeń – mówili w rozmowie z limanowa.in

- Mieliśmy przygotowane ankiety dla pracowników, przed wejściem na salę u każdej osoby dokonano pomiaru temperatury ciała. Między stolikami zachowano odpowiednie odległości, by utrzymać dystans społeczny – zapewniali właściciele.  Wedle ich relacji, walentynkowy wieczór zakończył się wyrażeniem opinii na temat testowanych dań.

Owo testowanie skończyło się nalotem policji i Sanepidu. Wedle doniesień limanowskiego serwisu  kontrola, która trwała trzy godziny,  była dosyć szczegółowa. Odległość między stolikami była mierzona  za pomocą laserowego dalmierza,  sprawdzano nawet etykiety środków do dezynfekcji. 

- Nie było żadnych incydentów, wszystko odbyło się bardzo spokojnie.  Uciążliwy był natomiast moment, w którym kontrola się rozpoczęła – cytuje wypowiedź przedsiębiorców limanowa.in. Było to w momencie podawania dań do testowania.

Czytaj też Bunt ślubnej branży. Kiedy odmrożą sądeckie wesela? Biznes podaje konkretną datę

Jaki finał będzie miała walentynkowa impreza w gminie Dobra? Na razie Sanepid ogląda dokumenty. Policja prowadzi dochodzenie w sprawie „sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób.”

Za takie przestępstwo kodeks karny przewiduje karę od sześciu  miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności – mówiła w rozmowie z „Sądeczaninem” Jolanta Batko, rzecznik prasowy limanowskiej komendy. Konsekwencje mogą też ponieść uczestnicy walentynkowej imprezy. Za nieprzestrzeganie związanych z epidemią obostrzeń,  mogą dostać karę grzywny albo naganę.(jagienka.michalik@sadeczanin.info) fot.pixaby







Dziękujemy za przesłanie błędu