Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 29 listopada. Imieniny: Błażeja, Margerity, Saturnina
17/04/2015 - 11:36

W kierpcach i z ciupagami do ołtarza. Msza święta po góralsku

Jak co roku mszą święta w regionalnej oprawie łąccy górale upamiętnią kolejną rocznicę śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II. Będą się modlić w niedzielę, 19 kwietnia, na Cisowym Dziale pod Modynią, pod krzyżem na Zakiczni-Młyńczyskach.
Doroczne, plenerowe nabożeństwo pod krzyżem na Cisowym Dziale pod Modynią, organizowane przez łącki oddział Związku Podhalan, przyciąga liczne grono wiernych. Przychodzą nie tylko miejscowi. Na góralskie nabożeństwo ściągają ludzie z sąsiednich miejscowości, także z Nowego Sącza. Bo to nie tylko wspólna, gorąca modlitwa, ale także chłonięcie bogactwa regionalnej kultury.

Doroczna msza święta w intencji Jana Pawła II ma niezwykłą oprawę, tłumaczy prezes łąckiego oddziału związku Podhalan Tomasz Ćwikowski, na co dzień budowlaniec i szef firmy Erbet.

- Wszystkie czytania i śpiewy są gwarowe. Podobnie jak kazanie, wygłaszane przez naszego kapelana księdza Stanisława Kowalika. No i można zobaczyć górali w pełnej krasie, w przepięknych regionalnych strojach. Ten zwyczaj, szczęśliwie udało się przywrócić. Jako wielki orędownik pielęgnowania góralskiej tradycji, jeszcze kilkanaście lat temu myślałem ze smutkiem, że kiedy odejdzie starsze pokolenie, umrze tradycja noszenia regionalnych strojów. Zastanawiałem się, co zrobić, żeby ludzie, przynajmniej od święta, chcieli nosić się po góralsku. Kiedy w 2005 roku, powstał w Łącku odział Związku Podhalan, z którym od początku jestem związany, pomyślałem, że to świetna okazja. Namawiałem ludzi, żeby przeszukali stare kufry, szafy i strychy w poszukiwaniu serdaków, spódnic czy chustek i żeby w regionalnych strojach przychodzili na msze święte - mówi Ćwikowski.

Za sprawą Związku Podhalan łąccy górale na powrót w swoje tradycyjne stroje przyodziewają się, kiedy uczestniczą w niedzielnych, góralskich nabożeństwach organizowanych w każdą trzecią niedzielę miesiąca w Łącku, w kościele pod wezwaniem św. Jan Chrzciciela.

- Na początku swojego proboszczowania w Łącku, ksiądz dr Janusz Paciorek, w czasie jednej z mszy z udziałem członków Związku Podhalan, czyli chyba z rok temu, patrząc na nasze stroje powiedział: „Niech się skryją wszystkie inne ubrania, nawet najdroższe garnitury od Armaniego” -
mówi ze śmiechem Tomasz Ćwikowski. - A ja jeszcze dopowiem - przechodząc na gwarę - ze mnie nojbardzi ciesy to, ze w te nase góralskie łodzionia ubiyrajo sie ludzie młodzi i tego sie nie wstydzo. Z casow kiej zem jesce boł małym chodokom, pomiytom,  ze byli tacy ludzie, którzy co niedzielo do kościoła chodzali łodzioni po góralsku i jak ino jes do tego okazjo, to namowiom wsyćkik, coby se takie góralskie łodzionia sprawili. I nie chodzi mi o to, coby te łodzionia trzymali w szofie, cy w skrzyni po babce – bo nie kco robić Cepelii - ino coby z nik korzystali i ik łodziywali na rozne okazje, nie ino kościelne, ale i prywatne, jak wesela abo krzciny. Dzioki Bogu tak sie dzieje i duzo ludzi takie łodzionia se sprawiuło.

Tomasz Ćwikowski pielęgnuje nie tylko tradycję noszenia góralskich strojów. Pielęgnuje także góralska gwarę, którą wyniósł z rodzinnego domu. To on, wspólnie z koleżanką ze Związku Podhalan, przekład na gwarę wszystkie czytania, jakie można usłyszeć podczas odprawianych w łąckiej parafii góralskich mszy świętych. Ta najbliższa już niedzielę, pod gołym niebem, przy polowym ołtarzu na Cisowym Dziale pod Modynią, pod krzyżem na Zakiczni-Młyńczyskach. Nabożeństwo rozpocznie się o godzinie 15-tej.

(mika)
Fot. Związek Podhalan
 






Dziękujemy za przesłanie błędu