Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 5 kwietnia. Imieniny: Ireny, Kleofasa, Wincentego
26/03/2020 - 15:30

Dobra książka: "Pod słońcem", Julia Fiedorczuk (3)

Skomplikowane ludzkie losy, a w tle – powojenna Polska. Ludzie zanurzeni w pamięci i historii. Historia zanurzona w zmieniającym się według odwiecznych prawideł świecie przyrody.

(…). Nie było dane Miszy poznać całej historii życia profesora Koniarskiego. Ale ze strzępków opowieści, którymi profesor przeplatał ich prywatne lekcje literatury, chłopiec zdołał sobie z czasem poskładać pewne jej fragmenty. Wiedział, że jego nauczyciel urodził się w Białymstoku w pierwszych latach dwudziestego wieku, a następnie, jako małe dziecko, wyjechał z rodzicami do Paryża. Matka Rosjanka i ojciec Polak byli artystami. Matka pisała, ojciec malował. W Paryżu jedna po drugiej urodziły się dwie dziewczynki, młodsze siostry przyszłego drohiczyńskiego rusycysty, na zawsze dla Miszy bezimienne, choć to właśnie o czasach swojego dzieciństwa profesor opowiadał ze szczególnym upodobaniem: było to dzieciństwo spędzone pośród niepospolitych postaci czarownej epoki, w fantastycznym świecie, o którego istnieniu Misza do niedawna nie miał pojęcia, teraz zaś, dzięki relacjom starszego mężczyzny, zaczynał o tym świecie żarliwie marzyć.
Tak, profesor Koniarski lubił opowiadać o tamtych czasach. Rozsiadał się w fotelu, mocno zaciągał belwederem, twarz mu młodniała, w oczach zapalały się płomyki i opowieści sypały się jak ziarno z przedziurawionego worka.
Mówił na przykład o tym, jak to któregoś dnia obie siostry schowały się pod stołem w mieszkaniu pewnego literata i jak tam posnęły, a że stół przykryty był sięgającym prawie do podłogi obrusem, nie było ich widać. Całe artystyczne towarzystwo biegało po mieszkaniu w poszukiwaniu dwóch aniołków, „aniołków z różkami”, jak mawiała jego matka, des anges avec des cornes. Był piękny letni wieczór, więc część towarzystwa wybiegła nawet na ulicę i dalej rozpytywać wśród przechodniów, czy ktoś czasem nie zauważył dwóch małych zgub. Nikt ich oczywiście nie widział, ale przez to wypytywanie zawiązano nowe przyjaźnie i kiedy jednostka poszukiwawcza wróciła do mieszkania, gdzie tymczasem zdemaskowano kryjówkę des anges, jednostka była niemal dwukrotnie liczniejsza niż w chwili rozpoczęcia swej misji, co obok odnalezienia dziewczynek stało się drugim powodem do wzniesienia wielu radosnych toastów. (…)

Julia Fiedorczuk, „Pod słońcem”, WL, Kraków 2020

Dziękujemy Wydawnictwu Literackiemu za udostępnienie cytowanych fragmentów







Dziękujemy za przesłanie błędu