Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 27 stycznia. Imieniny: Anieli, Juliana, Przemysława
26/11/2020 - 17:15

"Pokora" - porywająca powieść o miłości, wojnie i rewolucji

Pokora to porywająca powieść o miłości, wojnie i rewolucji. Epicka historia o Berlinie i Śląsku, o Niemcach i Polakach, o podziałach społecznych i etnicznych. O pożądaniu, władzy, uległości i cenie, jaką płaci się w walce o godność.

Jest poniedziałkowy poranek, listopad, zimno, chociaż słonecznie. Ulicami powinien przewalać się zwykły, miejski tłum, ludzie spieszący do pracy, tymczasem jest raczej pusto. Po Waldemarstraße nie jechał żaden tramwaj, a powinien, gdyby świat był tym światem, jaki znałem, a Berlin tym Berlinem, wilhelmińską stolicą, którą odwiedziłem kilka razy w życiu. Teraz jednak jestem w innym mieście.

Jestem gęsto splecionym wieńcem rozpaczy, strachu, samotności i zagubienia. Nie ma nade mną Boga, nie ma Boga we mnie, nie ma obok mnie ludzi, nie ma człowieka we mnie. Nie mam nikogo.

Gimnazjum zabrało mnie ze świata, w którym byłbym na swoim miejscu. Byłbym górnikiem, potem z czasem może nawet panem górnikiem, wzięliby mnie do wojska albo i kopalnia by mnie wyreklamowała, służyłbym w manszafcie, wszystko zwyczajnie, zabiliby mnie albo i nie zabili, dali Krzyż Żelazny albo i nie dali, z wojny wróciłbym na kopalnię, jak moi bracia, zapuściłbym bujny wąs, w niedzielę po sumie siadałbym z fajfką na laubie i kurzył, patrząc, jak po placu biegają moje dzieci. Byłbym na swoim miejscu, Alois Pokora, zwany Lojzikiem albo Lojzą, tam gdzie trzeba.

Ale czy byłbym? Z tym, co miałem w głowie, z wiecznym głodem i niezaspokojeniem, i ciekawością świata? Z tym, że zawsze chciałem więcej? Czy zadowoliłbym się osiemdziesięcioma fenigami dniówki, jak mój ojciec i bracia, domem z czerwonej cegły albo mieszkaniem w którymś z patronackich osiedli Zaborza czy Orzegowa? Czy może wpadłbym i tak w politykę, został socjalistą albo wieligim Polokym, albo popadł w dewocję, bębnił różańce jak baba, mantrami modlitw zagłuszał to przerażające wycie, które słyszę zawsze, gdy zaglądam w siebie i widzę tam pustkę?
Nigdy nie będę tego wiedział, nie ma dla mnie powrotu do tego świata, obcy we własnym domu, wyrwany rodzinie, klasie społecznej i wrzucony w inną, do której nigdy nie będę przynależał.

Szczepan Twardoch, „Pokora”, Wydawnictwo Literackie, wrzesień 2020

 







Dziękujemy za przesłanie błędu