Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 20 maja. Imieniny: Bazylego, Bernardyna, Krystyny
16/01/2024 - 15:10

To zaskakująca konstatacja, że Dziadkowie moi nie byli objęci żadnym systemem emerytalnym

W roku 1945 Autorka wspomnień miała 64 lata, nie tak dużo jak na dzisiejsze standardy, Jej mąż, a mój Dziadek, liczył niespełna 72 lata; dokładnie mam tyle samo w chwili pisania tego wstępu. Nie jest to obecnie wiek nie dający perspektyw, zniechęcający do robienia planów. Jednak ja nie muszę zaczynać życia zawodowego od zera – Oni musieli, ja mam emeryturę, skromną, ale ona jest – Oni nie mieli.

Fragment wstępu Rafała Skąpskiego:

Tom trzeci, który przekazujemy Państwu obecnie, to zapis ostatnich 16 lat życia Autorki. I znowu cały świat wokół Niej i Jej najbliższych ulega diametralnej zmianie. Tom zaczyna zapis z dnia, w którym pojawiają się wojska radzieckie. Zakończenie wojny niosące pokój, przynosi Polsce, Autorce, Jej rodzinie zupełnie inną jednak niż przed wojną rzeczywistość. Zmienił się status społeczny, ale i majątkowy rodziny Skąpskich. Nie po raz pierwszy, ale tym razem wiek autorki, a tym bardziej Jej męża, nie sprzyjał adaptacji do nowej sytuacji. Zamknięta bezpowrotnie została szansa powrotu do majątku, z którego przychody były przed wojną źródłem utrzymania. Bezpowrotnie, bo przecież pierwsze wyzucie z tego majątku nastąpiło we wrześniu 1939. Niemcy byli oczywiście agresorami atakującymi cały nasz kraj, ale wkraczając na Pomorze odbierali Polsce ziemie, które dwadzieścia lat wcześniej, w ich rozumieniu niesprawiedliwe traktaty paryskie nakazały im opuścić i przekazać młodemu polskiemu państwu. Po zakończeniu wojny powrót do Wielkiego Łęcka był nadal niemożliwy. Reforma rolna ogłoszona we wrześniu 1944 roku przypieczętowała fakt wyrzucenia Zofii i Jana Skąpskich z majątku przez Niemców pięć lat wcześniej.

W roku 1945 Autorka wspomnień miała 64 lata, nie tak dużo jak na dzisiejsze standardy, Jej mąż, a mój Dziadek, liczył niespełna 72 lata; dokładnie mam tyle samo w chwili pisania tego wstępu. Nie jest to obecnie wiek nie dający perspektyw, zniechęcający do robienia planów. Jednak ja nie muszę zaczynać życia zawodowego od zera – Oni musieli, ja mam emeryturę, skromną, ale ona jest – Oni nie mieli. To zaskakująca konstatacja, że Dziadkowie moi nie byli objęci żadnym systemem emerytalnym, dziś jest to prawie niewyobrażalne. Słyszymy o bardzo niskich świadczeniach, nieproporcjonalnych do lat pracy zawodowej, ale jednak one są. Zofia i Jan Skąpscy żadnej renty ani emerytury nie mieli. Dlatego podjęli raz jeszcze w swoim życiu trud zawodowej aktywności. Dzięki pomocy mojego Ojca uzyskali w 1948 roku możliwość objęcia zakładu ogrodniczego w Ząbkowicach Śląskich. W zarządzaniu pomagała córka Zofia i „z doskoku” syn Antoni. Niedługo jednak nacieszyli się prowadzeniem tej działalności. Zarówno Oni, jak i mój Ojciec, prowadzący pod Wrocławiem podobny zakład, zmuszeni zostali do rezygnacji, do poddania tych obiektów procesowi upaństwowienia. (...) 

Zofia z Odrowąż-Pieniążków Skąpska, Dziwne jest serce kobiece.. opracowanie Rafał Skąpski, Czytelnik 2023







Dziękujemy za przesłanie błędu