Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 29 listopada. Imieniny: Błażeja, Margerity, Saturnina
23/10/2022 - 07:20

7,5 litra wódki i 16 litrów piwa na głowę. Dacie wiarę, że tak pili nasi przodkowie?

W 1772 roku Sądecczyzna została włączona w obręb Austrii. Habsburgowie panowali na tym terenie już od 1770 roku. Nasz region do Polski wrócił dopiero w 1918 roku. 148 lat, w niezwykle ważnym XIX wieku, miało olbrzymie znaczenie dla wielu aspektów życia. Kwitnący do dziś mit Galicji, każe nam postawić sobie pytanie: czy ponad stulecie zaborów to było przekleństwo czy wręcz przeciwnie? Nad tym zastanawia się historyk Łukasz Połomski.

Historyczną refleksję Łukasza Połomskiego, sądeckiego historyka, można przeczytać na łamach październikowego miesięcznika „Sądeczanin”:

Niewątpliwie najważniejszym minusem okresu zaborów jest fakt, że nie istniała Polska. I choć akurat w Galicji nie ma na co narzekać – Austriacy pozwalali Polakom na wiele w II połowie XIX w. – to jednak Austria nie była matką, ale jak mówiono „macochą”. A macochy mogą być dobre lub złe dla swoich pasierbów.

Chociaż nie wiadomo ile świętowalibyśmy rocznic narodowych, wywieszali biało czerwonych flag, to jednak musieliśmy być wierni Wiedniowi. Wszystko uzyskiwaliśmy dzięki lojalizmowi, dla niektórych znajdującym się na pograniczu zdrady sprawy polskiej. Słynny wiernopoddańczy adres do Franciszka Józefa Przy Tobie Najjaśniejszy Panie stoimy i stać chcemy, stał się niemal symbolem ówczesnej polityki prowadzonej przez dominujące środowiska konserwatywne.

Najważniejszym problemem Galicji była bieda. Trafnie pisał S. Szczepanowski: „każdy Galicjanin pracuje za ćwierć, a je za pół człowieka. Nieudolność w pracy bez wątpienia w znacznym stopniu zależy od niedostateczności pożywienia. Galicjanin kiepsko pracuje, bo się nędznie żywi, a nie może się żywić lepiej, bo za mało pracuje. Jest to zaklęte koło z którego trzeba szukać wyjścia (…). Jak ogniwa jednego łańcucha, tak szlachcic – utracjusz, mieszczanin – kołtun, chłop – tuman i Żyd – pijawka trzymają się razem, są nierozerwalnymi rysami tego samego obrazu”.

Owa bieda generowała wiele problemów, do których zaliczyć należy patologie społeczne, takie jak pijaństwo. „Nawet najuboższy chłopina poczytywał sobie solidny rausz w ciągu tygodnia za punkt honoru” – pisano o społeczeństwie zaboru austriackiego.

Problem alkoholizmu był więc bardzo poważny. W 1902 r. przeciętny mieszkaniec Galicji wypijał 6,82 litra wódki na głowę i 12,33 litra piwa, a w 1909 już 7,5 litra wódki i 16 litrów piwa. W statystyki wliczano nie tylko dorosłych, ale wszystkich: łącznie z niemowlętami, kobietami i seniorami. Dla przykładu: od 1880 r. liczba miejsc wyszynku alkoholu w Nowym Sączu nie spadała poniżej 200. Te liczby uzmysławiają nam skalę problemu… - pisze Łukasz Połomski.

Dalszą część artykuły można przeczytać w październikowym wydaniu miesięcznika „Sądeczanina”. Miesięcznik dostępny jest w formie papierowej oraz w cyfrowym e-wydaniu. Zobacz, jak kupić miesięcznik:

(oprac. [email protected], fot. fotopolska.eu)







Dziękujemy za przesłanie błędu