Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 21 października. Imieniny: Celiny, Hilarego, Janusza
24/08/2019 - 09:20

Dobra książka. Jacek Cygan "Przeznaczenie, traf, przypadek" (6)

„Przeznaczenie, traf, przypadek” to zbiór opowiadań, które dotykają tego, co nieuchwytne, ale dla nas najważniejsze. Bohaterowie tej książki z powodu pozornie błahych zdarzeń stają przed koniecznością przewartościowania całego życia. Choć bardzo chcą, nie potrafią zrozumieć tej „magii”, która wykrzywia ich ścieżki, nie dając się objąć umysłem i emocjami.



„Morrisson” (1)

Był wiosenny wieczór, jeden z tych, podczas których dymy z wypalanych traw mieszają się z jeszcze wczesnym zmierzchem. Wracali z działki w Wildze, gdzie przez cały weekend ciężko zmagali się z przyrodą. Właśnie stali w korku na dwupasmówce między Konstancinem a Wilanowem, kiedy Andrzej po raz pierwszy zobaczył tę reklamę. Pozornie nic szczególnego: na dużym billboardzie dobrze sfotografowane solidne drewniane drzwi z metalową klamką. Obok duży napis drukowanymi literami „MORRISSON” i hasło „drzwi z charakterem”. Poniżej adres i telefon firmy.
- Popatrz tylko, Marysiu, wkurzają mnie takie reklamy – powiedział Andrzej.
Kobieta nawet nie drgnęła, tylko pies podniósł głowę i patrzył tam, gdzie jego pan.
- Co w tym złego? – spytała Marysia. – Reklama jak reklama.
- To w tym złego – ciągnął dalej Andrzej – że pierwsze „o” ma jakby doprawioną fryzurę,  długie włosy pomalowane na zielono. Wiesz, kto się tak czesał?
- No kto?
- Jim Morrison, legendarny wokalista zespołu The Doors. – To zdanie Andrzej wypowiedział z pasją.
- Dalej nie rozumiem powodu twojego oburzenia – obojętnym tonem powiedziała żona.
- Nie widzisz? A ja widzę! Facet chce sprzedawać drzwi, wykorzystując zmarłego Morrisona. Wiesz jak to się nazywa? Nadużycie kulturowe! (…)

Tydzień później, kiedy wracali tą samą drogą, Andrzej zjechał na pobocze i odpisał z reklamowego billboardu numer telefonu.
- Po co to robisz, chyba zwariowałeś – powiedziała Marysia. – Będziesz faceta ciągał po sądach?
- Po co? Może będę kiedyś chciał wymienić drzwi w naszym mieszkaniu? – odparł Andrzej.
Rzucił te słowa przez przekorę, niespodziewanie nawet dla siebie samego.  (…) A jednak od tej niedzieli Andrzej zaczął przyglądać się ich drzwiom. Ba, zaczął je zauważać i zdał sobie sprawę, że przez ostatnie lata drzwi żyły sobie obok nich własnym życiem, jakby niewidzialne.  (…)

Początkowo Andrzej zaczął zauważać drzwi w ich mieszkaniu z niechęcią zabarwioną pewną dozą zdziwienia. Patrzył na drzwi do łazienki, które od dołu rozłaziły się i pokazywały swoje bebechy. Spostrzegł, że drzwi do sypialni zaczęły opadać na zawiasach i straszyły bezwładną klamką.
- Cholera, jakoś nigdy mi to nie przeszkadzało – powiedział któregoś dnia.
Nazajutrz, kiedy miał w pracy okienko między zajęciami ze studentami, zadzwonił na numer odpisany z billboardu.
- Dzień dobry, czy mogę rozmawiać z panem Morrissonem? – zaczął nieśmiało.
- Nie ma tu żadnego pana Morrissona – odpowiedział młody damski głos – ale mogę pana umówić z prezesem.
- Jak się nazywa prezes?
- Kopeć, nazywa się Kopeć – odrzekła sekretarka.
- To poproszę. – W głosie Andrzeja dało się słyszeć rozczarowanie.
- Chciałby pan u nas zamówić drzwi? Pytał dalej damski głos.
- Tak, chciałbym zamówić drzwi – odpowiedział Andrzej, dziwiąc się, że tak gładko poszło. (…)

Jacek Cygan, „Przeznaczenie, traf, przypadek”, wydawnictwo Znak literanova, Kraków 2016

Cytowane fragmenty pochodzą z opowiadania „Morrisson”

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu