Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 15 grudnia. Imieniny: Celiny, Ireneusza, Niny
12/11/2019 - 09:30

Dobra książka: Jadwiga Marzec, "Marzenia nie liczą lat" (2)

Książka poświęcona niezwykłym perypetiom życia sądeczanki, której działalność na stałe wpisała się w artystyczny pejzaż Nowego Sącza.

Los, który odmienił nasze życie

– Tato został aresztowany niedługo po moich piątych urodzinach. Kim był Józef Blewoński? Patriotą, Polakiem, który oddał życie za ojczyznę – mówi z dumą i ze łzami w oczach. – W naszym mieszkaniu w Kole odbywało się zaprzysiężenie kolejnych członków Związku Walki Zbrojnej. Pod koniec lat dwudziestych rozpoczął pracę w Wydziale Powiatowym Starostwa Kolskiego, gdzie kierował organizacjami paramilitarnymi. W okresie kampanii wrześniowej ściśle współpracował z grupą wojsk Armii „Poznań”. W czasie okupacji był czołowym działaczem Związku Walki Zbrojnej w okręgu Kalisz – Koło – Łódź. Został aresztowany 15 kwietnia 1942 roku, był wielokrotnie przesłuchiwany i torturowany, w końcu osadzony w więzieniu we Wrocławiu. Zgilotynowany 16 kwietnia 1943 roku – recytuje.

Widać, że historię tę opowiadała wiele razy. Nawet nie próbuje powstrzymać łez. Nie wstydzi się swoich uczuć. Od tego zdarzenia minęło trzy czwarte wieku, a emocje są nadal bardzo silne. – Ta odcięta głowa ojca śni mi się ciągle po nocach, ten sen mnie ciągle prześladuje… Milczymy. Trudno powiedzieć coś, w takiej chwili. – Kiedy było wiadomo – kontynuuje – że istnieje dużo ryzyko jego aresztowania, przyszedł rozkaz z dowództwa, aby tato schronił się w lesie.

Zostałyśmy w trójkę, mama, ja i moja maleńka siostra, niemowlę. Był wieczór, siedziałyśmy przy choince. Nie bardzo rozumiałam, co się dzieje. Było ciemno, noc, szczelnie zaciemnione okna, tak aby światło nie wydostało się na zewnątrz. Samotna noc, słyszałyśmy odgłosy jadącego pociągu, potem ten odgłos oddalił się. Wtedy mama powiedziała z ulgą „Tatuś już jest bezpieczny” i rozpłakała się. Charakterystyczny stukot kół pociągu przywołuje zawsze we mnie tamte wspomnienia. Siedziałyśmy, ale strach nas nie opuszczał.

Tatuś miał być bezpieczny, ale jak my sobie same poradzimy? Po jakimś czasie usłyszałyśmy odgłosy na klatce schodowej, drewniane schody w naszej kamienicy bardzo skrzypiały, ktoś wchodził, spieszył się. A potem zatrzymał się przed naszym mieszkaniem. Pamiętam, że bardzo się bałam. Mama też się bała.

Jadwiga Marzec, „Marzenia nie liczą lat. Historia prawdziwa sądeckiej malarki Grażyny Kulig”, wydawca: spółka Flexergis, Nowy Sącz 2018
Wybór fragmentów: Jadwiga Marzec




Dziękujemy za przesłanie błędu