Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 15 listopada. Imieniny: Amielii, Idalii, Leopolda
16/08/2019 - 16:05

Dobra książka. Katarzyna Kłosińska. "Co w mowie piszczy?" (5)

Panuje opinia, że język polski jest trudny. Dostaliśmy naklejkę z logo czy logiem firmy? Wysyłamy SMS (a może SMS-a?) na numer czy pod numer telefonu? Dzieci chodzą na sanki z tatą czy tatem? A gdy zastanawiamy się nad dziejami słów i związków wyrazowych, okazuje się, że wiele z nich kryje w sobie opowieści o dawnych zwyczajach czy odmiennym od dzisiejszego postrzegania świata.

Siarczyste kapelusze na siarczyste mrozy, czyli o językowych losach siarki

„Co ma wspólnego siarka z mrozem? Pyta pan Józef z Torunia, mając na myśli wyrażenie siarczysty mróz, a ja dodam, że oprócz mrozu siarczysty może być jeszcze policzek, który ktoś komuś wymierzy, a jeszcze nie tak dawno siarczysty mógł być i chłop, i koń, i zaprzęg. Mówiono o siarczystej fantazji, a Henryk Sienkiewicz pisał o siarczystej Jurandowej krwi. Początkowo siarczysty był używany jako zwykły przymiotnik od słowa siarka – złoża siarki nazywano siarczystą ziemią, jeżdżono do siarczystych źródeł, a smok mógł siać siarczystym ogniem. A ponieważ siarka jest łatwopalna (średniowieczni alchemicy uważają ją za żywioł palności) oraz byłą uznawana za substancję magiczną, to budziła skojarzenia związane z siłą, mocą i żywiołowością. Jako siarczyste określano więc to, co jest dynamiczne, żywiołowe, a szczególnie takich ludzi, wybuchowych, pełnych temperamentu. Dlatego właśnie ktoś mógł odznaczać się siarczystą fantazją czy mieć siarczystą krew. Zresztą o takich ludziach mówiono też, że mają siarkę w żyłach albo że są z siarki i ognia lub z siarki i saletry (Kmicic to był z siarki i ognia kawaler), Zygmunt Krasiński pisał, że Polacy zamiast krwi mają siarkę i saletrę. Za sprawą swoich właściwości- przez to, że łatwo się pali – stała się siarka symbolem siły, mocy, tenże siarczysty mróz to nic innego jak silny mróz. Ale nie tylko mróz był określany w ten sposób, dawniej pito siarczyste trunki (Julian Tuwim pisał: „ Idź palnij za zdrowie moje kielich siarczystej gorzały”), tańczono siarczyste mazury czy dawano siarczyste reprymendy.”

Wczoraj widzieliśmy krople dżdżu, a jutro znów ma być…?

„Pani Bożena ma bardzo dociekliwe dziecko: Mój jedenastoletni syn, czytając książkę, zapytał mnie nagle, co to jest dżdżu, po prostu zaniemówiłam. Oczywiście, wiem, co to są krople dżdżu, ale nie wiem, jaki jest mianownik. Mówimy, że oczekujemy dżdżu, ale problem pojawia się, gdy chcę powiedzieć, że jutro będzie… Niestety, nie mam innego wyjścia, dżdżu to dopełniacz dawnej postaci mianownika deszcze, która brzmiała deżdż. Początkowo (czyli w najdawniejszym okresie rozwoju naszego języka) obie dźwięczne spółgłoski ż,dż bez trudu były wymawiane dźwięcznie, bo po nich była jeszcze jedna głoska, tak zwany jer, czyli półsamogłoska, która ułatwiała utrzymanie dźwięczności obu spółgłosek. Jednak z czasem ta półsamogłoska znikła (proces ten zaczął się około r. 1000 – jery zanikały lub zamieniały się w e) w związku z czym grupa żdż znalazła się na końcu wyrazu, przez co jej dźwięczność zanikła. Polszczyzna ma to do siebie, że na końcu słowa głoski dźwięczne tracą dźwięczność, tak też się stało ze słowem deżdż, ubezdźwięczniliśmy żdż, w wyniku czego powstał deszcz.”

Cytaty pochodzą z książki pt. „Co w mowie piszczy?” (wyd. Publikat), której autorka dr hab. Katarzyna Kłosińska wraz ze słuchaczami radiowej Trójki próbuje w dociekliwy i humorystyczny sposób rozwikłać zagadki językowe.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu