Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 20 września. Imieniny: Eustachego, Faustyny, Renaty
25/03/2018 - 16:05

Dobra książka. Sądeczanin poleca. ks. Michał Olszewski SCJ "Być uczniem Pana. Głosić, uzdrawiać, uwalniać" (7)

Ks. Michał Olszewski SCJ, ceniony rekolekcjonista oraz egzorcysta, w swojej książce dowodzi, że każdy człowiek „obdarowany” został przez Boga szczególnymi łaskami, a jego powinnością jest realizowanie tych „darów”. Głoszenie, uzdrawianie i uwalnianie wpisują się w Bożą posługę autora książki, który dzieląc się własnymi doświadczeniami, zabiera nas w interesującą podróż tropem Pana. Dobra lektura na Wielki Post…

Teraz kilka praktycznych uwag do posług uwalniania, które w większości dotyczą kapłanów. (…). Kiedy przychodzi ktoś do was i prosi o modlitwę, np. mówi, że ma problem ze złym duchem, to zaczynacie od rozmowy z tym człowiekiem. Przeprowadzacie wywiad. Najlepiej oprzeć go na dziesięciu przykazaniach. Zapytajcie, dlaczego przychodzi, co go do tego skłoniło itd. Niech wam opowie historię życia. W ogóle, jeśli chcecie pełnić posługę uwalniania uzdrawiania czy kierownictwa duchowego, to musicie się nastawić na to, że stracicie czas, wasz czas, osobisty. Musicie się zgodzić na to, że stracicie go dla ludzi, dla posługi. (…). Modlitwa wstawiennicza o uwolnienie powinna więc zawierać zaproszenie Ducha Świętego, uwielbienie, a jeżeli mieliśmy do czynienia z jakąś formą zła w życiu tego, za kogo się modlimy, można użyć takiej formuły: „Panie Jezu, zdemaskuj to zło, jeśli jest ukryte”. Trzeba też prosić o uzdrowienie, szczególnie ran w sercu. Na końcu zaś powinno znaleźć się dziękczynienie. Jeżeli zauważacie, że pojawiają się dziwne reakcje albo utrata przytomności, albo że osoba was nie słyszy, albo jakieś grymasy na twarzy, dziwne dźwięki, to jeśli już jesteście wprawieni, to możecie spokojnie się modlić. Natomiast jeśli nie macie jeszcze odpowiedniego doświadczenia, to warto w takiej sytuacji odesłać osobę omadlaną do kogoś, kto posługuje dłużej albo do egzorcysty. Tylko w żadnym wypadku nie należy mówić: „Hm, wydaje mi się, że pani jest opętana. To ja wyślę do egzorcysty”. Można powiedzieć: „Warto, żeby pani się jeszcze spotkała z egzorcystą” albo „Umówię panią z egzorcystą, on też się pomodli”. Nie wolno straszyć ludzi, trzeba na spokojnie do tego podchodzić. (…).

Wracając do modlitwy o uwolnienie, to później następuje diagnoza.  Jeśli się pojawiły jakieś dolegliwości, bóle, lęk, panika, spoczynek, drżenie, to trzeba zadać sobie pytanie, czy wszystko jest w porządku. Jeśli doszło do jakiejś manifestacji demonicznej, należy skontaktować się z egzorcystą. Zawsze trzeba zachować ostrożność. Nie jest dobrze być samemu. Jak macie jakieś podejrzenie, że coś może być nie tak, że osoba może być zniewolona, poproście innych ludzi, księdza. Nie módlcie się sami, bo może być taka sytuacja, jak kiedyś, gdy ktoś przyjechał do mnie z pewnym człowiekiem, którego gdzieś tam poznał.  Ten człowiek był już egzorcyzmowany i przyjechali do mnie, żeby sprawdzić, czy on jest wolny, czy nie. I modlimy się, ja mam oczy zamknięte. Człowiek siedzi w bujanym fotelu. Nagle z modlitwy wyrywa mnie takie pstynk, pstynk – te śrubki, którymi były przykręcone poręcze fotela, upadły na ziemię i tak zabrzęczały. Ten zły duch tak się wkurzył, że wyrwał po prostu ramiona fotela. To był moment, kiedy trzeba było wiać, bo by nas po prostu zabił. On zerwał się z tego fotela, zrobiliśmy unik na wersalkę, kiedy tamten ruszył na nas, po czym po prostu uciekliśmy z pokoju, nie czekając. Zamknęliśmy drzwi i czekaliśmy aż ten czarny się uspokoi, bo by nas tam po prostu uszkodził. Tak że warto nie być samemu. Jeżeli chodzi o modlitwę o uwolnienie, to trzeba znać granice, których ktoś, kto nie ma misji egzorcysty, nie może przekroczyć. Zawsze możemy się modlić, nawet nad osobą opętaną, ale w formie błagalnej. (…).

Kiedyś w czasie egzorcyzmu modlę się nad pewną kobietą, używając imienia, którym się przedstawiła. A jest tak, że kiedy osoba opętana traci świadomość i zły duch przejmuje nad nią władzę, to żeby ją przywrócić do świadomości, po to by np. z nią porozmawiać czy wyspowiadać, trzeba ją wzywać chrzcielnym imieniem: „Mocą twojego chrztu, wzywam ciebie np. Janie, Piotrze”. Tak samo próbowałem przywołać tę kobietę imieniem, którym się przedstawiła, ale to w ogóle nie przynosiło efektu. Po kilku godzinach egzorcyzmu, kilkanaście czy kilkadziesiąt minut trwało, zanim ona odzyskała świadomość, bo nie mogłem jej przywołać po imieniu. W pewnym momencie zły duch krzyczy: „Durniu, nawet nie znasz jej imienia”. Kiedy ona w końcu powróciła do świadomości, pytam: „Jak ty masz na imię?”, ona mówi: „Tak i tak” – „Ale czy tak zostałaś ochrzczona?”.  „Nie, ochrzczona zostałam inaczej, ale później rodzice mi zmienili”. „To jakie masz chrzcielne imię?”. „Nie powiem księdzu, bo będzie się ksiądz śmiał”. „Nie będę się śmiał – mówię – to jest bardzo istotne. Powiedz mi, jak masz na imię. Jak cię ochrzcili?”. „A takie głupie imię, babcia mi wybrała”. „Ale jak masz na imię?”. A ona mówi: „Ludmiła”.  Dawniej to było popularne imię w Polsce. U nas w górach często takie imię nadawano. W czasie następnego egzorcyzmu mówię więc: „W imię Jezusa, mocą chrztu, Ludmiła”. Od razu udawało się ją przywrócić do świadomości. (…).

Cytaty pochodzą z książki: Ks. Michał Olszewski SCJ, Być uczniem Pana. Głosić, uzdrawiać, uwalniać, Wydawnictwo eSPe, Kraków 2014.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu