Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 15 grudnia. Imieniny: Celiny, Ireneusza, Niny
05/10/2018 - 10:15

Dobra książka. Sądeczanin poleca. Sławomir Koper „Józef Piłsudski” (5)

„Trudno jest znaleźć biografię historyczną, której autor ukazałby żywego człowieka, a nie posąg pozbawiony ludzkich odruchów. Mam nadzieję, że książka, której jestem autorem, w przypadku Józefa Piłsudskiego wypełni tę lukę.”

„Na początku XX stulecia Eskimosi dali nazwę „Paderewski” wyjątkowo smacznej odmianie ziemniaków. I chociaż żaden z nich zapewne nie słyszał na żywo wirtuoza, to nazwisko pianisty było dla nich symbolem doskonałości.”

„Lata wojny artysta spędził w większości w USA, gdzie miał ogromne zasługi dla sprawy polskiej. Przyjmowany na salonach miejscowych polityków podnosił problematykę niepodległościową, prowadząc jednocześnie akcję konsolidacji Polonii amerykańskiej. Jako zajadły wróg Niemiec współpracował z Romanem Dmowskim, chociaż zdecydowanie odcinał się od jego antysemickich wystąpień. (…) Prawdopodobnie właśnie postawie Paderewskiego zawdzięczamy wzmianki o sprawie polskiej w wypowiedziach prezydenta Wilsona, a szczególnie słynny 13. Punkt jego orędzia ze stycznia 1918 r.”

„W tym czasie w Warszawie przebywała Amerykańska Misja Żywnościowa. Przewodził jej Herbert Hoover, który ćwierć wieku wcześniej, jeszcze jako student Uniwersytetu Stanforda, miał okazję osobiście poznać Paderewskiego. Wraz z kolegą postanowili wówczas zarobić trochę pieniędzy na naukę, organizując dodatkowy koncert wirtuoza w San Jose. Zaoferowali pianiście pokrycie wszystkich kosztów i honorarium w wysokości 2000 dolarów. Niestety, przedsięwzięcie zakończyło się klęską. Brak odpowiedniej reklamy i niewłaściwy termin (tuż przed Wielkanocą) zadecydowały, że przychód wyniósł zaledwie 1000 dolarów. Zrozpaczeni młodzieńcy zaproponowali Paderewskiemu odpracowanie deficytu w ciągu najbliższych kilku lat, ale artysta znalazł kompromisowe rozwiązanie. Nieszczęśni organizatorzy mieli pokryć wszystkie koszty, a pozostałych pieniędzy zatrzymać dla siebie tylko 20% (sam zadowolił się resztą – symboliczną kwotą). Hoover przekonał się wówczas o bezinteresowności pianisty i teraz uzależnił pomoc amerykańską od desygnowania Paderewskiego na stanowisko premiera.”

„Ignacy Paderewski sprawdził się na arenie międzynarodowej (był jednocześnie ministrem spraw zagranicznych), niestety, zawiódł w kraju. Inna sprawa, że problemem odbudowy kraju po stuletniej niewoli nie podołałby nawet laureat Nagrody Nobla z dziedziny ekonomii. A premier postępował chaotycznie, zakupów dokonywano bez dokładnego rozpoznania, często na niekorzystnych warunkach. (…) Nie potrafił odróżnić spraw ważnych od mniej istotnych, pilnych lub mniej terminowych. W efekcie pewne problemy były załatwiane kosztem innych, a niektóre w ogóle nie doczekały się rozwiązania.”

„Publiczną sensację wzbudzało zachowanie żony premiera. Helena Paderewska zawsze otaczała męża bałwochwalczym uwielbieniem, ale teraz zupełnie straciła poczucie rzeczywistości. (…) Wywołała niezdrową sensację, biegnąc za mężem (wychodzącym z paryskiego Ritza na obrady konferencji paryskiej) i wykrzykując: „Inuniu, zwierzaku mój, zapomniałeś szaliczka!”. (Paderewski miał wówczas 60 lat, ona była jego rówieśnicą). Występowała publicznie w niemodnych sukniach, bezkształtnych kapeluszach, omotana zwisającym szalem, z nieodłącznym pekińczykiem. Stanowiła oczywisty obiekt złośliwych uwag i karykatur. Potrafiła nawet przerwać posiedzenie Rady Ministrów, wchodząc bez pukania na salę i zwracając się do członków gabinetu: „Dajcie już spokój mojemu mężowi, tak mi biedaka męczą…, a czy długo będą panowie radzić?”

Cytaty pochodzą z książki: Sławomir Koper „Józef Piłsudski. Życie prywatne Marszałka. Fakty i tajemnice”, wydawnictwo Bellona, Warszawa 2010




Dziękujemy za przesłanie błędu