Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 5 sierpnia. Imieniny: Emila, Karoliny, Kary
03/09/2018 - 19:35

Dobra książka. Sądeczanin poleca. Sławomir Koper. "Życie prywatne elit II RP" 1

Czasy Drugiej Rzeczypospolitej to niezwykle barwny okres w dziejach naszego kraju. Elitę polityczną tworzyli wówczas ludzie o wielkich zasługach, ale i oni popełniali błędy i miewali swoje słabości.

Polityk właściwie nie ma życia prywatnego, a cała jego aktywność jest przedłużeniem aktywności publicznej. I chociaż w czasach II Rzeczypospolitej nie istniały dzisiejsze środki masowego przekazu (Internet, telewizja), to społeczeństwo na bieżąco otrzymywało informacje na temat życia prywatnego elit politycznych. Nie byli do tego potrzebni czający się za rogiem paparazzi, ponieważ prężnie działał rynek prasowy, a największą rolę odgrywała „szeptana informacja”, czyli wiadomości przekazywane z ust do ust. (…)
Czynny polityk nigdy nie pozostaje anonimowy, a jego zachowanie obserwują żądni sensacji wyborcy. (…). Politycy z racji zajmowanych stanowisk biorą udział w różnego rodzaju rautach, bankietach, galowych przyjęciach odbywających o różnych porach dnia lub nocy. (…).

Ogromnym uznaniem cieszyły się przyjęcia organizowane przez Mościckiego na Zamku Królewskim w Warszawie. Otrzymanie zaproszenia oznaczało wejście w „elegancki świat”, nobilitację towarzyską. To było coś, czym można było się szczycić w gronie znajomych, okazja wyjątkowa i niepowtarzalna. Dlatego specjalnie na bal noworoczny w 1939 roku przyjechała z Nicei Marta Thomas-Zaleska, towarzyszka życia marszałka Śmigłego-Rydza. (…).

Publicznych imprez szczerze nie znosił Józef Piłsudski. Pojawiał się wyłącznie z konieczności, nigdy nie przebywając ponad wymagany czas. Marszałek nie lubił tańczyć, alkoholu nie używał, a gwar i tłok go męczyły. Szczególną antypatię Komendanta wzbudzała długa kolejka ludzi chcących go poznać, uścisnąć jego dłoń lub zamienić kilka słów. (…)

Życie towarzyskie stolicy obfitowało w cykliczne imprezy, na których obecność polityków była obowiązkowa. (…). Ulubionym miejscem organizowania hucznych imprez było Kasyno Garnizonowe przy alei Szucha. W okresie karnawału bale odbywały się tam praktycznie co drugi dzień, a do legendy przeszła impreza z udziałem prezydenta Wojciechowskiego (1925), zakończona białym mazurem o godzinie ósmej rano.

Oprócz imprez cyklicznych, w każdym sezonie urządzano bale i bankiety okolicznościowe, stające się z miejsca sensacją towarzyską. Do takich należał Bal Polskiego Jedwabiu w 1929 roku – połączony z promocją polskiego przemysłu jedwabniczego.
„Pani Prezydentowa Mościcka – opisywał jeden z dziennikarzy – a wraz z nią żony ministrów wystąpiły w toaletach ze stuprocentowego polskiego jedwabiu, nie tylko utkanego w Polsce, lecz i wyhodowanego w pierwszej polskiej stacji doświadczalnej w Milanówku. Wieziony w triumfie wjeżdża olbrzymi oprzęd jedwabny, wyskakuje z niego zgrabna panna przebrana za motyla (motyl niewątpliwie polski) i ofiarowuje pani Prezydentowej jako protektorce polskiego jedwabnictwa piękny bukiet kwiatów”.

Cytaty pochodzą z książki: Sławomir Koper, „Życie prywatne elit Drugiej Rzeczypospolitej”, wydawnictwo Bellona, Warszawa 2014







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)