Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 22 października. Imieniny: Haliszki, Lody, Przybysłšwa
07/09/2018 - 17:30

Dobra książka. Sądeczanin poleca. Sławomir Koper. "Życie prywatne elit II RP" 5

Czasy Drugiej Rzeczypospolitej to niezwykle barwny okres w dziejach naszego kraju. Elitę polityczną tworzyli wówczas ludzie o wielkich zasługach, ale i oni popełniali błędy i miewali swoje słabości.

Pierwszy ułan Rzeczypospolitej

Józef Piłsudski przyznał kiedyś w rozmowie z córką, że ze wszystkich swoich podwładnych najbardziej lubił Wieniawę-Długoszowskiego. Wypowiedź Komendanta potwierdzała powszechną opinię – Wieniawa uchodził za ulubieńca Piłsudskiego, w czym nie przeszkadzały docierające do Marszałka informacje o ekscesach faworyta. Uważano, że to co innym nie uszłoby bez konsekwencji (Piłsudski bywał często bardzo zasadniczy), w przypadku Wieniawy wzbudzało tylko jego uśmiech, ewentualnie westchnienie rezygnacji. (…)
Bolesław Długoszowski urodził się w 1880 roku w Maksymówce niedaleko Stanisławowa (Galicja Wschodnia), ale dziecięce lata spędził w Bobowej w pobliżu Nowego Sącza. Uczył się we Lwowie i nie były to najłatwiejsze lata – wspominał później, że „wylewano go sromotnie ze wszystkich po kolei lwowskich gimnazjów”. Przyczyną niepowodzeń miał być „nieokiełzany od kołyski temperament” i niechęć do „misteriów greckiej gramatyki”. Oczywiście (według Wieniawy), część winy miała leżeć po stronie pedagogów, przejawiających „bezwzględną niechęć dla zainteresowań sportowych”. Zdesperowany Długoszowski trafił nawet do słynnego z rygorów gimnazjum jezuickiego w Chyrowie (i to na własną prośbę!). W murach tej szacownej placówki poniósł jednak kolejną porażkę (po prostu uciekł), a pobyt u jezuitów do końca życia wyjątkowo źle wspominał.

Świadectwo dojrzałości otrzymał ostatecznie w trybie eksternistycznym w czerwcu 1900 roku w Nowym Sączu. (…)

Pomimo artystycznych zainteresowań, Bolesław (na żądanie ojca) rozpoczął studia medyczne. (…). Na przełomie XIX i XX stulecia nie miał zresztą we Lwowie większego wyboru. Politechnika zupełnie go nie interesowała, a rodzina żądała „uczciwego” zawodu. Na studia medyczne decydowali się często ludzie o niespokojnych charakterach, niezdecydowani co do wyboru drogi życiowej. Doskonałym tego przykładem jest Tadeusz Boy-Żeleński, studiujący kilka lat wcześniej medycynę w Krakowie:

„[…] przed młodym człowiekiem po maturze – pisał Boy – otwierały się właściwie trzy drogi: prawo, filozofia lub medycyna. Prawo – w praktyce oznaczało zostać urzędnikiem; filozofia – nauczycielem gimnazjalnym. Pozostawała medycyna – powszechny rezerwuar niespokojnych duchów. I wielka niewiadoma. Można było sobie pomarzyć. O wytwornych pacjentkach albo, będąc chirurgiem, o ocaleniu życia młodej milionerce, która połknęła brylantowy guzik i o zaślubieniu jej. Społecznik, jakiś doktor Judym, mógł sobie pomarzyć o reformach socjalnych. Ktoś o bardziej awanturniczym usposobieniu może być lekarzem marynarki i objechać cały świat […] Tamte wydziały to po prostu dalszy ciąg gimnazjum, książki i skrypta, tutaj kościotrup w pokoju, ku przerażeniu kuzynek, krajanie trupów, wdzieranie się skalpelem w sam rdzeń istnienia”.

Boy-Żeleński w czasach studenckich poświęcał najwięcej czasu na hazard i alkohol, Długoszowski traktował naukę z całą powagą. Nie przeszkadzało mu to jednak w kontaktach ze światem artystycznym Lwowa. Wieniawa, mając „wrodzoną” awersję do ludzi nudnych i pospolitych”, szukał podniet odpowiednich dla swojego umysłu.  Miejscowych kawiarniach poznał Kasprowicza, Staffa, Micińskiego, Makuszyńskiego, Przybyszewskiego. Nie pomijał wydarzeń kulturalnych – został przedstawiony nawet Stanisławowi Wyspiańskiemu, który w 1901 roku przyjechał wystawić Wesele. (…)

Cytaty pochodzą z książki: Sławomir Koper, „Życie prywatne elit Drugiej Rzeczypospolitej”, wydawnictwo Bellona, Warszawa 2014

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu