Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 22 czerwca. Imieniny: Pauliny, Sabiny, Tomasza
11/03/2023 - 19:40

„Gdzie plecy nazwę swą szlachetną tracą”. Leszek Mazan o niezbyt szlachetnej części ciała

W Roku Pańskim 1774 doszło w Starym Sączu do wydarzenia, od którego bieleje włos i które „strach wspominać przed nocą”.

Poniżej publikujemy fragment najnowszego felietonu Leszka Mazana, który znajdziecie w marcowym wydaniu miesięcznika „Sądeczanin”:

- Pewnej niedzieli ukryty w krzakach niejaki Wawrzyniec Uriga spuścił spodnie i wypiął gołe pośladki w kierunku ludzi wychodzących po mszy św. z kościoła Klarysek. Schwytany nie umiał odpowiedzieć, czy gestem tym chciał obrazić wszystkich wiernych, czy tylko którąś ze szczególnie sobie bliskich osób.

Skazany został na 50 plag kańczugiem i karę kościelną. Dużo, ale – na co słusznie zwróciły uwagę klaryski – gest imć Urigi był rzadko spotykanym srogim bluźnierstwem dokonanym w dniu święta Matki Boskiej. Kara była więc słuszna; stosowana przez sądy polskie od roku 1698 (maksymalna to 100 plag kańczugiem).

Wcześniej wymiar sprawiedliwości nie wypowiadał się w podobnej sprawie zapewne dlatego, że przypadków „wypinania się” w stronę interlokutora było w Koronie i Litwie, jak można przypuszczać, znacznie więcej niż w całej Europie.

U nas przez całe stulecia sławiły gołe pośladki poety i pamiętnikarze, w tym takie sławy jak Rej, Kochanowski, Pasek etc. Wszyscy oni – podobnie jak do dziś cały wymiar sprawiedliwości  – mieli problemy ze znalezieniem określenia dla owej demonstracji pogardy.

(Czy aby tylko pogardy? W Niemczech jeszcze w dziewiętnastym wieku obracano się z gniewem gołym zadkiem do okna, za którym szalała burza z piorunami. Podobną metodę stosowano w gminach żydowskich, organizując w okresach dżumy czy innej cholery wesela na cmentarzach: niech zaraza wie, gdzie ją mamy).

Akty oskarżenia mówiły więc  o „wygalanych członkach niewstydliwych”, „gołego zadka wypinaniu”, „oświeceniu” lub „prezentacji zasłoniętych części ciała”, a nawet „pośledniej” czy „ciemnej” albo po prostu „dolnej twarzy”! Więcej szczegółów przynoszą akta oskarżenia o „podnoszenie ze wzgardą spódnicy na grzbiecie”, o „wypinanie się”, w tym również „niewstydne wyginanie się na wójta”. Na wójta! Hańba! Po trzykroć hańba! I za coś takiego można było otrzymać najwyżej sto plag!

Niejaka panna Katarzyna Pasiutka „członki niewstydliwe na Michała Krasieńskiego wypinała, dając zgorszenie ludziom będącym na ów czas w karczmie”. Anna Biernacka 15 rózg otrzymała „za niepowściągliwość”, zaś Marcinowa Sieradzka ukarana została za to, „że się ważyła na actora Andrzeja młodziana, jako mężata białogłowa, sukni podginać i ciało swoje wykazać, czego się nie godziło”.

Prezentacji nagiego miejsca „w którym plecy nazwę swą szlachetną tracą” (to nie z archiwów, ale z Makuszyńskiego) towarzyszył często komentarz słowny – najczęściej propozycja wymiany świadczeń. Jejmość Anna Biernacka w sprzeczce z sąsiadem „chusty podnosząc, kazała się całować”. W Rajbrocie nieznane z imienia młodziutkie dziewczę sugerowało sąsiadowi Jakubowi Drągowi, by je „zaraz, natychmiast, 3000 razy pocałował w rzyć”.

Jan Fedorczak księżą gospodynię zachęcał, „aby mu (tzn. panu Janowi) tył jego językiem wymiatała”. Ans Wit (zapewne jakiś opryszek) samowolnie uwięzionego w karczmie rajtara pańskiego „lżył i piosenki na niego śpiewał, całować mu się niżej kazał”. Ja sam pamiętam dialog przekupek na placu targowym:

- Pani Marcinowa, pani nie jesteś godna mnie w d… pocałować!

- Co, ja nie jestem godna? Zaraz zobaczymy, czy nie jestem godna!

Obecnie, kończąca wiele nieporozumień, logistycznie trudna do realizacji propozycja „pocałuj mnie w d…” pada z ust obu płci tak często, że mało kiedy traktujemy ją poważnie - najczęściej jako niemal konwencjonalne słowa pożegnania…

Dalszą część felietonu przeczytacie w najnowszym miesięczniku „Sądeczanin”. KLIKNIJ TUTAJ, aby dowiedzieć się, co jeszcze znajdziecie w marcowym „Sądeczaninie” i gdzie jest najbliższy punkt sprzedaży miesięcznika.  

(oprac. [email protected], fot. Pixabay)







Dziękujemy za przesłanie błędu