Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 4 sierpnia. Imieniny: Dominiki, Dominika, Protazego
01/06/2020 - 09:50

„Iść przez życie, aby ślady twoich stóp przetrwały Cię”. Pamięci prałata Stępnia

Ksiądz prałat Marian Stępień (1938-2020) niewątpliwie pozostawił ślady, które przez dziesiątki lat będą odbiciem jego ogromnej pracy i pozostawią przekaz następnym pokoleniom. Powszechnie znane są w naszej społeczności jego dokonania w organizowaniu parafii Michalczowa i budowa kościoła w latach stanu wojennego.


Budowanie kościoła w Niskowej-Szymanowicach i tworzenie zrębów nowej parafii oraz kaplicy cmentarnej. Budowa kaplicy cmentarnej, plebanii i co ważniejsze modernizacja kościoła w Trzetrzewinie. Oczywiście to nie wszystkie jego dzieła w zakresie przedsięwzięć materialnych. Najważniejsze w tym wszystkim jest to,  że nie zaniedbywał pracy duszpasterskiej i na tej niwie pozostawił niezatarte ślady w budowaniu formacji duchowej swoich parafian ale również tych, którzy go spotkali na swojej ścieżce życia.

Należę do ludzi, którzy mieli  szczęście poznać ks. prałata. Pierwszy raz zobaczyłem go jako nastoletni chłopak w czasie pierwszej pieszej pielgrzymki na Jasną Górę 1982 roku, która wychodziła z Nowego Sącza. Na trasie, w Michalczowej,  ks. Marian, wraz z parafianami, przygotowali prawdziwą ucztę dla pielgrzymów. Wtedy, gdy wędliny, mięso były na kartki, tak jak większość towarów reglamentowanych, to stoły uginały się od schabowych, kurczaków itd.  To świadczyło o niezwykłej sprawności organizacyjnej i autorytecie wśród parafian.

Później już piesze pielgrzymki wychodziły z Tarnowa. Ks. Marian organizował grupę św. Justa i przez długie lata był jej przewodnikiem (do tej pory jest to liczebnie największa grupa w pielgrzymce). Wtedy zaczęła się nasza pielgrzymkowa przygoda. Przez dziewięć dni spotykaliśmy się na trasie i w czasie postoju na odpoczynek miał zawsze czas na rozmowę. Nawet gdy oddał pałeczkę przewodniczenia, nie odpuszczał żadnej pielgrzymki.

Zobacz też: Zygmunt Berdychowski o ks. prałacie Stępniu - odszedł wielki budowniczy sądeckiego Kościoła. 

Kiedy młodsi księża „wysiadali,” ks. prałat maszerował. Jeszcze ubiegłego roku, choć nie szedł już pieszo, to przyjeżdżał do grupy, koncelebrował mszę św. Te nasze spotkania trwały ponad trzydzieści lat. Ale to nie były jedyne spotkania. Kiedy przeszedł na emeryturę, wyjechał na Ukrainę do Starego Skałatu i tam współpracował w budowaniu ekumenicznej Drogi Krzyżowej, w której swoją cegiełkę ma Fundacja Sądecka.

Był niejako kustoszem sanktuarium Matki Bożej na Pałpanówce. W 2009 r. otrzymałem zadanie od pana Zygmunta Berdychowskiego, by zorganizować grupę pielgrzymią i jechać do ks. Mariana w Starym Skałacie. Czterokrotnie, po 50 osób, zorganizowałem i przekazywałem wsparcie z inicjatywy p. Zygmunta. Trzeba dodać, że tam kościół dopiero się odradzał po komunie. Ks. Wojciech Bukowiec, proboszcz i ks. prałat mieszkali w spartańskich warunkach i nigdy nie narzekali, przyjmowali nas bardzo serdecznie i radośnie.

Kapłani byli naszymi przewodnikami po Ukrainie. Między innymi byliśmy w domu generalnym sióstr niepokalanek w Jazłowcu, (dom zakonny mają też w Nowym Sączu), Buczaczu, w Kamieńcu Podolskim, Chocimiu, Zbarażu, Krzemieńcu oczywiście we Lwowie innych miejscach. Potem jak był w Tarnopolu, pojechaliśmy z następną 50-osobową grupą, w której był ks. prałat Jan Pancerz, ks. prałat Józef Babicz i parafianie Trzetrzewiny, Niskowej, Marcinkowic, parafii św. Heleny i inni. To były cudowne spotkania, które zostają w pamięci na zawsze.

O ks. prałacie Marianie będzie się jeszcze dużo i długo mówiło. Pozostawił po sobie piękną spuściznę. Odszedł kapłan wyjątkowy, zawsze budzący powszechny szacunek. Dla każdego miał czas. Jeździł na wszystkie pogrzeby tych, których znał i uroczystości w sąsiednich parafiach. Nie brylował mową ale promieniował pobożnością, dobrocią, pokorą, skromnością i pracowitością.

Odszedł w przeddzień święceń kapłańskich diakonów w Tarnowie, na które był zaproszony i z pewnością by pojechał. Fizycznie już nie dotarł. Można sądzić, że jego styl, kapłańskie życie, będzie przesłaniem dla młodego pokolenia kapłanów naszej diecezji.

Wprowadzenie trumny z ciałem Ks. prałata Mariana w święto Matki Kościoła do świątyni pw. Matki Bożej Pocieszenia w Trzetrzewinie ma swoją wymowę. Całe swoje kapłańskie życie poświęcił Bogu i Kościołowi, oddany Matce Bożej, której ufał, do której pielgrzymował i pielgrzymuje do końca. Dobry Jezu, a nasz Panie, daj mu ze świętymi obcowanie!

Andrzej Piszczek







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)