Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 20 czerwca. Imieniny: Bogny, Rafaeli, Rafała
11/02/2023 - 13:20

Jan Rokita o jesiennych wyborach. Potrafili podzielić miasta, wsie, domy i rodziny

- Rozpoczął się ciekawy rok wyborczy. Ciekawy przede wszystkim dlatego, że nie ma, i prędko nie będzie jasności, kto będzie rządzić Polską po jesiennych wyborach – pisze Jan Rokita w lutowym miesięczniku „Sądeczanin”.

Jan Maria Rokita, były polityk i publicysta, w najnowszym felietonie dla miesięcznika „Sądeczanin” zastanawia się, kto może wybrać zbliżające się jesienne wybory do parlamentu:

- A może być nawet tak, iż owa większa niż kiedykolwiek niepewność przyszłości, trwać będzie aż do zamknięcia lokali wyborczych i pokazania się tzw. „exit polls”, zaś w skrajnym przypadku – jeszcze dłużej, do czasu ogłoszenia oficjalnych wyników głosowania. Tak przecież już było, przy okazji ostatnich wyborów prezydenckich.

Obie wielkie partie, rywalizujące ze sobą o władzę, są silne, a ich siła bierze się z tego, iż dzielący je ostry antagonizm jest prawdziwy, mocno osadzony społecznie, faktycznie dzielący polskie miasta, wsie, domy i rodziny.

Na tym właśnie polega zjawisko społecznego zakorzenienia stronnictw politycznych, że wzajemna wrogość i waśń ich liderów jest zarazem wrogością i waśnią roznamiętniającą zwykłych ludzi. W tym sensie zarówno PiS, jak i Platforma, są stronnictwami mocno zakorzenionymi społecznie w dzisiejszej Polsce.

Rzut oka na sondaże jasno potwierdza taką diagnozę. Co prawda Europa i Polska doznają cały czas silnych wstrząsów, od wojny na wschodzie poczynając, aż po nasz rodzimy spór o pieniądze z Unią Europejską, to jednak notowania obu głównych partii są zadziwiająco stabilne.

Jeśli spojrzeć na najbardziej obiektywny uśredniony przegląd sondaży, stale aktualizowany przez portal „Politico”, to w ciągu ostatniego roku tak PiS, jak i Platforma zyskały po dwa punkty sondażowe. A więc ich wzajemna pozycja przedwyborcza nie zmieniła się ani o jotę w ciągu całego dramatycznego roku 2022.

Z kolei patrząc na uśrednione sondażowe skutki gorącej politycznej jesieni ubiegłego roku (czyli czasu gwałtownego wzrostu cen) – to obu partiom przybyło tak samo równo – po jednym punkcie sondażowym. Ze swymi 37 punktami PiS ma siedmiopunktową, stałą przewagą nad Platformą, ale ta, jak wiadomo ma z kolei trójkę małych potencjalnych koalicjantów, co daje jej spore szanse na przejęcie władzy.

Tak czy owak, jeśli nic się pod tym względem nie zmieni, sytuacja może pozostać niejasna aż do wyborów, z lekkim (powiedzmy) wskazaniem na ciut większe szanse Platformy. A skoro nawet wojna w Europie nie odmieniła takiego stanu rzeczy, do doprawdy ciężko wymyślić coś jeszcze, co takiej zmiany mogłoby dokonać.

Taka równowaga i idące w ślad za nią narastające zdenerwowanie partyjnych liderów, niepewnych swego jutra, musi skutkować większą niż kiedykolwiek zawziętością kampanii wyborczej. I co ważne, wszystko wskazuje na to, iż nie będzie to taki sobie „zwyczajny” spór o kształt i program rządzenia krajem. Po obu stronach są po temu wyraźne powody.

W ósmym roku rządzenia obóz władzy jest programowo wyczerpany i pusty. Skończyły się wszystkie „tarcze” i prospołeczne programy ze sławnym znaczkiem „plus”, gdyż teraz właśnie, skądinąd nie tylko w Polsce, trzeba zacząć płacić za rozrzutność publicznych pieniędzy w  czasie „lockdownów” towarzyszących zarazie i podczas kryzysu energetycznego. Tą ceną stała się powszechna w świecie zachodnim inflacja, której nie można już dalej napędzać jeszcze większymi wydatkami i programami socjalnymi.

A polski kłopot powiększają jeszcze twarde unijne sankcje, nałożone na Polskę, za sprawą których rośnie cena polskiego długu, a budżet (mimo czasowo sprzyjającej mu inflacji) staje się niebezpiecznie napięty. Liderzy PiS-u są więc gotowi nawet na kapitulację w sporze z Brukselą, czyli wycofanie się ze swych sztandarowych reform państwa. Lecz ich nadzieja, że za tę cenę będą mogli liczyć na pomocną dłoń Brukseli i tak jest złudna, zważywszy, że w Unii, owszem, chcą pomóc, nawet za wszelką cenę… ale w doprowadzeniu do klęski PiS-u.

Władza zatem ani nie ma już czego „dać” przed wyborami, ani nie myśli o jakichś nowych planach, które przysporzyłyby jej zwolenników. Kombinuje raczej z czego i w jakim stopniu musi się wycofywać, robiąc dobrą minę do złej gry, i schodząc z nazbyt ryzykownych przed wyborami pól konfliktu. Postępuje więc tak, jak  postępuje  każda władza ideowo i programowo wypalona: szuka wroga, którego może oskarżać o bądź co (albo lepiej powiedzieć: o wszystko), w taki sposób, by utrzymać mobilizację wyborców i móc sterować negatywnymi społecznymi emocjami.

Okoliczności dostarczają dziś obozowi władzy trzech wrogów. Najgłówniejszym jest zbrodnicza i imperialna Rosja, która w kampanii wyborczej służyć będzie do tego, aby dowieść, iż każdy przeciwnik PiS-u jest w gruncie rzeczy jej jawnym bądź skrytym kolaborantem. Stąd sztandarowy pomysł PiS-u na kampanię, czyli specjalna, powołana ustawą komisja, która ma śledzić i demaskować rosyjskie spiski w Polsce. Co prawda, na razie nie wiadomo jeszcze, jak potoczą się losy tej sprawy i czy w końcu owa komisja naprawdę powstanie.

Drugim wrogiem są Niemcy, którzy skryci za kurtyną Brukseli chcą Polsce szkodzić, a zwłaszcza odebrać nam należne pieniądze unijne i doprowadzić Ukrainę do klęski, aby znów móc handlować z Rosją. Trzecim, najbardziej bezpośrednim wrogiem jest oczywiście Tusk, który w przeszłości służył Rosji (może nawet czyni to dalej???), a z pewnością obecnie jest agentem interesów niemieckich.

Nie jest zatem ważne obywatelu, jakie masz poglądy na  sądownictwo, drożyznę, centralizm czy rosnące podatki. Bo skoro jesteś patriotą, nie masz wyboru. Nawet jeśli obecna władza ci się nie podoba, to przecież jako człowiek przyzwoity nie oddasz głosu na obcą agenturę. Dlatego właśnie bliskie PiS-owi media sprytnie wymyśliły, iżby obecny obóz władzy sam się nazwał „obozem patriotycznym”, w przeciwieństwie (jak można się domyślić) do konkurencyjnego obozu zdrady narodowej. Historyczna kalka z czasów Konstytucji 3 Maja jest aż nadto wyraźna…

Dalszą część felietonu Jana Rokity można przeczytać w lutowym wydaniu miesięcznika „Sądeczanin”. Co znajdziesz w środku? KLIKNIJ TUTAJ, aby dowiedzieć się więcej.

Dowiedz się, gdzie kupić najnowszy miesięcznik z kuponem do głosowania w plebiscycie „Sądeczanin Roku 2022” – ZNAJDŹ PUNKT SPRZEDAŻY.

([email protected], fot. JM, Sądeczanin, screen Politico.eu)







Dziękujemy za przesłanie błędu