Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 26 listopada. Imieniny: Leona, Leonarda, Lesławy
07/04/2014 - 10:08

Ks. Władysław Gurgacz – jezuita, mistyk, malarz, kapelan podziemia

Niedawno na rynku wydawniczym pojawiła się książka Dawida Golika i Filipa Musiała „Władysław Gurgacz. Jezuita wyklęty”. Dziś (7 kwietnia) prezentujemy pierwszy fragment publikacji przygotowanej przez Wydawnictwo WAM.
O książce pisaliśmy: Władysław Gurgacz. Książka w stulecie urodzin jezuity
O promocji książki w Nowym Sączu czytaj: Promocja książki o ks. Gurgaczu. Wstyd dla „Ekonoma”
CZĘŚĆ II: Ks. Władysław Gurgacz – jezuita, mistyk, malarz, kapelan podziemia
Kapelan podziemia
Gdy w połowie 1947 r., pomimo wejścia w życie amnestii, wzmogły się aresztowania ujawnionych żołnierzy i działaczy podziemia niepodległościowego, na terenie całej Polski doszło do ponownego odtwarzania wielu grup konspiracyjnych. Powstawać zaczęły także zupełnie nowe struktury – jedną z nich była powołana najprawdopodobniej jesienią 1947 r. na terenie Sądecczyzny Polska Podziemna Armia Niepodległościowców (PPAN), określana także przez wielu jej późniejszych członków jako Polska Podziemna Armia Niepodległościowa. Pierwotna nazwa występowała na pieczęci organizacji, w tej formie była też podawana w czasie śledztwa przez ujętych partyzantów, w tym ks. Gurgacza.
PPAN składała się w dużej części z ludzi młodych, m.in. uczniów Liceum Handlowego w Nowym Sączu, i miała być według założeń jej twórców przede wszystkim grupą cywilną, kładącą duży nacisk na samokształcenie oraz krzewienie idei patriotycznych. O atmosferze tych lat świadczy to, co pisał w opublikowanych w okresie PRL wspomnieniach ówczesny wicedyrektor II Liceum w Nowym Sączu Ryszard Gessing: W szkołach rozpowszechniano w tym czasie tajne pisemka – ulotki, młodzież szkolną wciągano na zebrania polityczne, z wyraźnym zamiarem wyzyskania jej nieświadomości dla siania zamętu i utrudnienia politycznej i gospodarczej konsolidacji społeczeństwa. Młodzież, która brała udział w partyzantce jeszcze w latach 1945–1946, przychodziła na lekcje szkolne uzbrojona w granaty i krótką broń. Każdy z nowo przyjętych konspiratorów PPAN zobligowany był do złożenia przysięgi, że będzie wiernym Polakiem i będzie walczyć do ostatniej kropli krwi przeciw komunizmowi.
Po pewnym czasie ze struktur PPAN został wyodrębniony także pion wojskowy – tzw. Żandarmeria. Miała ona chronić organizację, zdobywać środki finansowe na działalność konspiracyjną oraz stanowić ochronę dla poszukiwanych przez bezpiekę działaczy. Spośród założycieli PPAN rolę pierwszoplanową odgrywał Stanisław Pióro ps. „Emir”, „Mohort” – gajowy z Łabowej, w czasie okupacji niemieckiej żołnierz Batalionów Chłopskich, a później Armii Krajowej, po wojnie natomiast współpracownik sądeckich struktur Zrzeszenia WiN. To on stanął na czele całej organizacji, natomiast jego prawą ręką został uczeń Liceum Handlowego w Nowym Sączu – Mieczysław Rembiasz ps. „Orlik”, „Grom”.
W szczytowym okresie swojej działalności stworzona przez nich organizacja liczyła co najmniej kilkadziesiąt osób. Według późniejszych ustaleń bezpieki od lipca 1947 r. do sierpnia 1949 r. przewinęło się przez szeregi PPAN aż 89 aktywnych działaczy (w tym ok. 20 w oddziale zbrojnym). Do tego należy doliczyć współpracowników i sympatyków, którzy w sposób skryty wspierali stworzone przez Piórę struktury. Funkcjonariuszom Urzędu Bezpieczeństwa udało się zidentyfikować 77 takich osób – było ich jednak z całą pewnością znacznie więcej.
W pierwszych miesiącach 1948 r. Pióro postanowił skonsultować niektóre kwestie moralne związane z działalnością PPAN z osobą duchowną. Spośród wielu kapłanów wybrał znanego z patriotycznych kazań mieszkającego w Krynicy ks. Władysława Gurgacza. Na początku marca 1948 r. doszło do ich spotkania. Po aresztowaniu kapłan zeznawał na ten temat: Pióro Stanisław pytał się mnie o zdanie, jak ocenić w świetle etyki katolickiej niejeden fakt, który może się zdarzyć w organizacji, miał na myśli takie przykłady, jak odebranie sobie życia w razie niebezpieczeństwa, z tego powodu ażeby nie zeznawać i nie szkodzić innym członkom nielegalnej organizacji. Na powyższe pytanie odpowiedziałem, że w żadnym wypadku nie wolno sobie życia odbierać, raczej uzbroić się modlitwą w siłę i męstwo, by nie załamać się duchowo i nie zdradzać tajemnicy i pozostałych członków [...]. Drugie pytanie, jakie powiedział mi Pióro Stanisław, było: Kiedy wolno zabić bliźniego. Na to pytanie odpowiedziałem mu, że wolno zabić bliźniego w obronie własnego życia lub innej niewinnej osoby. Następne pytanie było, co sądzę o organizacji w obecnej dobie. Odpowiedziałem, że jest to rzeczą bardzo ryzykowną i może pociągnąć za sobą dużo nieszczęść, gdy organizacja nielegalna jest nieroztropnie prowadzona i przede wszystkim każda organizacja musi mieć podstawę prawną, to znaczy musi być zgodna z prawem Boskim i z sumieniem. Rozmowa z „Emirem” zaowocowała współpracą oraz dołączeniem do organizacji zaprzyjaźnionego z ks. Gurgaczem Jana Matejaka.
Niecały miesiąc później w obawie przed aresztowaniem z Krynicy uciekać musiał sam ks. Gurgacz. Przez krótki czas przebywał we Wróbliku Królewskim, gdzie oficjalnie jako gość proboszcza tamtejszej parafii ks. Jana Krukara zajmował się malowaniem obrazu do ołtarza głównego kościoła. Ochraniali go w tym czasie Matejak oraz jego dawny podkomendny z WiN-u Stanisław Szajna, który niebawem pod pseudonimem „Orzeł” zasilił szeregi organizacji kierowanej przez Piórę.
Ostatecznie ks. Gurgacz zdecydował się na wejście w skład PPAN i od maja 1948 r. pod pseudonimem „Sem” (niewątpliwie pochodzącym od określenia „Sługa Maryi” – „SM”) pełnił funkcję kapelana „Żandarmerii”. Dowództwo nowo powstałego oddziału leśnego objął Matejak ps. „Brzeski”, a po jego aresztowaniu funkcję tę przejął „Orlik”. Przez wiele lat komunistyczna propaganda określała przystąpienie ks. Władysława Gurgacza do PPAN jako wstąpienie do bandy, której celem były morderstwa, gwałty i rabunki. Partyzanci przedstawiani byli jako zwyrodnialcy, a ks. Gurgacz kreowany był wbrew oczywistym faktom na ich herszta. Przedstawiano go jako zdemoralizowanego fanatyka, który pod sztandarem etyki katolickiej kazał młodym ludziom dokonywać kradzieży i innych pospolitych przestępstw. Oczywiście wszystko to było kłamstwem i tak naprawdę dokładnym zaprzeczeniem tego, co ks. Gurgacz wniósł do oddziału „Żandarmerii”. [...]

Oprac. (KB)

Dawid Golik, Filip Musiał
WŁADYSŁAW GURGACZ. JEZUITA WYKLĘTY
Wydawnictwo WAM, 2014







Dziękujemy za przesłanie błędu