Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 19 czerwca. Imieniny: Gerwazego, Protazego, Sylwii
15/07/2022 - 10:00

Leszek Mazan o fatalnych pomyłkach komunistycznych redakcji i śmierci Breżniewa

Leszek Mazan, dziennikarz i publicysta, z rozbrajającą szczerością i ostrym żartem pisze o fatalnych pomyłkach redakcji, śmierci Breżniewa i innych, wartych wspomnienia, sytuacjach z czasów komunistycznych.

Felieton Leszka Mazana – pt. „Panie, czy to prawda, że Lońka wyprzągł?” można znaleźć na ostatnich stronach miesięcznika „Sądeczanin”:

- Przed południem 23 lipca 1944 roku Komenda Główna AK otrzymała szyfrowany telegram: „Melduję, że w dniu wczorajszym na murach Chełma i Lublina pojawiły się plakaty z manifestem podpisanym przez jakiś zupełnie nam nieznany Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN). Co robić?”

Odpowiedź była natychmiastowa: „Raz jeszcze przypominam o bezwzględnym obowiązku informowania wyłącznie o rzeczach ważnych. Bór, gen.”.

Po roku dzień 22 lipca, Święto Odrodzenia Narodowego, ogłoszono oficjalnie świętem państwowym. Tę historię (w stu procentach prawdziwą) opowiedzianą na kolegium „Przekroju” przez znakomitego warszawskiego dziennikarza Wiesława Górnickiego zapisałem sobie w pamięci wśród setek drobnych wydarzeń, nie mających wpływu na bieg naszych dziejów, ale przecież w jakiś sposób reprezentatywnych dla lat od PKWN–u do skoku Wałęsy przez płot.

Natychmiast zawiadomcie Stalina!
Dramat w centrum Krakowa: popołudniówka „Echo Krakowa” podała (8 listopada 1948) mylną godzinę długo wyczekiwanej uroczystości zmiany nazwy ulicy Potockiego na Józefa Stalina, wskutek czego poczty sztandarowe przybyły z dwugodzinnym opóźnieniem.

Oburzony, dotknięty do żywego w swej robotniczej dumie tłum domagał się od władz krakowskich natychmiastowego, najlepiej telefonicznego poinformowania przywódcy światowego proletariatu o przyczynach nieobecności. Problem w tym, że władzom, przeciwnie, zależało na jak największej dyskrecji.

Demonstracyjny pochód pomaszerował pod redakcję „Echa”, domagając się dla winnych co najmniej wieloletniej zsyłki do najdalszych republik Kraju Rad.

Już po was jedziemy!
Przedwojenny jeszcze dziennikarz Zygmunt Merta po powrocie o czwartej rano z dyżuru w redakcji położył się do łóżka i by zasnąć, zaczął po raz setny czytać numer „Dziennika Polskiego”, który przed godziną, jako redaktor prowadzący, podpisał do druku.

Na pierwszej stronie szef „Czeki” Ławrentij Beria informował, że zbliżający się nowy rok przyniesie narodom i przyjaciołom ZSRR dalszy wzrost głodu, nędzy i deptania praw ludzkich, zaś na stronie drugiej prezydent USA z satysfakcją zapowiadał dalszy rozkwit Ameryki i jej demokracji. Redakcja pomyliła teksty...

Po odzyskaniu przytomności Zygmunt Merta zadzwonił do oficera Służby Bezpieczeństwa, który wyraźnie wzruszony zawołał: „Nie martwcie się, już tam po was jedziemy!”. Słowa, z łatwym do przewidzenia skutkiem, dotrzymał.

Dalszą część felietonu Leszka Mazana można przeczytać w lipcowym numerze „Sądeczanina”.

Miesięcznik dostępny jest w kioskach na Sądecczyźnie (LISTA – TUTAJ) oraz w formie e-wydania (KLIKNIJ TU, aby zamówić). (oprac. [email protected], fot. SS)







Dziękujemy za przesłanie błędu