Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 14 sierpnia. Imieniny: Alfreda, Maksymiliana, Selmy
09/05/2018 - 15:10

Nauka w ELO z perspektywy absolwenta

Rok 2015, trzecia klasa gimnazjum, czas pierwszego poważnego wyboru życiowego. Wśród natłoku myśli, jedna ważna decyzja – co dalej?

Każda ze szkół oferowała podobne profile kształcenia, opinie niewiele się różniły, jak więc wybrać tę odpowiednią? W tym momencie pojawiła się nowa placówka – Elitarne Liceum Ogólnokształcące, oferując dość specyficzne i oryginalne kierunki. Decyzja o kształceniu się tutaj była sporym ryzykiem, jednak teraz, z perspektywy maturzysty, nie żałuję tego wyboru.

Nowe znajomości, obcy nauczyciele – obawy można uznać za uzasadnione. Początkowo lekcje wręcz przerażały, a poziom zdawał się być niesamowicie wysoki. Już wtedy miałam pewność, że jeśli wytrwam, to moja wiedza będzie kompletna do czasu egzaminu maturalnego, jednak byłam zagubiona, nie wiedziałam jak sobie poradzić z takim ogromem materiału do zrealizowania. Zawsze byłam dobrą uczennicą, nigdy nie musiałam uczęszczać na korepetycje, jednak w tamtym momencie podświadomie byłam gotowa na taką ewentualność.

Pierwsze wypracowania z polskiego zdawały się być niemalże jak Ikarowy lot –zbyt wymagające, z góry skazane na porażkę.  Trudne tematy, ogrom wymaganej liczby słów, całkowicie inny schemat – któż  nie był przerażony? Na szczęście te odczucia okazały się być całkowicie mylne. Wspaniała polonistka od początku wiedziała jak nas prawidłowo pokierować, stopniowo poszerzając wiedzę. Umiejętności, zasób słownictwa, czy poprawność językowa, ulegały nieprawdopodobnemu rozwojowi. Każdego dnia obawy ustępowały, a na ich miejscu pojawiła się pewność własnych możliwości i zaufanie, że moja przyszłość jest w dobrych rękach. 

   Kolejnym groźnym przeciwnikiem zdawała się być matematyka. Myślę, że niejednemu spędziła ona sen z powiek. Przedmiot, który wymaga sumienności, systematyczności i umiejętności logicznego myślenia, mógłby okazać się czynnikiem pogrążającym egzamin maturalny. Na szczęście i w tym przypadku obawy zaczęły zanikać dzięki świetnemu nauczycielowi. Jestem wdzięczna za sprecyzowane, choć niemałe wymagania. Przez te trzy lata, nie dałoby się przebrnąć bez ciężkiej pracy, ale dopiero teraz doceniam każdy sprawdzian, czy kartkówkę. Ten niełatwy etap pozwolił uświadomić sobie, że warto dawać z siebie wszystko, a wiedza znacznie się poszerzy.

    Podczas tej drogi, stale napotykałam przeszkody, pozornie niemożliwe do pokonania. Pojawiały się  momenty zwątpienia, poczucie nadmiaru obowiązków, przeciążenie nauką, ale to dzięki temu trudowi, nie mam obaw związanych ze zdaniem egzaminu maturalnego. 

Szkoła zagwarantowała nam, uczniom wspaniałą kadrę nauczycieli, nie tylko profesjonalnych, ale i wspaniałomyślnych. Byli oni dla nas nie tylko wykładowcami. Stali się pewnego rodzaju rodziną, której z pewnością będzie nam brakować. Starali się dbać o nasz rozwój jak tylko mogli. Każdy z nich oprócz znacznego zaangażowania w planowe lekcje, prowadził zajęcia dodatkowe. Dzięki temu w ciągu całej edukacji ponadgimnazjalnej ani raz nie musiałam uczęszczać na korepetycje. 

Teraz, kiedy do matury zostało kilka dni, czuję się spokojna, wiem, że dam sobie radę. Szkoła wzbogaciła mnie nie tylko w wiedzę merytoryczną, ale i przyczyniła się do rozwoju mentalnego, zrodziła dojrzałość, sumienność, odpowiedzialność i pracowitość.

Ilona Pawłowska

Absolwentka ELO w Nowym Sączu

Artykuł sponsorowany







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)