Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 9 lutego. Imieniny: Bernarda, Eryki, Rajmunda
03/12/2022 - 21:30

Nowy Sącz: gdzie stał kościół świętego Wojciecha? Do dziś nie ma pewności

W miejscu parafii świętego Kazimierza, przy zbiegu ulicy Nawojowskiej i Grodzkiej, a może tam, gdzie bazylika świętej Małgorzaty – gdzie stał kościół świętego Wojciecha? Historycy mają różne teorie.

Nie przegap: Początkowo Nowy Sącz nazywano zupełnie inaczej. W taki sposób odróżniano go od Starego Sącza

W 730. rocznicę lokacji Nowego Sącza historyk Sławomir Wróblewski przybliża dzieje miasta. Jeden z redaktorów kwartalnika „Sądeczanin. HISTORIA” wyrusza wraz z Czytelnikami w historyczną podróż, kiedy to na miejscu Nowego Sącza stała jeszcze wiejska osada zwaną Kamienicą:

- W chwili założenia nowego miasta Kamienica stanowiła składnik dóbr biskupów krakowskich, którzy nawet wznieśli tu sobie rezydencję. Wcześniejsze dzieje wsi są dość zagadkowe. Powstanie Kamienicy datuje się zazwyczaj na XII stulecie, podobnie jak tutejszego kościoła pod wezwaniem św. Wojciecha i związanej z nim parafii.

Nie wiadomo kiedy miejscowość dostała się w ręce biskupie. Maria Cabalska wyraziła niegdyś pogląd, iż początkowo była ona ośrodkiem klucza dóbr książęcych (sugerowała nawet istnienie tu obronnego gródka) i dopiero około 1280 r. trafiła w ręce biskupa Pawła z Przemankowa. Nadać miała mu Kamienicę księżna Kinga, w zamian za pośrednictwo w jej sporze z księciem Leszkiem Czarnym o uznanie sądeckiej fundacji klasztornej.

W istocie jednak jest to tylko domysł i wcale nie ma pewności, czy już wcześniej wieś nie znajdowała się w rękach biskupich. W głęboką przeszłość, przynajmniej pośrednio, cofa powstanie Kamienicy dawne podanie związane ze wspomnianym kościołem św. Wojciecha.

Mówi ono o pobycie w tym miejscu i odprawieniu mszy przez biskupa Wojciecha. Oczywiście tego rodzaju lokalnych tradycji – mówiących o pobycie tegoż świętego, odprawianych przez niego mszach, dokonywanych cudach i licznych nawróceniach wśród miejscowej ludności – wiele jest na terenie całej Polski i trudno traktować ją jako argument w sprawie genezy kamienickiej świątyni.

Inni czytali także: To był ostatni rok hucznego świętowania w Nowym Sączu. Dwa lata później spłonęło centrum

Z drugiej strony istnienie tego rodzaju podania w jakimś stopniu potwierdza dawną metrykę kościoła, a jeśli słuszność mają ci badacze, których zdaniem biskup Wojciech przybył na ziemie polskie z Węgier (jak Henryk Kapiszewski, Ryszard Grzesik czy Gerard Labuda), to jego podróż przez ziemię sądecką – prastarym popradzko-dunajcowym szlakiem – okazuje się być zupełnie prawdopodobna. Sprawa jest jednak na chwilę obecną nie do rozstrzygnięcia.

Co się zaś jeszcze tyczy samego kościoła św. Wojciecha, to warto zatrzymać się przy sprawie jego lokalizacji, która jest oczywiście ściśle związane z położeniem wsi Kamienicy. Zdaniem przywoływanej już Marii Cabalskiej miał on znajdować się w miejscu dzisiejszego kościoła św. Kazimierza, pogląd ten jednak obecnie nie jest przyjmowany.

Zdecydowanie większe uznanie uzyskała opinia ks. Józefa Fiałkowskiego, poparta później przez Zbigniewa BeiersdorfaBogusława Krasnowolskiego, zgodnie z którą świątynia ta znajdowała się u zbiegu dzisiejszych ulic Grodzkiej i Nawojowskiej, na podwyższeniu terenu w południowym narożu współczesnego skrzyżowania, w najbliższej okolicy dzisiejszego Zespołu Szkół Ekonomicznych (gdzie też, w XIX w., powstał cmentarz choleryczny).

Zobacz również: Nowy Sącz nie miał szczęścia… Wiele dokumentów spłonęło doszczętnie

Ostatnio pojawiła się natomiast jeszcze jedna koncepcja, lokalizująca kościół św. Wojciecha w miejscu późniejszej kolegiaty św. Małgorzaty (czy raczej utożsamiająca oba kościoły), lecz jest to hipoteza wymagająca póki co dogłębnej, krytycznej analizy. Kościół w miejscu, w którym lokalizowali go Fiałkowski, Beiersdorf i Krasnowolski, faktycznie da się jeszcze zauważyć na austriackiej mapie topograficznej z końca XVIII w. Niedługo później zaborcze władze – jak to miały w zwyczaju – rozebrały starą, zniszczoną budowlę i dziś śladu już po niej nie ma.

Wiemy tylko z XVIII-wiecznego inwentarza (w przekazie ks. Jana Sygańskiego), że był to budynek drewniany, „otoczony drewnianym parkanem i ocieniony wieńcem wiekowych lip; miał 3 ołtarze, 6 okien i 2 drzwi”. Pamiątką po kościele są do dziś zachowane (i trochę zapomniane) akta finansowe z XVII i XVIII w., przechowywane obecnie w zespole Akt miasta Nowego Sącza w Archiwum Narodowym w Krakowie…

Dalszą część artykułu Sławomira Wróblewskiego można przeczytać w najnowszym, jesiennym wydaniu kwartalnika „Sądeczanin. HISTORIA”. Gdzie kupić kwartalnik? KLIKNIJ TUTAJ, aby dowiedzieć się więcej.

(oprac. [email protected], fot. Iga Michalec)







Dziękujemy za przesłanie błędu