Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 19 czerwca. Imieniny: Gerwazego, Protazego, Sylwii
27/11/2022 - 14:55

Nowy Sącz nie miał szczęścia... Wiele dokumentów spłonęło doszczętnie

Nowy Sącz ma niechlubną tradycję doświadczeń pożarowych i strat archiwaliów na przestrzeni dziejów. Częste przenosiny zasobów archiwalnych to także sądecka specyfika, przynajmniej na przestrzeni ostatnich 130 lat.

Inni czytali również: Początkowo Nowy Sącz nazywano zupełnie inaczej. W taki sposób odróżniano go od Starego Sącza

- Archiwum miejskie Nowy Sącz posiadało jeden z najcenniejszych i najstarszych zasobów archiwalnych, zajmując miejsce zaraz po Krakowie. Oprócz przywilejów dotyczących miasta i regionu, posiadało dokumenty o znaczeniu ogólnokrajowym. Znaczna część dzisiaj już nie istnieje, chociaż Nowy Sącz doczeka się niebawem nowoczesnej siedziby archiwum – zauważa Sylwester Rękas, jeden z redaktorów kwartalnika „Sądeczanin. HISTORIA”. Jak pisze autor:

Archiwa od dawna były miejscem ważnym i pilnie strzeżonym przez ich właścicieli. W przedrozbiorowej Polsce urzędnik, któremu podlegało archiwum, odpowiedzialny był równocześnie za skarbiec (tak było w przypadku archiwum koronnego).

Również dla miast archiwum było miejscem, gdzie przechowywane dokumenty i księgi poświadczały fakty ważne dla ich funkcjonowania. W sporach między sąsiednimi czy konkurującymi państwami, miastami, dobrze zachowane archiwum było bezcenne. Stanowiło oparcie w konfliktowych sytuacjach, gdyż zachowane dokumenty potwierdzały istnienie wcześniejszych umów, przywilejów itp. Dlatego lepiej zorganizowany kraj oraz miasto z lepiej urządzonym archiwum, miało często silniejszą pozycję podczas arbitrażu w sprawach spornych.

Archiwalia potwierdzały uposażenie miasta i jego uprawnienia nadawane przez władcę. Trzymano je w miejscu najbezpieczniejszym w ratuszu, a przywileje dodatkowo w zamykanych skrzyniach. Z uwagi na ryzyko ich utraty podczas wojen, czy też nawiedzających żywiołów (głównie pożary), dokonywano czasami ich kopii i sporządzano z nich wypisy.

Do końca istnienia Rzeczpospolitej archiwa były pieczołowicie strzeżone. W czasach rozbiorowych, gdy zaczęło obowiązywać nowe prawo, znaczenie starych archiwaliów zaczęło słabnąć. Oczywiście nie stało się tak od razu, w przypadku ksiąg miejskich dość często kontynuowano zapisy przez pewien czas. Jednakże dawne akta i dokumenty, nabierając charakteru coraz bardziej historycznego, niezbyt dobrze pilnowane, często zaczęły być kolekcjonowane przez miłośników dawnej Polskiej przeszłości.

Nie było to zawsze ze stratą dla ich zachowania, wręcz przeciwnie, nieraz w ten sposób unikały zniszczenia. Zresztą na początku rozbiorów, twórcy kolekcji chcieli ocalić zabytki piśmiennictwa polskiego dla zachowania polskiej tożsamości narodowej. Do dzisiaj tego typu dawne prywatne zbiory (np. Biblioteka Czartoryskich w Krakowie czy też Ossolineum, obecnie we Wrocławiu), są ważnym miejscem na mapie najcenniejszych zbiorów archiwalnych w kraju.

Jednak w pierwszych dziesięcioleciach po rozbiorach, magazyny miejskich archiwów stawały się też składem rzeczy niepotrzebnych, gdzie obok cennych archiwaliów składowano różne przedmioty. Współczesne archiwum to miejsce pamięci zapisanej w różnych dokumentach, bez względu na ich formę, będące dla historyka niezastąpioną skarbnicą źródeł historycznych.

Nowy Sącz ma niechlubną tradycję doświadczeń pożarowych i strat archiwaliów na przestrzeni dziejów. Częste przenosiny zasobów archiwalnych to także sądecka specyfika, przynajmniej na przestrzeni ostatnich 130 lat. Archiwum miejskie mieściło się w ratuszu, najważniejszym obiekcie miasta.

Według ks. Jana Sygańskiego, pierwszy ratusz nie mieścił się na rynku, ale w tym miejscu w Nowym Sączu, gdzie do 1893 r. stało stare probostwo parafii św. Małgorzaty, przy ul. Św. Ducha, obok nowosądeckiej fary, w miejscu gdzie dziś stoi Dom Gotycki. Po założeniu nowosądeckiej kolegiaty (1448 r.), biskup krakowski kardynał Zbigniew Oleśnicki zakupił stary ratusz od miasta.

Wówczas zbudowano nowy ratusz po północnej stronie obecnego rynku (około połowy XVI w.). Znając znaczenie i wagę przechowywanych dokumentów dawne władze miasta Nowego Sącza na ich lokalizację przeznaczały, jak to praktykowano wówczas, bezpieczny sklepiony i ogniotrwały skarbiec. Jednakże księgi miejskie, będące również używane jako materiał bieżący przez władze miejskie, sprawujące władzę sądowniczą w mieście, przechowywane były w izbie sądowej.

To może Cię zainteresować: Tu dawniej tętniło miejskie życie. Nawet proboszczowie prowadzili swoje karczmy

Niestety, w 1486 r. nawiedził miasto wielki pożar. Przechowywane w izbie sądowej księgi miejskie spłonęły doszczętnie. Ocalały natomiast dokumenty – pergaminy królewskie z przywilejami przechowywane w skarbcu. Od tego czasu najstarsze nowosądeckie księgi miejskie sięgają jedynie 1488 roku.

W okresie staropolskim miasto Nowy Sącz nawiedzały jeszcze pożary, ale zawsze pergaminy z przywilejami oraz większość ksiąg i akt cechów rzemieślniczych udawało się uratować. Po każdym takim pożarze dokonywano przebudowy ratusza.

Według zapisów z ksiąg XVII-wiecznych wiadomo, że już wtedy skarbiec sklepiony umieszczony był na pierwszym piętrze. Przechowywano tam księgi, przywileje i skarb („aerarium”). Znajdował się on obok izby, gdzie obradowała rada miejska. Wtedy gmach miał tylko jedno piętro.

Ostatnia duża przebudowa starego rausza nowosądeckiego nastąpiła w 1854 r. (drugie piętro dobudowano w 1834 r.) Jeżeli chodzi o księgi sądowe grodzkie dotyczące szlachty sądeckiej, te przechowywano na zamku królewskim w Nowym Sączu.

U schyłku Rzeczpospolitej, podczas konfederacji barskiej, na zamku przebywali polscy rebelianci i doszło do nieszczęśliwego pożaru. Przechowywane tam archiwum z aktami grodzkim ocalało dzięki mocnym sklepieniom. Spaloną część zamku przykryto prowizorycznie słomą w 1777 r.

Ponieważ w 1784 r. sąd grodzki uległ likwidacji, księgi wkrótce zostały przewiezione do utworzonego w Krakowie Archiwum dla tego typu ksiąg, które pod nazwą (od 1878 r.) Krajowego Archiwum Aktów Grodzkich i Ziemskich stało się późniejszym Archiwum Państwowym w Krakowie (po połączeniu z Archiwum Aktów Dawnych Miasta Krakowa)…

Dalszą część artykułu Sylwestra Rękasa można przeczytać w najnowszym, jesiennym wydaniu kwartalnika „Sądeczanin. HISTORIA”. Gdzie kupić kwartalnik? KLIKNIJ TUTAJ, aby dowiedzieć się więcej.

(oprac. [email protected], fot. Pixabay)







Dziękujemy za przesłanie błędu