Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 19 czerwca. Imieniny: Gerwazego, Protazego, Sylwii
24/12/2022 - 09:30

Pastor Jacek Orłowski: Zastanawiam się czasem, czy Bóg także ma marzenia…

- Gdy byłem małym chłopcem, lubiłem przekradać się na dach naszego bloku, by popatrzeć na gwiazdy. Wyjście na dach nie było zbyt dobrze zabezpieczone, więc było to łatwe nawet dla ośmiolatka. Zwykle brałem jakiś kocyk, by położyć na pokrytym papą dachu i poleżeć, pomyśleć, pomarzyć – pisze pastor Jacek Orłowski.

- Uwielbiałem patrzeć w gwiazdy i wyobrażać sobie różne rzeczy – kosmiczne statki, podróże do obcych światów, przygody na nieznanych planetach. Zastanawiałem się co tam jest, a czasem przy świetle latarki zaczytywałem się w powieściach Lema – wspomina pastor Jacek Orłowski na łamach grudniowego miesięcznika „Sądeczanin”:

Zwykle w zimie, gdy zbliżały się Święta, a ja jak zwykle patrzyłem w gwiazdy wieczorem, wyobrażałem sobie, że nagle wśród gwiazd pojawia się jasny punkt, rośnie, zbliża się, nabiera kształtu, w oddali coraz głośniej słychać dzwoneczki sań i oto podjeżdża właśnie do mojego dachu Święty Mikołaj w swoich pięknych ozdobnych saniach zaprzężonych w trzy pary reniferów. (Tak, owszem, wierzyłem wtedy jeszcze w Świętego Mikołaja…).

I tak sobie marzyłem, że ten Mikołaj, gdy wyląduje na moim dachu, wyjdzie ze swoich sań, spojrzy na mnie z uśmiechem i zapyta „jaki prezent byś chciał?” A ja, szczęśliwy poproszę go o… samojeżdżące sanki. Miałem wtedy takie właśnie dziecięce marzenie, by mieć sanki, których nikt nie musi ciągnąć, ani pchać – które same jadą. Jeździłbym tymi sankami po osiedlu i woził kolegów wzbudzając powszechny zachwyt i podziw. Ot, szalone marzenie dziecka.

Inni czytali również: Prawdziwy pokój to nie brak konfliktu. Często kłócimy się z bliskimi. I bardzo dobrze!

Wszyscy mamy marzenia i zmieniają się one wraz z wiekiem. Zmienia się ich zakres, skala, racjonalizm. O czym innym marzyłem jako chłopiec, o czym innym jako młodzieniec, o czym innym marzę teraz, już jako dojrzały ojciec dorosłego, żonatego już syna (tak, oczywiście o wnukach…). Czas ma tu wielkie znaczenie, bo z czasem nie tylko dorastamy, ale też zmienia się nasz gust, spojrzenie, smak, styl, perspektywa. Zmieniają się okoliczności, czasy, realia, ale jedno nigdy się nie zmienia: zawsze marzymy. I dobrze.

Oczywiście w naszych marzeniach ważny jest także ich kontekst. Z uśmiechem patrzymy na marzenie o sankach samojeżdżących, bo patrzymy z naszej, dorosłej perspektywy. Rozumiemy, że takie marzenie jest nierealne. Młodzieniec z uśmiechem patrzy na marzenie dziadka o spokojnym popołudniu w bujanym fotelu, a ten z uśmiechem patrzy na marzenie młodzieńca o przygodach i dalekich podróżach. Wszystko ma swój własny kontekst i własny wymiar.

Jedne marzenia są banalne, inne nierealne, inne do zrealizowania. Warto jednak marzyć, bo czasem bywa, że życie nas zaskakuje i spełnia te najmniej oczekiwane. Jak w tych słowach jednej z moich ulubionych piosenek świątecznych „kto wie, czy za rogiem, nie stoją anioł z Bogiem, nie obserwują zdarzeń i nie spełniają marzeń”. Kto wie?

Święta, to taki czas, który sprzyja marzeniom. Wokół nas narasta atmosfera oczekiwania, atmosfera wspomnienia Narodzenia Zbawiciela. Na ulicach zaczyna robić się kolorowo, przystrajamy domy, kupujemy choinkę, myślimy o prezentach, nawet jeśli skromniejszych w tym roku z wiadomych powodów. I marzymy.

Zastanawiam się czasem, czy Bóg także ma marzenia? I myślę, że ma, a Jego największym marzeniem, ponadczasowym i nieprzemijającym jest i zawsze było to, by człowiek odpowiedział na Jego Miłość wyrażoną tak pięknie i wyraźnie właśnie w Narodzeniu Zbawiciela, Jego Syna, Jezusa. Gdy rozmawiam z innymi o Świętach, o Narodzeniu, zawsze powtarzam, że one wyrażają Boże Marzenie o bliskości z człowiekiem, o Jego pragnieniu, by każdy z nas pozwolił Mu być częścią swojego życia. Gdyby Dobrą Nowinę, Ewangelię i jej przesłanie wyrazić w jednym prostym zdaniu, brzmiało by ono tak: „Człowieku, Bóg Cię kocha, proszę odwzajemnij Jego Miłość”.

Życzę więc Państwu pięknych marzeń w te Święta Bożego Narodzenia. Życzę wytrwałości w dążeniu do ich realizacji, poszerzenia horyzontów naszych celów, odwagi by nie zwątpić, gdy bywa ciężko, siły by wytrwać w przeciwnościach. A wśród tych naszych marzeń, gdy zasiądziemy do wigilijnego stołu, gdy już będziemy w środku tej pięknej Bożonarodzeniowej Chwili, pomyślmy także o Marzeniu Bożym, by Narodzenie Jego Syna nie było tylko tradycją, nawet najpiękniejszą i najbardziej wyjątkową, ale także szansą na rzeczywistą Jego Obecność w naszym życiu.

Niech to ponadczasowe Święto, ponadczasowa Chwila nabierze prawdziwego znaczenia i wymiaru, niech ma kontekst marzenia, które nigdy nie przeminie, które jest najważniejsze ze wszystkich, bo sięga aż poza grób, do wieczności – Emmanuel, Bóg wśród nas. Czego sobie i Wam drodzy czytelnicy z serca życzę! – kończy pastor Orłowski.

Więcej takich materiałów znajdziesz w grudniowym miesięczniku „Sądeczanin”. Kupisz go w kioskach oraz w formie e-wydania.

(oprac. [email protected], fot. ilustracyjne Pixabay, Jacek Orłowski – Facebook)







Dziękujemy za przesłanie błędu