Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 31 maja. Imieniny: Anieli, Feliksa, Kamili
04/09/2017 - 09:55

Poeci Sądecczyzny: Emil Węgrzyn

„Nie spodziewałem się, że [wiersze Węgrzyna] będą takie świeże poetycko – napisał znakomity poeta Tadeusz Nowak – sprawne obrazowo, mądre w metaforze i zgrabne formalnie. […] po prostu potwierdziły moje przekonanie, że ludzkiej wrażliwości, wyobraźni nie jest w stanie zniszczyć, zabić ani szkoła, ani uniwersytet, ani żadne przełomy polityczne”.

Emil Węgrzyn urodził się 26 stycznia 1930 r. w Nowym Sączu w rodzinie inteligenckiej. Jego ojciec był oficerem wojska polskiego, uczestniczył w kampanii wrześniowej 1939 r. Świadectwo maturalne otrzymał w r. 1949 w II Liceum im. Bolesława Chrobrego. Ukończył filologię polską na UJ jako wychowanek prof. Stanisława Pigonia. Tytuł doktora nauk humanistycznych uzyskał za pracę o Psalmach Tadeusza Nowaka w r. 1978.

Prawie przez trzydzieści lat od 1952 r.  związany był z Tarnowem: pracował tu jako polonista przez dwadzieścia lat w Liceum Pedagogicznym, potem w Studium Nauczycielskim i Centrum Doskonalenia Nauczycieli. Brał aktywny udział w życiu kulturalnym miasta. Założył estradę poetycką „Biesiada”. W SN i zakładowych domach kultury prowadził teatry poezji. Współorganizował Klub Literacki pod patronatem krakowskiego oddziału ZLP.

W r. 1978 wrócił na stałe do Nowego Sącza. Podjął pracę na stanowisku adiunkta w Instytucie Kształcenia Nauczycieli i wykładowcy w filii krakowskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Założył teatr studencki, współpracował z Teatrem Robotniczym im. B. Barbackiego. Na stałe związał się z Sądecką Oficyną Wydawniczą, w której przygotował do druku i opatrzył posłowiem tomiki poezji m. in. Tadeusza Śliwaka, Haliny Poświatowskiej, Leona Nowickiego i Tadeusza Nowaka.

Od 1994 r. był wykładowcą języka polskiego na Uniwersytecie Polskim w Wilnie. W 1992 r. został członkiem Związku Literatów Polskich.

Zmarł nagle 6 lipca 1996 r. w Nowym Sączu.

Poetycki debiut książkowy Emila Węgrzyna przypada dość późno, kiedy autor miał już za sobą lata pracy pedagogicznej, doświadczenie krytycznoliterackie, edytorskie i reżyserskie, w pięćdziesiątym dziewiątym roku życia. W 1989 r. w Oficynie Tarnowskiej Wojewódzkiego Ośrodka Kultury ukazał się jego pierwszy tomik poezji pt. Słowa proste jak rzut wyciągniętej ręki z posłowiem Józefa Trędowicza i krótką rekomendacją Tadeusza Nowaka. W najbliższych latach opublikował jeszcze pięć pozycji, a mianowicie: Na przełęczy. Nowy Sącz 1992. Sądecka Oficyna Wydawnicza Wojewódzkiego Ośrodka Kultury. Wybór wierszy Tadeusz Nowak, Przebudzenie (wiersze stare i nowe). Kraków 1993. Oficyna Wydawnicza Krakowskiego Klubu Literacko-Artystycznego. Posłowie Ignacy Fiut, Powroty. Kraków 1993. Wydawnictwo SPONSOR. Wstęp pt. Skrzypce Węgrzyna Wojciech Jerzy Podgórski. Seria Biblioteka Polskiej Poezji pod redakcją Stanisława Stanucha. Tom IV, Pozytywka. Kraków 1996. PiT Wydawnictwo. Posłowie pt. Ogarnianie całości Stanisław Stanik, Samorodki. Kraków 1996. Wydawnictwo SPONSOR. Posłowie pt. Emila Węgrzyna widzenie się z sobą Stanisław Stanuch.

Emil Węgrzyn debiutował jako poeta –­ jak wspomniałem ­– dość późno, w wieku dojrzałym. Fakt ten określa istotę tej poezji. Trudno w niej doszukiwać się ewolucji, przemian, wahań nastrojów czy uczuć. To twórczość doświadczonego autora, stabilna, ogniskująca się wokół kilku osi tematycznych, jak odwołania do stron rodzinnych, historia i polityka (rzadziej), miłość, przemijanie – śmierć, sprawy dnia codziennego. Tematy te powtarzają się w kolejnych tomikach, zmienia się jedynie ich częstotliwość, czasem pojawiają się nowe, jak w dwu ostatnich, pisanych podczas pobytu w Wilnie – Kresy.

„Kto potrafi wrócić w strony rodzinne naprawdę – napisał Stanisław Stanuch w posłowiu do ostatniego tomiku Węgrzyna – nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim »duchowo«, czyli całą swoją istotą, ten otrzymuje dar przeżycia swojego życia jakby na nowo”.

Poeta wrócił do swej „małej ojczyzny” nie tylko fizycznie, ale również duchowo, zespolił się z nią, głosił jej chwałę. Potwierdzają to takie teksty, jak Kotlina Sądecka, w którym dokonuje poetyckiej wizji krajobrazu („na horyzoncie | połamane linie kardiogramu), jak apoteoza rodzinnego miasta (Nowy Sącz, „moje miasto | miedzioryt w galerii”), czy przywołanie nazw miejscowych dla wspomnień z okupacji (Nad Kamienicą), uczczenie pamięci Piotra Węgrzyna, uczestnika bitwy pod Monte Cassino (Żegiestów) czy przypomnienie nauczyciela, patrona szkoły Franciszka Pawłowskiego (W Piątkowej). Ten cykl zwieńczają dwa utwory Ziemia Sądecka i Wody Dunajca. Oszczędny zwykle w słowa poeta, powściągający na wodzy swoje uczucia, tu pisze wprost: „tę ziemię | doświadczałem | od kołyski” (Ziemia Sądecka), „szukam drogi | by wejść w wody Dunajca | skąd widać | wieże | głosy | mego miasta” (Wody Dunajca). Nie tai, jak widać, emocjonalnego związku z miejscem swego urodzenia, dokonuje jego swoistej apoteozy poetyckiej.

Od czasu do czasu pojawiają się w twórczości poetyckiej Węgrzyna kwestie historii i polityki. Wiersze Śmierć Naczelnika, Rok 1939, Pieśni z Ravensbrük, Tobruk, Katyń czy 13 grudnia i Czarnobyl. O ile w wierszach historycznych autor konsekwentnie mieści się w swojej oszczędniej w słowa poetyce, to polityczne porachunki są bardziej publicystyczne, a „poezja bardzo [ją] źle znosi” – napisał krytyk.

Wydawać by się mogło, że u dojrzałego poety, który ma za sobą młodzieńcze uniesienia erotyczne, kwestie miłości się nie pojawią. Poezja Węgrzyna temu zaprzecza. Okazuje się, że nie jest to temat zależny od wieku. Przy czym na tle współczesnej liryki erotycznej, epatującej seksem, fizjologią, wydawać by się mogła ona dość staroświecka. W wydaniu naszego poety jest ona bardzo delikatna, ujęta w wyszukaną metaforę i porównanie: „pogubiłem się wtedy | w zawiłościach składni | kobiecych wdzięków” (Zdanie) albo „położyła mi palec na ustach | jak talizman” (Miłość) czy subtelne apostrofy do dziewczyny: „madonno nie-sykstyńska” (Nigdy), lub nieco archaizowane: „mościa panno moich myśli” (Nigdy). Myślę, że trafne jest określenie tych wierszy rzez Tadeusza Nowaka, że są pisane w „białych rękawiczkach”.

W dorobku dojrzałego poety nie zabrakło, bo zabraknąć nie mogło, tekstów o przemijaniu, wierszy o starości, śmierci, pożegnań poetów (Tadeusza Nowaka, Tadeusza Śliwaka). Oto przykłady: „Na starość | inny gatunek serca | cichutko się tłucze” (Kres) czy „śmierć | gasi światło | na progu powiek” (O zmierzchu). Senioralne wątki pojawiają się od pierwszego tomu poezji Węgrzyna, jednak ich zagęszczenie odnajdujemy w ostatnim pt. Samorodki. Filozofia przemijania, zawarta w wierszach Węgrzyna – jak zauważył krytyk – „jest to mądra refleksja nad uciekającym czasem w życiu samego poety”.

Zamknijmy ten szkic dwoma celnymi sądami o twórczości Emila Węgrzyna krytyka i poety:

„Poeta twardo chodzi po ziemi, za przywilej wędrówki odpłacając wielką wrażliwością na przyrodę, na znaki tradycji, na sygnały współczesności” (Wojciech Jerzy Podgórski).

„Cieszy w tych wierszach wrażliwość na wszystko, co w naszym życiu codzienne, prawie niezauważalne, drobne” (Tadeusz Nowak).

Bolesław Faron

DRZWI

wysoki urząd
zatrzasnął drzwi słów
ukrzyżował okna
głoski osnuł cień
niektóre
podpisały petycję
o azyl w zakurzonej szufladzie
leżą teraz udręczone
oczekując
nadejścia świąt
to bowiem czas
wielkiego sprzątania

DŁUG

matko spraw
ażeby ręce wpleść nad chmury
siwe włosy niech wiatr ociemni
a w oczach wypełni się los
statuo przebiśniegu
błogosławiona z fotografii
twa dobroć
wisi u mnie
w domu na ścianie
dotykam
nieuchwytny uśmiech
okruch troski
ja zmarnotrawiony syn

TARNÓW

tamtego miasta
porozstawiane wzdłuż i w poprzek
ulice zaułki skwery
w dzień i w noc
słyszę
jak głos sygnaturki
z Marcina Góry
zwiastujący poranne nieszpory
stamtąd
na firmamencie
posiany mrok
panorama dwudziestowieczna
kominy w niebo pozatykane
i jak w wojsku
bloków czworoboki
to miejsce
w którym tęsknoty
przez lat trzydzieści
rozmieniałem na drobne

NOWY SĄCZ

opowiem
na wszystkie pięć wiatrów
o rodzinnym mieście
w widłach rzek się przysiadło
wokół organy gór
na piszczałkach w kotlinie
hula wiatr
władca halny
co nie da się
zamknąć na skobel

moje miasto
miedzioryt w galerii
nie do powtórzenia
cząstka spełnionej architektury
choć przedsionek
duchów złych
prawie zakątek z baśni
Chatka Puchatka z dziejów
mego losu

ŚMIERĆ NACZELNIKA

grom uderzył
ugrzęzły myśli
w pół i w poprzek słowa
Belweder
w żółtych ogniach
przed i za trumną
żal oniemiały
a w Krakowie
Zygmunt serce poruszył
— dzwon
gdy Komendanta
wiedli marszem kadrowym
na Wawel

ZIEMIA SĄDECKA

gdyby żył
pan Zagłoba
Sądecczyznę
nazwałby
diamentem w koronie
gdyż tyle tu
urody
i prawdziwych pereł
Krynic
Szczawnic

tę ziemię
doświadczałem
od kołyski
tylko tutaj
czas śniegu
mógł być
porą liści
a halny niósł
dla mnie
porywy
których śmiertelnik
nie widzi

Z GÓRKI

do połowy życia
mozolimy się
toczymy pod górkę
naśladując Syzyfa
barwy
dźwięki
wrzucamy
jak do pieca
polana
by uciec
od szarzyzny
od nudy

lecz

gdy już
z górki
toczymy się
w rynnie
jak kręgle
bez zbytecznych gestów
słyszymy
dzwony

tylko

na dobranoc
ziemi

Emil Węgrzyn
Fot.
Stanuch St., Z miasta " Co się nie da zamknąć na skobel ..." ( o Emilu Węgrzynie), Rocznik Sądecki T. XXX, 2002 r., s. 255.







Dziękujemy za przesłanie błędu